Artur Szalpuk: Jesteśmy drużyną, która sporo ryzykuje

PGE Skra Bełchatów jest już pewna udziału w fazie play – off, jednak zwycięstwo w Bielsku – Białej nie przyszło łatwo podopiecznym Philippe’a Blaina. O samej rywalizacji, jak i celach na decydującą część sezonu na łamach naszego portalu opowiedział Artur Szalpuk.

Marzena Janik: Zacznę od gratulacji, ponieważ Skra bardzo pewnie wygrała w Bielsku – Białej. A jak Pan ocenia to spotkanie?

Artur Szalpuk: Myślę, że przebieg tego meczu można rozdzielić. W pierwszym i trzecim secie kontrolowaliśmy sytuację i była to gra pod nasze tempo. Z kolei druga odsłona mogła nam się wymknąć z rąk, a mecz mógł potoczyć się zupełnie inaczej. Na całe szczęście wygraliśmy 3:0 i to jest dla nas najważniejsze.

Jeśli chodzi o samą rywalizację, pojawiło się sporo dobrych fragmentów, które mogły podobać się kibicom. Zgodzi się pan?

O to, czy mecz był atrakcyjny, trzeba by było zapytać kibiców. Ja z perspektywy kwadratu dla rezerwowych nie postrzegałem tego w ten sposób. Jako zawodnik patrzyłem tylko na to, czy mecz był wygrany, czy też nie. Wywieźliśmy stąd to, po co przyjechaliśmy, więc to się dla nas liczy.

Plus Liga nie raz już pokazała, że nie ma słabych przeciwników i łatwych spotkań. Jakie znaczenie mają zatem te punkty w kontekście rywalizacji o czołową czwórkę?

Po tym spotkaniu pierwszą czwórkę mamy już właściwie zapewnioną. Dlatego te punkty są dla nas ważne. Tak naprawdę w ostatniej kolejce chyba nie będziemy mieli się o co bić, więc jesteśmy zadowoleni, że nasz cel, czyli awans do czołowej czwórki został spełniony. 

Można więc powiedzieć, że ostatnia kolejka będzie takim „treningiem”, bo zespół z pewnością myśli już o fazie play – off i tej rywalizacji półfinałowej…

Być może sztab szkoleniowy tak stworzył przygotowania, żeby ta forma przyszła przed najważniejszymi meczami. Po meczu w Bielsku dostaliśmy wolne, więc odpoczęliśmy sobie krótko od siatkówki. To też nam się przyda i myślę, że pomoże nam nabrać nowego wiatru w żagle. 

W Bielsku – Białej Skra zaprezentowała się z bardzo dobrej strony, ale z pewnością znalazło się coś, co sprawiało drużynie kłopot. Co to było pana zdaniem?

Być może popełniliśmy więcej błędów w zagrywce. Jesteśmy jednak drużyną, która sporo ryzykuje w tym elemencie, więc jeśli tylko serwis dobrze nam wychodzi to wystarczy, żeby odskoczyć przeciwnikowi.

W myśl zasady: „kto zagrywa, ten wygrywa”?

Można tak powiedzieć (śmiech). Nie wiem, czy tylko tą zasadą się kierujemy. Na pewno mamy też kilka innych, ale tak naprawdę zagrywka potrafi ustawić cały mecz. 

Na zakończenie zapytam jeszcze o to, jak pan ocenia rywalizację swojego zespołu w Lidze Mistrzów, która już się dla was zakończyła?

Powiem może krótko: wynik nie jest wynik nas nie zadowala, ale to już jest za nami. Został nam teraz jedyny, ostatni cel, który może uda nam się zrealizować i zdobyć Mistrzostwo Polski.

*Z Arturem Szalpukiem rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna

Dodaj komentarz