Derby Śląska dla Jastrzębskiego Węgla

Wtorkowe spotkanie pomiędzy GKS-em Katowice a Jastrzębskim Węglem przyniosło kibicom wiele emocji. Derby Śląska okazały się bardzo ciekawym spotkaniem, które ostatecznie wygrali podopieczni Marka Lebedewa. Statuetka MVP trafiła z kolei w ręce Lukasa Kampy.

Pierwsze akcje derbowego spotkania przyniosły punkty obydwu zespołom (1:1). Jastrzębianie szybko jednak odskoczyli gospodarzom, a dzięki asom serwisowym Macieja Muzaja zapewnili sobie czteropunktową przewagę (2:6). W dalszej części premierowej odsłony katowiczanie próbowali zmniejszyć straty do rywala, jednak przyjezdni kontrolowali wynik i mimo popełnionych błędów podopieczni Piotra Gruszki mieli spore kłopoty z wyrównaniem wyniku. Straty udało się zmniejszyć dzięki atakowi Rafała Sobańskiego, a także po asie serwisowym Tomasza Kalebmki (7:10). Tym razem jednak atakiem popisał się Jason De Rocco, natomiast pozostali gracze Jastrzębskiego Węgla także dołożyli kilka „oczek” (12:17). W końcówce pierwszego seta również brylowali jastrzębianie, którzy objęli prowadzenie w rywalizacji po nieudanej zagrywce Butryna (20:25).

W drugą odsłonę rywalizacji ponownie lepiej weszli gospodarze, którym udało się objąć prowadzenie po ataku Bartłomieja Krulickiego (4:3). Kolejna akcja przyniosła jednak punkt gościom, a rywalizacja zrobiła się bardzo zacięta, bowiem goście szybko odrobili dwupunktową stratę (6:4), natomiast przez kolejny fragment seta przewaga utrzymywała się po stronie katowiczan (9:5). Tym razem o przerwę poprosił Mark Lebedew. Po wznowieniu gry jastrzębianie mieli spore kłopoty z odrobieniem strat i dopiero przy stanie 12:10 udało im się zbliżyć do rywali (12:11). Dalsza część rywalizacji przyniosła kibicom sporo emocji, bowiem goście nie tylko doprowadzili do remisu, ale również wyszli na prowadzenie (17:18). W końcówce także lepiej radzili sobie przyjezdni, którzy po autowej zagrywce Pawła Pietraszko mieli w zapasie trzy „oczka” (20:23). Tym samym odpowiedział jednak Grzegorz Kosok, co przyniosło jeszcze więcej emocji. Decydujące piłki należały jednak do jastrzębian,m którzy w całym spotkaniu prowadzili już 2:0.

Po dziesięciominutowej przerwie wynik rywalizacji otworzyli katowiczanie (1:0). Podobnie, jak w poprzednich setach przyjezdni szybko doprowadzili do remisu, a między obydwoma zespołami przez kilka kolejnych piłek trwała zacięta walka. Z kolei w dalszej części seta jastrzębianie ponownie odskoczyli gospodarzom, a po dobrym ataku Hidalgo Olivy mieli w zapasie trzy „oczka” (5:8). Po rozegraniu kolejnych piłek katowiczanom udało się zmniejszyć straty do jednego punktu (11:12). Już w chwilę później na tablicy wyników wyświetlił się remis, a po ataku De Rocco goście ponownie wyszli na prowadzenie (12:14). Wraz z rozegraniem następnych piłek gra obydwu drużyn bardzo się wyrównała, a wynik był bliski remisowi. Końcówka należała jednak do podopiecznych Piotra Gruszki, którym udało się przedłużyć spotkanie.

W czwartym secie od początku lepiej prezentowali się gospodarze, którzy po autowym ataku Macieja Muzaja mieli w zapasie trzy punkty (9:6). W tej sytuacji o przerwę poprosił Mark Lebedew. Z kolei po wznowieniu gry to właśnie Muzaj zdobył dla swojego zespołu dwa „oczka”, a już w chwilę później jastrzębianie doprowadzili do wyrównania (9:9), a rywalizacja po raz kolejny zrobiła się bardzo zacięta. Jednak po bloku Karola Butryna katowiczanie odskoczyli ekipie Marka Lebedewa, a po kilku kolejnych piłkach kontrolowali przebieg wydarzeń (18:14). Jastrzębianie próbowali jeszcze zmniejszyć straty, ale popełnili zbyt wiele błędów i po autowym serwisie Muzaja zakończyli czwartą partię.

Decydująca odsłona od pierwszej piłki była bardzo wyrównana, jednak nieznaczne prowadzenie utrzymywało się po stronie gości. Po błędzie Karola Butryna jastrzębianie mieli w zapasie trzy punkty (4:7). Z kolei po zmianie stron świetnym atakiem popisał się Hidalgo Oliva (5:10), któremu odpowiedział Karol Butryn. Decydujące piłki należały już do przyjezdnych, którzy zakończyli mecz blokiem na atakującym katowickiej drużyny (9:15).

GKS Katowice – Jastrzębski Węgiel 2:3

(20:25, 23:25, 25:22, 25:21, 9:15)

MVP: Lukas Kampa

Autor: Marzena Janik

Źródło: Informacja własna

Dodaj komentarz