PGE Skra Bełchatów nie miała najmniejszych problemów z pokonaniem swojego ostatniego przeciwnika w rundzie zasadniczej. Kielczanie byli zdecydowanie słabsi niż Skra, która wygrała z nimi w każdym elemencie. Tym gładkim zwycięstwem Bełchatowianie przypieczętowali awans do półfinału, w którym zmierzą się z Asseco Resovią Rzeszów.
Spotkanie od dwóch udanych ataków rozpoczął Jurij Gładyr (2:1). Punkt bezpośrednio z zagrywki dołożył Nikołaj Penczew, a siatki dotknął Marcin Komenda (5:1). Po przerwie na żądanie szkoleniowca Sinana Tanıka, na prawym skrzydle siatkarskiego gwoździa wbił Mariusz Wlazły. Atakujący PGE Skry Bełchatów po swoim udanym ataku udał się na zagrywkę, a piłka trafiła w sam narożnik kieleckiej połowy boiska (8:3). Dodatkowo gospodarze zaczęli punktować blokiem, więc systematycznie punkt po punkcie powiększali swoją przewagę. Ta w pewnym momencie wzrosła aż do sześciu oczek (11:5). Gdy w polu serwisowym stanął Nikołaj Penczew, Skra zaliczyła kolejną punktową serię, więc o drugi czas dla swoich podopiecznych poprosił trener Effectora Kielce (16:8). Przerwa na żądanie obozu gości nie wybiła Bełchatowian z dobrego rytmu – tuż po powrocie na boisko Karol Kłos zdołał zablokować Michała Superlaka. Chwilę później środkowy Skry skończył także ze środka (19:10). Końcówka premierowej odsłony należała do Mariusza Wlazłego i Bartosza Kurka, którzy z powodzeniem obijali ręce Kielczan (25:14).
Początek drugiego seta był już bardziej wyrównany i aż do stanu (4:4) gra toczyła się punkt za punkt. Wówczas Jędrzej Maćkowiak został zatrzymany przez Karola Kłosa, który już w następnej akcji popisał się kolejnym gwoździem ze środka (6:4). Od tego momentu aż do (11:9) gra była bardzo wyrównana, ale na prowadzeniu cały czas utrzymywali się gospodarze. Sytuacja zaczęła się zmieniać gdy w polu serwisowym zameldował się Karol Kłos. Środkowy bełchatowskiej ekipy popisał się dwoma asami serwisowymi (14:9). Sinan Tanık wykorzystał dwie przerwy, ale nie przyniosły one oczekiwanych rezultatów, bo Skra sukcesywnie powiększała swoją przewagę (19:13). W końcówce Konrad Formela zdobył jeszcze punkt bezpośrednio z zagrywki, ale strata do rywala okazała się już zbyt duża. Mocnym atakiem z drugiej linii zakończył seta Bartosz Kurek (25:19).
Już w pierwszej akcji trzeciej partii ręce rywali obił Mariusz Wlazły (1:0). W dodatku sprytną kiwką poopisywał się Jurij Gładyr (3:1). Upragnione przejście Kielczanom dał dopiero Konrad Formela. Nieprzyjemną zagrywkę posłał w stronę gości Nikołaj Penczew, a ci nie poradzili sobie z jej przyjęciem (5:3). W boisko trafił ze środka Peter Wohlfahrtstatter, a punkt na miarę remisu zdobył Leo Andrić (5:5). Od tego momentu gra zaczęła się toczyć oczko za oczko (12:11). Dopiero przy stanie (14:13) gospodarze zaczęli przejmować inicjatywą na boisku – na prawym skończył Bartosz Kurek, a kolejnymi atomowymi serwisami popisał się Mariusz Wlazły (18:13). Po dwóch czasach na żądanie kieleckiego szkoleniowca, blok rywali ominął Jurij Gładyr, a w ostatniej akcji pomylili się w ataku Leo Andrić (25:17).
PGE Skra Bełchatów – Effector Kielce 3:0
(25:14, 25:19, 25:17)
MVP: Karol Kłos
PGE Skra Bełchatów: Lisinac, Wlazły, Kurek, Kłos,Gładyr, Janusz, Szalpuk, Penczew, Piechocki (libero)
Effector Kielce: Bućko, Komenda, Wohlfahrtstatter, Wachnik, Pawliński, Superlak, Formela, Andrić, Maćkowiak, Sobczak (libero)
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: Informacja własna / fot. plusliga.pl