Zaksa blisko obrony mistrzostwa!

IMG_0159Pierwsze finałowe spotkanie nie przyniosło już  tylu emocji co wczorajszy mecz o brąz. Bełchatowianie tylko w pierwszym secie nawiązali z rywalami wyrównaną walkę. W pozostałych dwóch popełnili już zbyt dużo błędów własnych, by móc myśleć o zwycięstwie nad dobrze dysponowaną dziś ZAKSĄ.

Po dobrym przyjęciu piłkę na lewe skrzydło otrzymał Mariusz Wlazły, a z ostrym flotem Nikolaya Pencheva nie poradzili sobie przyjmujący ZAKSY (2:0). Do bloku lekko spóźnił się Karol Kłos, ale właśnie dzięki  temu zdołał zablokować na skrzydle Sama Deroo (4:1).  Gdy w polu serwisowym zameldował się Łukasz Wiśniewski, kędzierzynianie w mgnieniu oka doprowadzili do remisu (5:5). Gospodarzom udało się jakiś czas później wyjść na dwupunktowe prowadzenie (7:5), ale nie nacieszyli się oni nim zbyt długo (9:9). Dzięki zagrywkom Nikolaya Pencheva, Skra zdołała wypracować kilkopunktową zaliczkę (13:9).  Efektowną obroną popisał się Paweł Zatorski, a jego koledzy zdołali zablokować kontrę Skry  (14:12). Seria błędów po stronie gospodarzy sprawiła, że na tablicy wyników pojawił się kolejny remis (17:17). Od tego momentu gra zaczęła toczyć się punkt za punkt. A na prowadzeniu była raz jedna, raz druga drużyna (20:21). Dopiero gdy na środku zatrzymany został Mateusz Bieniek, o drugi czas dla swoich podopiecznych poprosił szkoleniowiec Ferdinando De Giorgi (23:22). Po nim Zaksie udało się wyrównać, a w odpowiednim momencie z zagrywką wstrzelił się Dawid Konarski. Blok out tego właśnie siatkarza zakończył premierową odsłonę spotkania (25:27).

Sprytną kiwką popisał się Łukasz Wiśniewski, ale już w następnej akcji podwójny bełchatowski blok zatrzymał na skrzydle Rafała Buszka (1:1). Zagrywki Mateusza Bieńka sprawiły przyjmującym Skry spore kłopoty (3:6). Nie pomogła przerwa na żądnie wzięta przez trenera Philippe Blaina, bo kędzierzynianie byli nieomylni w bloku (4:9). Upragnione przejście dał gospodarzom dopiero Srećko Lisinac. Od tego właśnie momentu gospodarze zaczęli sukcesywnie odrabiać straty (9:10). Niestety w szeregi bełchatowian w najmniej odpowiednim momencie wkradło się sporo nerwowości, przez co ponownie na kilka oczek odskoczyli kędzierzynianie (13:17). Sytuacyjną piłkę skończył na lewym Bartosz Kurek, a kapitan Skry dołożył punkt bezpośrednio z zagrywki. Bełchatowianie mieli w górze piłkę na miarę remisu, ale nie wykorzystali tej szansy (19:21). W końcówce w ataku nieomylny był Dawid Konarski (21:25).

Od serii błędów własnych rozpoczęli trzecią partię gospodarze (0:4). Pierwszy punkt Skrze dał dopiero Bartosz Kurek. Na prawym skrzydle atomowym atakiem popisał się Dawid Konarski. Atakujący Zaksy dołożył jeszcze punktowy serwis (3:7). Gospodarzom udało się w mgnieniu oka zminimalizować straty do jednego oczka (7:8) , ale kolejne piłki skończył Dawid Konarski i na prowadzenie ponownie wysunęli się mistrzowie Polski (7:11). Brak kończącego ataku i dobrej zagrywki po bełchatowskiej stronie sprawiły, że z każdą kolejną akcją kędzierzynianie powiększali swoją przewagę (14:19). Na skrzydle poradził sobie Bartosz Kurek, ale piłkę po zagrywce w out posłał Mariusz Wlazły (16:21). Efektowym atakiem z drugiej linii partie, a zarazem całe spotkanie zakończył Sam Deroo (19:25).

PGE Skra Bełchatów – ZAKSA Kędzierzyn – Koźle 0:3

(25:27, 21:25, 19:25)

MVP: Dawid Konarski

PGE Skra Bełchatów: Wlazły, Lisinac, Kłos, Uriarte, Kurek, Penchev, Piechocki (libero) oraz Janusz, Bednorz

ZAKSA Kędzierzyn – Koźle: Deroo, Bieniek, Wiśniewski, Buszek, Konarski, Touniutti, Zatorski (libero)

Autor: Agnieszka Samojedna

Źródło: informacja własna

Dodaj komentarz