Reprezentacja Polski przegrywała z Brazylią już 1:2. Wówczas rewelacyjną zmianę dał Aleksander Śliwka i naszym siatkarzom udało się doprowadzić do remisu. W tie-breaku mistrzowie olimpijscy nie mieli już nic do powiedzenia i zdecydowane zwycięstwo odnieśli biało – czerwoni.
Na początku spotkania Brazylijczycy mieli problemy ze skończeniem pierwszego ataku(0:3). Przejście gospodarzom dał dopiero M. Guerra Evandro. Wówczas w polu serwisowym zameldował się Bruno Rezende i Brazylia zanotowała punktową serię (5:3). Po czasie na żądanie szkoleniowca Ferdinando De Giorgiego, naszym siatkarzom udało się zrobić upragnione przejście. Niestety na skrzydle zatrzymany został Dawid Konarski i Caraninhos ponownie odskoczyli nam na dwa punkty (6:4). Kilka chwil później asem serwisowym popisał się Michał Kubiak i na tablicy wyników pojawił się długo nie widziany remis (8:8). Wtedy Evandro po celował w przyjęciu Pawła Zatorskiego (11:8). Polakom udało się jednak bardzo szybko doprowadzić do wyrównania (11:11). Dwukrotnie na skrzydle skończył Ricardo Lucarelli i obie drużyny zeszły na drugą przerwę techniczną (16:13). Po powrocie na boisko punktową serię zaliczył kapitan reprezentacji Polski , Michał Kubiak (18:17). Po time-oucie szkoleniowca gospodarzy, ręce Brazylijczyków obił Bartosz Kurek, a punktową zagrywkę dołożył Bartłomiej Lemański (18:22). Polscy siatkarze już do końca premierowej odsłony kontrolowali przebieg gry (20:25).
Swoją zagrywkę zepsuł Bruno Rezende, ale w tym samym elemencie pomylił się również Mateusz Bieniek (1:1). Na lewym skrzydle zablokowany został Bartosz Kurek (4:2). Brazylijczycy nie nacieszyli się zbyt długo prowadzeniem, bo świetnie w ataku i bloku spisał się duet Kubiak – Bieniek (5:4). Od tego momentu gra się bardzo wyrównała i aż do pierwszej przerwy technicznej żadna z ekip nie potrafiła wypracować większej przewagi (8:7). Po krótkim odpoczynku, rywale zatrzymali w ataku Kubiaka i Kurka, więc Ferdinando De Giorgiego poprosił o pierwszy czas dla swoich podopiecznych (10:7). Mimo prób obrabiania strat przez biało – czerwonych, z prowadzenia na drugiej przerwie technicznej mogli cieszyć się gospodarze (16:12). Po powrocie na boisko świetną obroną popisał się Paweł Zatorski, a kontrę na lewym skończył Michał Kubiak (17:15). W ataku pomylił się za to Ricardo Lucarelli. Ten sam siatkarz w następnej akcji nadział się na polski blok. Trzecia próba jego ataku zakończyła się pomyśli Brazylii (19:17). Polakom udało się zdobyć kontaktowy punkt, ale swój serwis w siatkę posłał Bartłomiej Lemański (20:18). W końcówce nasi siatkarze zaczęli popełniać proste błędy, przez co drugi set padł łupem Brazylii (25:20).
Dwukrotnie na skrzydle skończył Ricardo Lucarelli (2:1). Aż do stanu (5:5) gra toczyła się punkt za punkt. Wówczas w polu serwisowym zameldował się kapitan Brazylii, Bruno Rezende i ta odskoczyła naszym na dwa oczka (7:5). Po pierwszej przerwie technicznej, gospodarze zaczęli bronić, a także blokować ataki polskich siatkarzy i ich przewaga znacznie się powiększyła (11:6). Jakiś czas później na parkiecie zameldował się Aleksander Śliwka. Przyjmujący dał dobrą zmianę, bo na drugiej regulaminowej pauzie, przewaga Caraninhos stopniała do dwóch punktów (16:14). Dwoma udanymi zagraniami ze środka popisał się Lucas, a jego koledzy zdołali zablokować Michała Kubiaka (19:15). W ataku po raz kolejny nie omylny był duet Konarski – Śliwka, więc o pierwszy czas poprosił trener Renan Dal Zotto (19:17). Po przewie wszystko wróciło do normy i Brazylia po asach serwisowych Ricardo Lucarelliego mogła cieszyć się z pewnego zwycięstwa (25:19).
Dwa pierwsze punkty podarował Polakom, Bruno Rezende (0:2). Z przesuniętej krótkiej skończył Lucas. Ten sam środkowy chwilę później dołożył punktową zagrywkę (2:2). Aż do stanu (4:4), Polacy nawiązywali wyrównaną walkę z rywalem. Niestety w ataku pomylił się Aleksander Śliwka. Wtedy zagrywać zaczął Lucarelli i przewaga gospodarzy wzrosła do czterech oczek (8:4). Sprytną kiwką na lewym skrzydle popisał się Olek Śliwka (11:9). Ten sam przyjmujący jakiś czas później zapunktował zagrywką, doprowadzając tym samym do remisu. Niestety trzy kolejne punkty padły łupem Caraninhos, dlatego o przerwę poprosił szkoleniowiec De Giorgi (13:17). Po niej polscy siatkarze dwukrotnie zatrzymali na skrzydle rywali (17:17), ale ci ponownie odskoczyli przez nasze błędy (20:18). Stratę udało się zniwelować dopiero przy zagrywkach Karola Kłosa. Od tego momentu gra zaczęła toczyć się punkt za punkt, a na prowadzeniu była raz jedna, raz druga ekipa (22:23). W końcówce zaczęli mylić się Brazylijczycy, co skutecznie wykorzystali Polacy doprowadzając do tie-breaka (22:25).
Piątą partię otworzył atak Lucarelliego. Ten sam skrzydłowy przy następnej próbie tego zagrania dotknął siatki (1:1). Na lewej antence niezawodny okazał się Aleksander Śliwka. W następnej akcji przez ręce Polaków nie przedarł się Mauricio, więc o pierwszy time-out poprosił szkoleniowiec Renan Dal Zotto (2:4). Czas nie wybił jednak z dobrego rytmu Polaków, którzy przy zagrywkach Mateusza Bieńka zdołali odskoczyć rywalom na cztery oczka (3:7). Po zmianie stron, problemy z przyjęciem i skończeniem ataku zaczęli mieć Caraninhos. W rezultacie czego nie byli oni w stanie nawiązać wyrównanej walki z Polakami (8:15).
Brazylia – Polska 2:3
(20:25, 25:20, 25:19, 22:25, 8:15)
Brazylia: Bruno, Murilo, Evandro, Renan, Lucas, Eder, Mauricio, Otavio, Lucarelli, Souza, Douglas, Leao ,Tiago oraz Thales (libero)
Polska: Konarski, Kurek, Drzyzga, Kubiak, Bieniek, Lemański, Zatorski (libero) oraz Buszek, Śliwka, Muzaj, Łomacz, Kłos
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: informacja własna