Za nami pierwsze mecze ostatniego turnieju fazy interkontynentalnej. Po wczorajszych zmaganiach w katowickim Spodku układ generalnej tabeli uległ sporej zmianie. O Final Six w dwóch ostatnich meczach będą walczyć Amerykanie i Rosjanie. Niestety szansę Polaków na wyjazd do Brazylii są już czysto matematyczne…
Póznym czwartkowym popołudniem kibice zgromadzeni w katowickim Spodku mieli okazje oglądać w akcji reprezentacje Iranu i Stanów Zjednoczonych. Pierwsze dwie odsłony tego spotkania padły zdecydowanym łupem Amerykanów, którzy wygrali je kolejno do 17 i 22. Najwięcej emocji przyniósł set numer trzy. Partie od prowadzenia (11:5) rozpoczęli podopieczni Johna Sperawa. Jednak Irańczykom udało się w krótkim czasie zniwelować większość strat, więc na drugiej przerwie technicznej Amerykanie mogli cieszyć się już z niewielkiego prowadzenia (16:14). Po powrocie na parkiet, siatkarze prowadzeni przez szkoleniowca Igora Kolakovica, kontynuowali swoją pogoń za rywalem. A kilka chwil później Persowie byli już na plusie w zdobyczach punktowych (17:20). Rywalom udało się jednak doprowadzić do remisu i końcówce seta rozstrzygnęła się grą na przewagi. Niezawodny w serwisie okazał się w tak ważnym momencie David Smith i dzięki niemu Amerykanie wygrali (30:28), a całe spotkanie 3:0.
Iran – USA 0:3
(17:25, 22:25, 28:30)
Najlepiej punktujący:
Iran: Amir Ghafour – 12 (11 atakiem, 1 blokiem)
USA: Benjamin Patch – 24 (21 atakiem, 3 blokiem)
Dzięki temu zwycięstwu, Amerykanie awansowali na 4 miejsce w ogólnym rankingu siatkarskiej elity, dzięki czemu cały czas mają oni szansę na grę w Final Six w Brazylii.
Powodu do radości nie mieli niestety polscy kibice po meczu z Rosją. Podopieczni Ferdinando De Giorgiego mieli szansę na wygranie tylko w pierwszym secie, w którym prowadzili już (16:14). Jednak po drugiej przerwie technicznej rywale zaczęli zdecydowanie mocniej serwować, a polscy przyjmujący nie potrafili utrzymać przyjęcia, co przełożyło się na błędy w pozostałych elementach. Pozostałe dwie partie już od początku do końca należały do Rosjan, którzy blokowali i zdobywali punkty bezpośrednio z zagrywki. A nasza reprezentacja była kompletnie rozbita w przyjęciu i psuła serwisy. Jednymi słowy, nie mieliśmy wczoraj ŻADNYCH argumentów, które przemawiały na naszą korzyść.
Polska – Rosja 0:3
(22:25, 17:25, 21:25)
Najlepiej punktujący:
Polska: Dawid Konarski – 10 ( 9 atakiem, 1 blokiem)
Rosja: Maxim Zhigalov – 16 (13 atakiem, 2 blokiem, 1 zagrywką)
Niestety przegrana za trzy sprawiła, że wypadliśmy z czołowej szóstki rankingu, a na nasze miejsce wskoczyła właśnie Sborna. Tym samym szansa na awans do Final Six naszych siatkarzy znacznie się zmniejszyła. Nadal jednak jest, ale pod warunkiem, że wygramy dwa ostatnie mecze z Iranem i USA, oba za trzy punkty i najlepiej bez straty seta. Mission impossible?
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: informacja własna