Po dłuższej przerwie powracamy z cyklem mini wywiadów „Następcy mistrzów”. Tym razem w ogniu pytań stanął 19 – letni Wojciech Kowalski, nowy libero seniorskiej drużyny z Bydgoszczy.
Wojciech Kowalski swoje pierwsze siatkarskie kroki stawiał w swoim rodzinny mieście Toruniu. Później młody libero przeniósł się do Bydgoszczy. W barwach młodzieżowej drużyny Chemika, 19 – latek rywalizował w mistrzostwach Polski oraz rozgrywkach Młodej Ligi U-23.
W nadchodzącym sezonie libero zadebiutuje na ekstraligowych parkietach, a o miejsce w pierwszym składzie będzie rywalizować z Adamem Kowalskim.
Twój pseudonim/ksywka?
Kowal / Maleństwo
Zacząłeś trenować siatkówkę, bo?
Kiedy byłem w podstawówce miałem zbyt dużo wolnego czasu.
Dlaczego zdecydowałeś się na pozycję przyjmującego ?
Nie wiem czy „zdecydowałem” to odpowiednie słowo. Wybór akurat tej pozycji był raczej spowodowany moimi parametrami fizycznymi.
Twój najlepszy i najsłabszy element siatkarski?
Najsłabszy przyjęcie flota, od zawsze męczę się z tego rodzaju zagrywką. Najlepszego elementu nie potrafię określić.
Idol / wzór do naśladowania (nie koniecznie sportowy)?
Idola jako takiego nie mam, ale bardzo podoba mi się gra Jeni Grebennikova.
Trening / mecz, którego nie zapomnę?
Raczej nie wspominam meczów, treningów. Nowy dzień to nowe możliwości i kolejna szansa na pokazanie się z jak najlepszej strony.
Klub, w którym chciałbym zagrać w przyszłości?
Może nie klub, a raczej kraj. Fascynuje mnie liga NCAA (National Collegiate Athletic Association w Stanach Zjednoczonych – przyp. red.) i chciałbym w przyszłości tam spróbować swoich sił.
Największe sportowe marzenie?
Gra z orzełkiem na piersi.
Twój sposób na wolny dzień?
Odpoczynek, serial / film, eksperymentowanie w kuchni
Miejsce do którego lubisz wracać?
Toruń, mój dom rodzinny.
Twoja największa wada?
Sądzę, że brak pokory. Chociaż powoli jej nabieram (śmiech).
A zaleta?
Tak jak z samokrytyką u mnie jest okej, tak z powiedzeniem czegoś dobrego o sobie już troszkę gorzej (śmiech).
Gdybym nie siatkówka to…?
Strzelam w ciemno, że szermierka, gdyż zaczęła się na równi z siatkówką. Przez kilka lat nawet udawało mi się łączyć oba te sporty, ale w pewnym momencie trzeba było na coś się zdecydować.
Autor: Agnieszka Samojedna / fot. Mateusz Bosiacki – Łuczniczka Bydgoszcz