Mecz z Łuczniczką Bydgoszcz był dla siatkarzy ze Śląska czwartym wygranym z rzędu. O samej rywalizacji z ekipą Jakuba Bednaruka oraz losowaniu Ligi Mistrzów opowiedział kapitan Jastrzębskiego Węgla – Patryk Strzeżek.
Marzena Janik: Zwycięstwo nad Łuczniczką Bydgoszcz było kolejną wygraną w ostatnim czasie, więc jako zespół macie powody do radości.
Patryk Strzeżek: Na pewno cieszą nas zdobyte punkty, bo wygraliśmy kolejne spotkanie. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że nie był to łatwy mecz.
Wygrana w trzech setach nie do końca obrazuje rywalizację, bo można powiedzieć, że mieliście zadyszkę, szczególnie w drugiej odsłonie, w której rywale byli bardzo blisko wygranej.
To prawda. Momentami falowaliśmy i mieliśmy spore przestoje. Mieliśmy mecz pod kontrolą, poza drugim setem, gdzie wynik rozstrzygnął się w końcówce, ale poza tym przez cały czas kontrolowaliśmy sytuację na boisku.
Dużo mówi się o waszym wyrównanym składzie. Nieobecność Maćka Muzaja nie wpłynęła na jakość gry zespołu, a rezerwowi spełnili swoją rolę.
Takie rzeczy się zdarzają. Po to jest nas czternastu w zespole, żeby ławka rezerwowych wspierała. Wiadomo, że kwadrat nie stoi tam po to, żeby podpierać salę, żeby się nie przewróciła tylko po to, żeby pomagać drużynie, kiedy tylko jest taka potrzeba. Gramy w tym składzie przez dłuższy czas i myślę, że w tym jest nasza siła, że wykluczenie pojedynczego zawodnika nie powoduje, że jakość naszej gry diametralnie spada. To jest ważne, bo tylko szerokim składem można wygrywać ligę, czy osiągnąć dobry wynik. Pojedyncze mecze można zagrać jednym składem, ale wiadomo, że liga jest długa, a dochodzi do tego jeszcze Liga Mistrzów i Puchar Polski, więc zmiany się przydają. Poza tym każdy z nas jest gotowy do gry i każdy dokłada swoją cegiełkę do wygranej.
Niedawno poznaliście rywali w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Jak oceniasz losowanie, które odbyło się w Moskwie?
W Lidze Mistrzów nie ma słabych zespołów, więc cała ta trójka jest dobra. Myślę, że to losowanie fajne dla kibiców i fajne dla nas. Uważam, że jest szansa, żeby wyjść z grupy i powalczyć. Dla kibiców super, że przyjedzie Zenit, więc będzie ciekawie zmierzyć się z najlepszą drużyną w Europie.
Przed meczami z Omonią Nikozja waszym celem był awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Awans już wywalczyliście, więc jakie cele stawiacie sobie przed kolejnym etapem rywalizacji?
Jeszcze o tym nie myślimy. Na razie skupiamy się na meczach w Warszawie i Radomiu. Nad swoimi celami w Lidze Mistrzów zaczniemy się zastanawiać, jak przyjdą pierwsze mecze. Jest ich sześć, więc zaczniemy myśleć o wyjściu z grupy, jak zagramy jakiekolwiek spotkanie.
Rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna