Do Piły bielski zespół wyjechał w niezwykle bojowych nastrojach. Trzy wygrane z rzędu i świadomość świątecznego odpoczynku powodowały, że motywacja by dobrze zakończyć 2017 rok była spora. Nikt nie spodziewał się łatwego meczu, ale też nikt nie spodziewał się, że w spotkaniu z Eneą PTPS Piła bielszczanki będą musiały radzić sobie bez nominalnej rozgrywającej. Wszystko to przez wyjątkowo pechowy zbieg okoliczności.
Nad meczem i wynikiem nie ma sensu specjalnie się rozwodzić. W pierwszym secie bielski zespół próbował podjąć walkę, co udawało się do stanu 9:8. Później pilanki zdobyły pięć punktów z rzędu i nie pozwoliły się już dogonić. Wygrały 25:14.
Na początku drugiej partii bielskiemu zespołowi udało się nawet prowadzić dwoma punktami (5:3) i przez długą część seta grać jak równy z równym. Po dwóch dobrych atakach Aleksandry Wańczyk BKS PROFI CREDIT przegrywał zaledwie 16:17. Końcówka należała jednak do pilanek, które wygrały 25:19.
Pozbawione rozgrywającej i chyba już całkowicie nadziei, po dziesięciu minutach przerwy bielszczanki wyszły na boisko, by dokończyć mecz. Po kilku minutach gry było już 10:0 dla gospodyń. Na boisku chwilę wcześniej pojawiła się Barbara Zakościelna, która zmieniła Katarzynę Konieczną. Set zakończył się wygraną 25:6. Bielszczanki opuszczały boisko ze spuszczonymi głowami. Przyjechały do Piły po zwycięstwo. Starały się jak mogły, ale bez rozgrywającej zadanie było niemal niemożliwe do wykonania.
Enea PTPS Piła – BKS PROFI CREDIT Bielsko-Biała 3:0
(25:14, 25:19, 25:6)
MVP: Dorota Wilk
Enea PTPS: Trnić, Wilk, Bosković, Różycka, Babicz, Stencel, Łysiak (libero) oraz Kwiatkowska, Szubert, Baran, Pawłowska (libero)
BKS PROFI CREDIT: Jagieło, Konieczna, Moskwa, Świrad, Różański, Mucha, Lemańczyk (libero) oraz Wańczyk, Zakościelna
Źródło: Informacja prasowa