BBTS Bielsko – Biała rozpoczął rok od trudnego spotkania z Jastrzębskim Węglem. Po pięciosetowej rywalizacji ekipa z Podbeskidzia może dopisać punkt do ligowej tabeli, jednak podopieczni Pawła Gradowskiego nie są tym usatysfakcjonowani. O samym meczu a także celu na pozostałą część sezonu opowiedział środkowy BBTS-u – Bartosz Cedzyński.
Marzena Janik: Rundę rewanżową rozpoczęliście od zaciętego spotkania z Jastrzębskim Węglem. Trzeba przyznać, że byliście blisko zwycięstwa, więc ten jeden punkt jest dla was bardzo ważny.
Mecz mógł się podobać kibicom, jednak my jako drużyna nie możemy zadowalać się porażkami. Czy to jest Jastrzębie, czy przyjechałby tutaj Bełchatów albo jakiś inny lepszy klub. Gralibyśmy o komplet punktów i myślę, że w tym meczu było to do zrobienia, chociaż zabrakło konsekwencji, zwłaszcza w drugim secie i później potoczyło się to tak, że jastrzębianie wygrali 3:2.
Również w czwartym secie BBTS miał szansę wygrać, ale coś zawiodło i zwycięzcę wyłonił tie-break.
To prawda, ale tu z kolei zabrakło konsekwencji na zagrywce. Cóż mogę więcej powiedzieć? Jastrzębie prowadziło przez cały set, a my goniliśmy wynik i to oni lepiej zakończyli. My jeszcze w końcówce zepsuliśmy kilka zagrywek i to zaowocowało setem dla przeciwników.
Sytuacja BBTS-u jest bardzo trudna, bo zespół znalazł się w bezpośredniej strefie spadkowej, więc zwycięstwa są potrzebne, żeby tą strefę opuścić…
Oczywiście bardzo nam na tym zależy, bo nikt nie chce spaść z ligi. Potrzebne nam są punkty. Rok zaczęliśmy od jednego. Mogliśmy zacząć od dwóch, a nawet trzech w tym meczu, mamy jeden, z czego jesteśmy nie tyle niezadowoleni, co nieusatysfakcjonowani. Godzimy się z porażką. Przyjdzie jeszcze czas, żeby oceniać to spotkanie na chłodno. Tym razem nie udało się wygrać, ale jest przed nami jeszcze 14. kolejek i będziemy walczyć w każdym meczu.
Z jakim nastawieniem zespół podejdzie do spotkań w Rzeszowie i z AZS-em Olsztyn?
Pracować będziemy tak, jak do tej pory, bo na treningach dajemy z siebie maksa. Tak, jak powiedziałem wcześniej, nie ważne, czy będziemy grać z Rzeszowem, Bełchatowem albo Kędzierzynem w każdym z meczów będziemy chcieli zrobić jak najwięcej. Myślę, że jesteśmy dobrą drużyną i mamy świetnych zawodników, więc zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Mamy przed sobą jeszcze 14 spotkań, kawał punktów do zdobycia i spotkamy się w ostatniej kolejce – wtedy będziemy mogli coś powiedzieć.
Celem na pozostałą część sezonu będzie zatem utrzymanie się w Plus Lidze?
Zdecydowanie tak. Jesteśmy w słabej sytuacji. Na początku sezonu trochę „nabrudziliśmy” sobie w tej tabeli. Ale myślę, że powoli i konsekwentnie będziemy będziemy z tego wychodzić. Mam nadzieję, że z bardzo pozytywnym skutkiem i, że za pięć – sześć kolejek nie będziemy kojarzeni z ostatnią albo przedostatnią drużyną, czyli z tą bezpośrednią strefą spadkową tylko będziemy kojarzeni z czymś więcej. Dla każdego zawodnika, który uprawia jakikolwiek sport zawodowy ważne są zwycięstwa. Nie chcemy przegrywać. Zresztą nikt nie chce i nikt tego nie lubi.
*Rozmawiała Marzena Janik
Źródło: Informacja własna