Karol Gdowski: Nie można być we wszystkim perfekcyjnym

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla nie znaleźli sposobu na zatrzymanie ekipy z Kędzierzyna – Koźla, przegrywając 1:3. O samym spotkaniu oraz grze w pierwszym składzie opowiedział drugi libero Jastrzębskiego Węgla, Karol Gdowski.

Marzena Janik: Mecz przeciwko ZAKSIE zaczęliście dobrze, ale niekoniecznie dobrze zakończyliście. Z czego, twoim zdaniem, wynikała porażka?

Karol Gdowski: Musimy zacząć od tego, że graliśmy jednak z Kędzierzynem. Przed meczem z nami mieli bilans 16-0, co mówi o ich sile. Pierwszego seta zagraliśmy bardzo dobrze i w przyjęciu, i w ataku. W drugim secie niestety Zaksa się rozkręciła i grali coraz lepiej. Nam z kolei nie wychodziły ataki, traciliśmy piłki w przyjęciu, czy głupie piłki w obronie i niestety przegraliśmy.

No właśnie. Jeśli chodzi o błędy przytrafiały wam się w momentach, kiedy byliście szczególnie blisko remisu.

Myślę, że gdyby nie te głupie błędy to wynik mógł by być trochę inny, ale to już jest historia i musimy o tym zapomnieć. Teraz przed nami wyjazd do Kazania i na tym musimy się skupić.

Mecz z Zenitem już w najbliższy wtorek, więc nie macie zbyt wiele czasu na trening, czy wyciągnięcie wniosków po tym przegranym meczu. 

Dokładnie. Już jutro mamy wylot, dlatego musimy się z tym przespać. Ewentualnie każdy sam pomyśli w łóżku, co zrobił źle, co poprawić i jak przygotować się na Zenit.

Odbiegając od rywalizacji z ZAKSĄ i wtorkowego meczu Ligi Mistrzów, warto zauważyć, że pod nieobecność Kuby Popiwczaka masz więcej szans na grę. To na pewno bardzo dobra okazja do zdobycia doświadczenia i możliwość ogrania się w Plus Lidze.

No tak. Kuba niestety doznał kontuzji, więc można powiedzieć, że w czyimś nieszczęściu jest czyjeś szczęście. Dla mnie to świetna okazja, żeby sobie pograć. Na pewno mi tego brakowało, bo całe mecze spędzałem w kwadracie i wchodziłem może na jakieś końcówki. Łatwe to nie było, ale tak jak mówię, Kuba złapał kontuzję, więc ja mam okazję do gry. Mieliśmy dwa mecze z trudnymi zespołami, jak Onico Warszawa i teraz Kędzierzyn. Prawdopodobnie zagram jeszcze w meczu z Zenitem, więc będzie okazja do sprawdzenia się na najwyższym szczeblu. 

Twój pierwszy występ w pełnym wymiarze na pewno nie należał do najłatwiejszych, ale z każdym kolejnym meczem jest już łatwiej. Zgodzisz się z tym?

Z meczu na mecz jest coraz lepiej. W pierwszym spotkaniu była taka mała niepewność, bo nie byłem sprawdzony w meczu. Nie wiedziałem czy to jest to, czy tamto. Myślę, że drugi mecz – z Onico był dużo lepszy w moim wykonaniu, z dużo lepszym przeciwnikiem. Mecz z Zaksą też nie był najgorszy, ale niestety przegrany. 

Wspomniałeś wcześniej o prostych błędach, jakie popełniliście w tym spotkaniu. Co zatem znalazłoby się na liście rzeczy do poprawki, które powinny zaskoczyć w kolejnych meczach?

Na gorąco po meczu ciężko jest coś powiedzieć, ale myślę, że zbyt dużo błędów popełniliśmy w zagrywce. To powinniśmy poprawić. Wydaje mi się, że reszta jest na dobrym poziomie. To oczywiste, że w jednym elemencie jesteśmy lepsi, w innym gorsi, ale nie można być we wszystkim perfekcyjnym.

Zapytam jeszcze o zmianę trenera. Jak nastawiacie się na współpracę z Ferdinando De Giorgim?

Był to dla nas duży szok, dla niektórych nawet bardzo. Szczególnie dla mnie. Mark dał mi szansę bycia w Plus Lidze. Gdyby nie on, nie wiadomo, czy w ogóle byłbym tutaj w Jastrzębiu. Także naprawdę duże podziękowania dla niego. Czy to dobra decyzja? Ciężko powiedzieć. W Pucharze Polski odpadliśmy, ale w Lidze Mistrzów radziliśmy sobie dobrze. Mieliśmy swoje wzloty i upadki. Ale to już się stało i jet historią. „Fefe” jest dobrym trenerem i ma spore osiągnięcia. Być może w reprezentacji mu nie wyszło, ale miał mało czasu na przygotowanie się. Teraz przychodzi do nas i mamy nadzieję, że wszystko będzie dobrze i nasza gra się poprawi, a atmosfera się odbuduje.

Można więc powiedzieć, że Marka Lebedewa oceniasz bardzo pozytywnie jako trenera?

Był to tak naprawdę pierwszy mój „większy” i bardziej znany trener. Ciężko jest mi go do kogoś porównać, ale pracowało mi się z nim super. Pomagał mi we wszystkim.  Jeśli tylko czegoś potrzebowałem, był prawie na każde nasze zawołanie. Na pewno będzie bardzo szkoda. Myślę, że jeszcze przez jakiś czas będzie nam to siedziało w głowach, ale z czasem będzie coraz lepiej.

Rozmawiała Marzena Janik. 

Źródło: Informacja własna

Dodaj komentarz