PP 2018: PGE Skra drugim finalistą

PGE Skra Bełchatów pewnie pokonała zespół z Warszawy i awansowała to finału Pucharu Polski. Ekipa prowadzona przez Roberto Piazzę zmierzy się z Treflem Gdańsk, który niespodziewanie wyeliminował z gry Zaksę Kędzierzyn – Koźle.

Początek drugiego półfinału był wyrównaną rywalizacją, bowiem wynik był bliski remisowi, a żadna z drużyn nie potrafiła wypracować większej przewagi. Sytuacja uległa zmianie dopiero po asie serwisowym Brizarda (9:11). Bełchatowianie szybko jednak odrobili straty i, blokując Sharone Vernone’a-Evansa, wyszli na prowadzenie (12:11). W dalszej części seta ponownie doszło do walki punkt za punkt, ale tym razem przewaga utrzymywała się po stronie bełchatowian. Z kolei po asie serwisowym Ebadipoura zespół Skry powiększył dystans do dwóch „oczek” (17:15). Wówczas o przerwę poprosił Stephane Antiga. Po powrocie na boisko stołeczna ekipa grała wyraźnie gorzej, miała także kłopot ze zdobyciem punktów. Bełchatowianie natomiast dobrze prezentowali się w bloku, a po asie serwisowym Mariusza Wlazłego mieli w zapasie już sześć punktów (23:17). Po stronie Onico dobrym atakiem popisał się Jakub Kowalczyk (23:18), ale w chwilę później zagrywkę zepsuł Włodarczyk, kończąc tym samym premierową odsłonę.

Pierwsze piłki tego seta należały do bełchatowian, jednak dzięki zagrywce Bartosza Kwolka stołeczni zdołali doprowadzić do wyrównania, a po ataku Włodarczyka wyjść na prowadzenie (2:5). Przez kilka kolejnych akcji drużyna Onico utrzymywała prowadzenie, jednak przy zagrywce Irańczyka Skra zyskała nieznaczną przewagę (10:9). Dalsza część seta była natomiast popisem dobrej gry podopiecznych Roberto Piazzy. Warszawiacy popełniali z kolei sporo błędów, dzięki czemu przewaga Skry wzrosła do czterech „oczek” (15:11). W tej sytuacji o czas ponownie poprosił Stephane Antiga, a po powrocie na boisko zagrywkę zepsuł Mariusz Wlazły (15:12). Po bloku Wojciecha Włodarczyka warszawiacy tracili do przeciwników już tylko dwa punkty. Trudno było jednak zatrzymać Srećko Lisinaca, dzięki czemu Skra „odskoczyła” na cztery punkty (18:14). W decydującej fazie seta warunki gry również dyktowali bełchatowianie. Zespół Onico nie był już w stanie odrobić strat i Skra w całym meczu prowadziła już 2:0.

Po dziesięciominutowej przerwie w grę lepiej weszli stołeczni (1:2). Skra szybko jednak wyrównała stan rywalizacji i przez kilka kolejnych minut drużyny toczyły zaciętą rywalizację. Zespół Stephane’a Antigi zdołał odskoczyć przeciwnikom po błędzie Bartosza Bednorza oraz bloku Jakuba Kowalczyka (10:13). Tym razem o czas poprosił Roberto Piazza, a po powrocie na boisko bełchatowianie nadal mieli kłopot ze zmniejszeniem dystansu punktowego (11:15). Sytuacja uległa zmianie dzięki zablokowaniu Bartosza Kwolka i pewnym ataku Lisinaca (16:16). Sporo emocji w trzecim secie przyniosła końcówka, bowiem żadna z drużyn nie mogła wypracować większej przewagi. Warszawiacy mieli szansę na zakończenie tego seta, ale nie zdołali podbić ataku rywala (24:23). W ważnym momencie pomylił się także Bartosz Kwolek, a dzięki blokowi na Wojciechu Włodarczyku bełchatowianie wygrali nie tylko trzecią partię, ale również cały mecz.

PGE Skra Bełchatów – Onico Warszawa 3:0

(25:19, 25:19, 26:24)

MVP: Marcin Janusz

PGE Skra Bełchatów: Janusz, Wlazły, Kłos, Lisinac, Bednorz, Ebadipour, Piechocki (libero)

ONICO Warszawa: Brizard, Vernon-Evans, Kowalczyk, Wrona, Kwolek, Włodarczyk, Wojtaszek (libero)

Dodaj komentarz