PGE Skra wygrywa z Dynamo Moskwą!

25734151_2044856969128929_8198185398413035144_oPGE Skra Bełchatów pokonała w łódzkiej Atlas Arenie drużynę Dynamo Moskwy. Dzięki zwycięstwu za trzy punkty, Bełchatowianie wciąż mają szansę na awans do kolejnej rundy Ligi Mistrzów.

 

Od udanej kiwki na prawym skrzydle rozpoczął Bartosz Bednorz. W następnej akcji ten sam przyjmujący popisał się punktowym blokiem (2:0). Jednak Rosjanom bardzo szybko udało się doprowadzić do remisu (2:2). Od tego momentu gra zaczęła toczyć się punkt za punkt. Warto jednak zaznaczyć, że zazwyczaj na tym minimalnym prowadzeniu byli Bełchatowianie (6:5). Tuż przed pierwszą przerwą techniczną swoją zagrywkę zepsuł Srećko Lisinac, a po przeciwnej stronie siatki błąd w ataku popełnił Dick Kooy (8:7). Po powrocie na boisko, aż do stanu po 14 gra była bardzo zacięta i wyrównana. Wówczas asem serwisowym popisał się Mariusz Wlazły (16:14). Po drugiej regulaminowej pauzie, drużynie z Moskwy udało się zrobić długo wyczekiwane przejście. Przy zagrywkach Scherbinina, goście zanotowali punktową serię (17:19). Przerwać udało się dopiero po ataku Mariusza Wlazłego (18:19). W końcówce seta Bełchatowianom udało się doprowadzić do kolejnego wyrównania (22:22). Dwie końcowe akcje należały do Srećko Lisinaca (24:23). Punkt na miarę zwycięstwa w premierowej odsłonie zdobył Mariusz Wlazły. Atakujący PGE Skry zakończył tę odsłonę spotkania efektownym, pojedynczym blokiem (25:23).

Pierwszą piłkę do ataku otrzymał Bartosz Bednorz. Niestety przyjmujący natknął się na blok Rosjan i to oni zgarnęli pierwszy punkt w drugim secie (1:0). Ten sam skrzydłowy zrewanżował się rywalom już w następnej akcji (1:1). Dwukrotnie w ataku pomylił się Karol Kłos, dlatego szkoleniowiec Roberto Piazza musiał bardzo szybko wprowadzić w jego miejsce Patryka Czarnowskiego (1:5). Namnażające się błędy gospodarzy i co raz lepsza gra przyjezdnych sprawiła, że zaledwie po kilku minutach gry obie ekipy zeszły na pierwszą przerwę techniczną (3:8). Po powrocie na parkiet, przez środek Skry przebił się Pavel Kruglov. Już w następnej akcji w swoim stylu zaatakował Srećko Lisinac (5:9). Kilka chwil później przy zagrywce serbskiego środkowego, gospodarzom udało się odrobić dwa punkty straty (7:11). Mimo prób zmniejszenia straty na drugą przerwę techniczną w tym secie z większym dorobkiem punktowym zeszli Rosjanie (12:16). Wydawało się już, że nic nie powstrzyma siatkarzy z Moskwy przed odniesieniem pewnego zwycięstwa, ale w końcówce Bełchatowianom udało się wyrównać stan seta (22:22). Wtedy w siatkę wpadł Nikołaj Penchev, a skutecznym blok -outem popisał się Kryglov (22:25).

W trzeciego seta zdecydowane lepiej weszli Rosjanie (0:3). Pierwsze oczko dla gospodarzy zdobył po kilku próbach ataku Bartosz Bednorz (1:3). Wówczas w polu serwisowym zameldował się Mariusz Wlazły. Przy zagrywkach kapitana PGE Skry, bełchatowska ekipa zdołała doprowadzić do remisu, który utrzymywał się aż do stanu (5:5). Po potężnym ataku Pavela Kruglova z lewego, ekipa z Moskwy zaliczyła punktową serię (5:8). Po pierwszej przerwie technicznej, podopieczni trenera Piazzy dogonili rywali (12:12). Od tego momentu na prowadzeniu była raz jedna raz druga drużyna (16:15). Później Dynamo nie poradziło sobie z przyjęciem zagrywki Karola Kłosa (19:17). W końcówce gospodarze odskoczyli rywalom na trzy punktowe prowadzenie, którego nie oddali już do końca (25:22).

Obie ekipy rozpoczęły czwartą partię od serii zepsutych zagrywek (2:2). Dopiero jakiś czas później, gospodarze postawili skuteczny blok, a rywalom został odgwizdany błąd podwójnego odbicia (4:2). Wtedy asem serwisowym popisał się Bartosz Bednorz, a jego koledzy zdołali powstrzymać w ataku Alexandra Markina (6:2). Z przechodzącej piłki zaatakował sobie rozgrywający PGE Skry – Marcin Janusz i obie ekipy zeszły na krótki odpoczynek (8:3). Po nim duet Bednorz  – Wlazły powiększył punktowy dorobek swojej drużyny i o czas dla swoich podopiecznych poprosił szkoleniowiec Dynamo Moskwy (13:7). Przerwa na żądanie Borisa Kolchina nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, bo po niej straty do rywala zamiast maleć tylko wzrastały (16:8).  W końcówce seta Rosjanie próbowali jeszcze odrabiać straty, ale byli bezradni wobec znakomicie spisujących się w każdym elemencie Bełchatowian (25:13).

PGE Skra Bełchatów – Dynamo Moskwa 3:1

(25:23, 22:25, 25:22, 25:13)

 PGE Skra Bełchatów: Lisinac, Wlazły, Janusz, Kłos, Bednorz, Ebadipour, Piechocki (libero) oraz Czarnowski, Penchev, Romać, Nedeljković

Dynamo Moskwa: Antipkin, Ostapenko, Markin, Shcherbini, Kruglov, Kooy, Ermakov (libero) oraz Bragin, Kalinin, Berezhko, Strilchuk, Yakovlev, Melnikov

Autor: Agnieszka Samojedna

Źródło: Informacja własna

Dodaj komentarz