Jastrzębski Węgiel bez większych problemów pokonał Aluron Virtu Wartę Zawiercie, dopisując do swojego konta kolejne punkty. Jednak zespół beniaminka zaprezentował się z dobrej strony i, szczególnie w drugim secie spotkania, był bliski przedłużenia rywalizacji. O samym spotkaniu oraz o dopingu kibiców opowiedział atakujący „Jurajskich Rycerzy” – Grzegorz Bociek.
Zespół z Zawiercia poniósł w Jastrzębiu porażkę 0:3, jednak wynik nie do końca odzwierciedla to, co działo się na boisku, a ekipa Warty podjęła rękawicę.
Walkę podjęliśmy w 2/3, bo pierwszy set to była porażka. Stojąc w kwadracie, modliłem się, żebyśmy wyszli z „dychy”. Tak naprawdę, ten set nam uciekł, a my w ogóle nie byliśmy na boisku i można powiedzieć, że w tych kolejnych dwóch setach walczyliśmy, ale czegoś nam zabrakło.
W pierwszym secie mieliście spory problem w ataku, ponieważ popełniliście sporo błędów przy własnym przyjęciu. W dwóch kolejnych setach ten element wyglądał już nieco lepiej…
Tak, jak już wspomniałem, w pierwszym secie nie było nas mentalnie. Później zaczęliśmy coś grać, ale gdzieś nam uciekały takie głupie piłki. Nie możemy się cieszyć, bo przegraliśmy, nawet walcząc. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach pokażemy naszą siatkówkę.
Warto wspomnieć, że kibice przybyli do Jastrzębia bardzo liczną grupą, więc z pewnością lepiej się grało przy tak dużym wsparciu z trybun.
Jasne. Kibice są naprawdę super, co powtarzałem i na pewno będę powtarzał. Robią niesamowitą robotę. Jeżdżą z nami na wyjazdy, a jest to spora grupa. Słyszałem, że w Jastrzębiu pojawiło się około 300 osób, więc dodają nam naprawdę dużych skrzydeł.
Momentami miałam wrażenie, że kibice „Jurajskich Rycerzy” zagłuszają tych miejscowych.
Było kilka takich akcji, ale wiadomo, że człowiek na boisku nie zwraca na to uwagi, ale było słychać naszych.
Wcześniej wspominał pan o ataku, który wyglądał nieźle w drugim i trzecim secie. Warto też wspomnieć o zagrywce, którą kilkukrotnie ustrzeliliście rywali.
Zabrakło trochę przyjęcia, zabrakło gdzieś dwóch punktów w ataku i gdzieś tam jeden blok, gdybyśmy złapali… Ale to jest takie gdybanie. Przegraliśmy całą drużyną i teraz musimy się skupić na tym, żeby wyciągnąć jakieś wnioski z tego meczu i przygotować się do następnego.
Jeśli mówimy już o tym, czego zabrakło, to można powiedzieć, że na pewno zabrakło szczęścia, szczególnie w drugiej partii, w której byliście bardzo blisko wygranej.
Myślę, że oprócz pierwszego seta prezentowaliśmy się bardzo dobrze. Jastrzębianie aż takiej dużej przewagi też nie mieli, bo w tym drugim secie przegraliśmy zaledwie dwoma punktami – do 28 i w trzecim secie tylko trzema. Z jednej strony „tylko”, ale można powiedzieć, że „aż”, bo mogliśmy zagrać troszeczkę lepiej.
Rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna