MKS Dąbrowa Górnicza już w najbliższą sobotę powalczy nie tylko o ligowe punkty, ale również o awans w tabeli, który umożliwi „ucieczkę” z miejsca spadkowego. O samej rywalizacji w Lidze Siatkówki kobiet oraz o swoich początkach w seniorskiej siatkówce opowiedziała nam libero ekipy z Zagłębia – Kinga Drabek.
Marzena Janik: Obecny sezon jest już twoim trzecim w Dąbrowie Górniczej. Skąd więc pomysł, żeby zostać w zespole MKS-u na dłużej?
Kinga Drabek: Zostałam w Dąbrowie, ponieważ mam jeszcze ważny kontrakt. Podpisałam go na 3 lata, więc jest to mój ostatni rok, chyba że klub będzie chciał przedłużyć ze mną współpracę.
Zapytam o twoje początki w drużynie. Jak w wieku 17-stu lat odnalazłaś się w gronie nie tylko starszych od siebie, ale również znanych zawodniczek?
Przyznam, że na początku nie było łatwo się odnaleźć w takim gronie. Trenowałam i grałam z dziewczynami, które były moimi idolkami, kiedy zaczynałam grać w siatkówkę. Okazało się, że niepotrzebnie, bo dziewczyny były bardzo wyrozumiałe i przyjazne dla mnie.
Od samego początku o wyjściową szóstkę rywalizujesz z bardzo doświadczonymi siatkarkami. Z całą pewnością uzyskałaś cenne wskazówki związane z pozycją libero. Mam rację?
To prawda, miałam się od kogo uczyć, np. od Krysi Strasz. Mimo, że nie grałam dużo, obserwowałam ją z boku i uczyłam się jak zachować się na boisku.
Ten sezon jest dla was wyjątkowo trudny, bowiem MKS zajmuje czternastą pozycję w tabeli, która na ten moment oznacza bezpośredni spadek z Ligi. Potrzebujecie zatem nie tylko wygranych, ale przede wszystkim punktów, które pozwolą uciec ze strefy spadkowej.
Nie jest to łatwy sezon dla nas, jednak w damskiej siatkówce wszystko jest możliwe.
Z czego – twoim zdaniem – wynika taka sytuacja w tabeli?
Na tę chwilę mogę powiedzieć, że duża role odgrywa głowa. Nie każdy przegrał tyle meczów, co my teraz. A co do tego doprowadziło, to sama próbuję sobie odpowiedzieć na to pytanie i niestety nie wiem.
W meczu z PTPS-em Piła udało Wam się przełamać i wygrać pierwszy mecz od dłuższego czasu, jednak w Bydgoszczy nie miałyście już tyle szczęścia. Czego zabrakło do wygranej?
Po meczu rozmawiałyśmy z koleżankami z przeciwnej drużyny. Same przyznały, że było to jedno z najlepszych spotkań w sezonie. My niestety nie potrafiłyśmy się przeciwstawić.
Ligowych punktów poszukacie w meczu z Legionovią i KSZO Ostrowcem, zajmującymi miejsca w dolnej części tabeli. Za MKS-em będzie przemawiał atut własnej hali, jednak będzie potrzebna duża mobilizacja. Zgodzisz się z tym?
Gramy u nas, więc to będzie nasz atut. Jednak Zawsze trzeba być zmotywowanym na 100%. Nie ważne jakiej rangi jest to mecz.
Jak myślisz, które z elementów siatkarskiego rzemiosła, sprawiają wam jako drużynie największy kłopot?
Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.
A sztab szkoleniowy? Jak układa się twoja współpraca z trenerami?
Miałyśmy sporo zmian w sztabie. Ja do tego nie mam żadnych zastrzeżeń. Jeżeli chodzi o trenera Andrzeja Stelmacha, jestem zadowolona z jego pracy.
Na zakończenie zapytam o atmosferę podczas spotkań. Jak doping kibiców wpływa na Waszą grę?
Doping kibiców bardzo dużo nam daje. Im więcej, tym lepiej. Mam nadzieję, że w najbliższym spotkaniu damy im powody do radości.
Rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna/ fot. lsk.pzps.pl