Maciej Skowroński po trzech sezonach gry na boiskach Młodej Ligi dołączył do pierwszej drużyny BBTS-u Bielsko – Biała. W rozmowie z naszym portalem środkowy opowiedział nie tylko o pierwszych doświadczeniach w ekstraklasie, ale również o sytuacji swojego zespołu w ligowej tabeli.
Marzena Janik: W BBTS-ie grasz od sezonu 2015/16, ale obecny jest twoim pierwszym w Plus Lidze. Jak zatem zareagowałeś, kiedy dowiedziałeś się, że będziesz występował w drużynie seniorów?
Maciej Skowroński: O tym, że zostanę dołączony do zespołu seniorów wiedziałem już sezon wcześniej, podpisując wieloletni kontakt z klubem. Początkowo byłem bardzo zadowolony, ponieważ było moim marzeniem zagrać w Plus Lidze, lecz teraz z biegiem czasu muszę przyznać, że trochę inaczej sobie to wyobrażałem.
Wielu młodych zawodników po zmianie klasy rozgrywkowej mówi o tzw. skoku na głęboką wodę. Czy w twoim przypadku też tak było?
Tak, przeskok z innej polskiej ligi do Plus Ligi to skok. Mimo, że w Młodej Lidze mogłem zaznać już trochę tego profesjonalizmu, o tyle w ekstraklasie można mówić o pełnym profesjonalizmie. Raz, że w siatkówce młodzieżowej siatkarz uważa treningi za pasję, tak w seniorskiej siatkówce jest to źródło utrzymania dla siatkarza i jego rodziny, stąd też siatkówka jest już uważana nie tylko za pasję, ale również za pracę, obowiązek. No i oczywiście należy zaznaczyć, że przeskok pomiędzy młodą a Plus Ligą w poziomie siatkarskim jest kolosalny.
Porozmawiajmy o ostatnim meczu z Cerradem Czarnymi Radom. W trzecim secie udało wam się przedłużyć rywalizację, a w czwartym przegraliście zaledwie dwoma punktami. Czego więc zabrakło do zwycięstwa?
W meczu z Radomiem według mnie zabrakło trochę szczęścia. Wielu ludzi powie, że przegrywamy już 17 mecz i po każdym z nich można powiedzieć, że zabrakło nam szczęścia, tak w tym meczu naprawdę go nam zabrakło. Patrząc na statystyki zawodników, każdy kto zna się na siatkówce i nie znałby wyniku, powiedziałby, że to my wygraliśmy to spotkanie.
Jak myślisz, które z elementów gry zawiodły w sobotnim spotkaniu?
Nie jestem w stanie określić konkretnej przyczyny, dlaczego przegraliśmy to spotkanie. Na pewno szarpaliśmy trochę przyjęciem.
Nie jest więc niczym nowym, że ligowe punkty są wam bardzo potrzebne, żeby awansować do strefy gwarantującej rywalizację w barażach, która daje większe szanse na utrzymanie się w Plus Lidze…
Tak, każdy punkt jest teraz bardzo cenny. Sami doprowadziliśmy do takiej sytuacji w tabeli, teraz musimy sami z niej wyjść, nikt nam nie pomoże.
Już w najbliższy piątek powalczycie o wygraną w Bydgoszczy. Z jakim nastawieniem podejdziecie do spotkania przeciwko Łuczniczce?
Jesteśmy realistami, wiemy że spośród tych 10 meczów, które nam zostały do rozegrania takie spotkania jak to z Łuczniczką czy później mecz z Kielcami etc. są meczami o być albo nie być. Na pewno oddamy serce na boisku.
Ten mecz będzie szczególnie ważny, bo już w następny weekend zmierzycie się z Onico Warszawą, która w tym sezonie prezentuje się wyjątkowo dobrze, więc nie będzie łatwo z nimi wygrać. Zgodzisz się?
Tak, Onico Warszawa prezentuje się bardzo dobrze w tym sezonie.
Na koniec zapytam, jak oceniasz wracający w tym sezonie system spadków i awansów do najwyższej klasy rozgrywkowej?
Uważam że Plus Liga na pewno zyska na tym, że zostanie pomniejszona do 14 drużyn i będzie ligą otwartą. Pomoże to w podniesieniu poziomu ligi, która według ekspertów miała być jedną z najlepszych lig na świecie, lecz klubowe mistrzostwa świata to zweryfikowały. Oczywiście z perspektywy naszej drużyny system spadków nie jest dobry, ponieważ walczymy o utrzymanie.
Rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna