Sobotnie zwycięstwo nad Onico Warszawą było bardzo ważne dla Jastrzębskiego Węgla w perspektywie walki o play – off. Podopieczni Ferdinando De Giorgiego w dobrym stylu pokonali stołeczną ekipę, utrzymując szóstą pozycję w tabeli. O samej rywalizacji i nastrojach w drużynie opowiedział nam libero śląskiej drużyny – Jakub Popiwczak.
Marzena Janik: Zacznę od gratulacji. Zagraliście bardzo dobre spotkanie, więc punkty jak najbardziej zasłużenie powędrowały na wasze konto.
Jakub Popiwczak: No tak. Szczególnie pierwsze dwa sety były w naszym wykonaniu bardzo dobre, nie daliśmy dojść do głosu zespołowi z Warszawy. Później, była to dziesięciominutowa przerwa. Gdzieś tam trochę frustracji wkradło się po zagraniach Kwolka i Samicy. Takie pozornie łatwe piłki, ale nie do końca wpadały nam w boisko. W czwartym secie wróciliśmy do gry. Co prawda na styku, ale udało się doprowadzić ten mecz do końca.
W końcówce czwartego seta nie obeszło się bez nerwów. Warszawianie byli blisko remisu i nie wiele brakowało do tego, żeby doprowadzili do tie-break’a.
Dokładnie. Na pewno przy prowadzeniu 2:0 wszyscy mieliśmy w głowach, że chcemy ten mecz wygrać za trzy punkty. W tym momencie każdy punkt jest dla nas na wagę złota, więc zwycięstwo z kompletem jest tutaj kluczowe. Cieszymy się, że utrzymaliśmy koncentrację pod koniec czwartego seta. To dało nam wymarzone punkty i kamień coraz bardziej spada z naszego serca (uśmiech).
Szczególnie, że w tym sezonie ponieśliście kilka niespodziewanych porażek i możecie powiedzieć, że margines błędu już się wyczerpał. Zgodzisz się?
Marginesu błędu już nie ma. Na pewno we własnej hali gra nam się lepiej, co ostatnio widać gołym okiem. Dlatego szczególnie u siebie chcemy zacząć zdobywać pełną pulę. Ostatnimi czasy nam się to udaje. Szczególnie, jeśli chodzi o reakcję po Lubinie. Tam przegraliśmy mecz i wtedy powiedzieliśmy sobie parę słów po męsku. Chodziło o pozytywne nastawienie i od tamtego czasu wygraliśmy z Radomiem, Bydgoszczą i teraz z Warszawą. To cieszy najbardziej i postaramy się kontynuować dobrą passę. Trzeba też zacząć wygrywać na wyjazdach.
Wspomniałeś o wyjazdowych meczach. Już w najbliższą środę czeka was rywalizacja w Kędzierzynie w ramach Ligi Mistrzów, a Zaksa nie raz pokazała, że jest trudnym przeciwnikiem, co potwierdziła chociażby w ostatnim meczu w Jastrzębiu.
Nie ma co ukrywać, że Zaksa jest faworytem tego dwumeczu. Na naszym boisku wykonali kawał dobrej roboty, wygrywając za trzy punkty, więc na pewno ciężko będzie im zagrozić na ich boisku w Kędzierzynie. Ale my jedziemy tam z podniesionymi głowami i z pozytywną energią. Ostatnie dwa sety środowego meczu wyglądały całkiem dobrze, zbliżyliśmy się do nich poziomem. Nie ma co za bardzo się stresować. Trzeba tam po prostu pojechać i zrobić swoje, a później zobaczymy, jaki będzie efekt.
W tym sezonie pokazaliście już, że potraficie wygrywać z silniejszymi drużynami i grać na dobrym poziomie…
Z Zaksą gra nam się wyjątkowo ciężko i trudno ich „ugryźć”. Aczkolwiek musimy się przełamać. Musi nadejść moment, że pokonamy i ten zespół.
Można powiedzieć, że w rywalizacji z Onico było podobnie. Graliście dwukrotnie w stolicy, ponosząc przy tym porażki. Rewanż był jak najbardziej udany, zwłaszcza, że zagraliście przed własną publicznością.
Warszawa w tych meczach, które zagrała u siebie prezentowała się bardzo dobrze i ciężko nam było ich złamać. W tym meczu to my postawiliśmy swoje warunki i to my graliśmy u siebie. Mieliśmy za sobą swoich kibiców i to w dużej mierze na pewno pomogło nam wygrać spotkanie.
Kibice na pewno byli dla was dużym wsparciem. Nie tylko was dopingowali, ale reagowali też żywiołowo na piłki wyciągane zza band reklamowych, które były bardzo trudne do obrony.
Na pewno. Szczególnie, kiedy dużo biegamy po boisku i wyciągamy w obronie piłki, których teoretycznie nie powinniśmy obronić. Takie piłki są dla kibiców najbardziej atrakcyjne i mam nadzieję, że w większej mierze zaczną przychodzić na nasze mecze, bo w porównaniu do spotkań z tymi lepszymi przeciwnikami widać, że teraz jest troszkę gorzej. Także ja ich zachęcam, bo jest na co patrzeć.
Nie ukrywacie zatem, że ich obecność jest wam bardzo potrzebna, bo granie dla samego siebie nie jest żadną satysfakcją. Mam rację?
Myślę, że każdy z nas wie, że to kibice napędzają ten sport. Jeśli oni by nie przychodzili i nie oglądali naszych meczów w telewizji to nie mielibyśmy dla kogo grać. Także kibice są najważniejsi.
Wracając do rywalizacji z Onico, na pewno znalazły się takie elementy, które nie funkcjonowały w 100% tak, jak powinny. Co wymieniłbyś wśród waszych błędów?
Teraz przed nami kilka ostatnich spotkań w sezonie zasadniczym. Chcemy ugrać maksymalną liczbę punktów, która jest do zdobycia. Myślę, że jesteśmy w stanie to zrobić, a wtedy będziemy w dobrym położeniu przed fazą play – off.
Zadanie jest dla was trochę łatwiejsze, bo macie już za sobą rywalizację z ligową czołówką.
Właściwie tak. Aczkolwiek są to zespoły, które walczą o utrzymanie się w Plus Lidze, więc na pewno nie zabraknie im motywacji. Nie możemy uśpić naszej koncentracji, bo na pewno nie będą to łatwe mecze. Musimy wygrywać i zdobywać maksa, szczególnie w meczach na swoim boisku.
Przyznasz chyba, że nie można lekceważyć rywala? W przeciwnym wypadku jest duże prawdopodobieństwo poniesienia porażki, co zdarzyło wam się kilka razy w tym sezonie.
Już kilka razy przekonaliśmy się o tym na własnej skórze, że nie można nikogo lekceważyć, a punkty same nie przyjdą. My prowadziliśmy 2:0, a rywal doprowadzał do tie-break’a i wygrywał. Dlatego wiemy, że musimy się maksymalnie koncentrować i grać dobrze z każdym przeciwnikiem, a – tak jak pokazały ostatnie mecze – będzie to dobra droga do zdobywania punktów.
Śmiało możecie więc powiedzieć, że nastroje przed meczami w Kędzierzynie i Katowicach są bojowe?
Nie może być inaczej. Tak, jak już wspomniałem, możemy walczyć z każdym i, wznosząc się na wyżyny swoich umiejętności i wtedy grać jak równy z równym nawet z Zaksą. Także głowa do góry i jedziemy do Kędzierzyna walczyć o swoje. A później czeka nas Plus Liga, która w tym sezonie jest dla nas kluczowa.
Rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna