PGE Skra Bełchatów przegrała rewanżowe spotkanie z drużyną Lube – aktualnym mistrzem Włoch i tym samym zakończyła swój udział w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów na 1/6 tych rozgrywek.
W pierwszej akcji piłkę do ataku otrzymał Osmany Juantorena (1:0). Przy zagrywce Micaha Christensona, włoska ekipa zanotowała min. punkowy blok. Dzięki czemu bardzo szybko wysunęła się ona na prowadzenie (3:0). Mocnym uderzeniem ze środka popisał się Karol Kłos, ale niestety swój serwis popsuł Bartosz Bednorz (4:1). Ten sam przyjmujący zaledwie kilka chwil później zaatakował z szóstej strefy (5:3). Od tego momentu siatkarze PGE Skry pomału odrabiali straty. Niestety przy stanie (7:5) w szeregi bełchatowskiej ekipy zaczęły wkradać się proste błędy – zwłaszcza w zagrywce. One pozwoliły rywalom odskoczyć na kilka punktów (11:6). Z dobrego rytmu nie wybiła Włochów nawet przerwa na żądanie wzięta przez Roberto Piazzę. W dalszej części seta udało się wprawdzie Karolowi Kłosowi dwukrotnie zapunktować na środku, ale ponownie Skrze zdarzyła się seria błędnych serwisów (18:13). Tym samym elementem zapunktował w końcówce premierowej odsłony Micah Christenson (22:14). Ostatnia akcja należała natomiast do Tsvetana Sokolova, który wykorzystał przechodzącą piłkę (25:17).
Od mocnego ataku ze środka rozpoczął Srećko Lisinac (0:1). Ten sam środkowy dołożył jeszcze punktową zagrywkę (0:2). Dłuższa wymiana zakończyła się udanym atakiem Milada Ebadipoura (1:4). Siatkarze PGE Skry utrzymywali się na prowadzeniu, aż do stanu (3:6). Wtedy swój serwis w aut posłał Karol Kłos, a dwukrotnie na skrzydle zapunktował Osmany Juantorena. Po akcjach Bułgara na tablicy wyników pojawił się długo nie widziany remis (7:7). Po pierwszej przerwie technicznej, włoska ekipa zaczęła posyłać w stronę rywali mocniejsze serwisy. Niedokładne przyjęcie siatkarzy Skry przełożyło się także na ich nieskuteczność w ataku (11:9). Po time – outcie na żądanie trenera gości, sprytnym plasem na prawym skrzydle popisał się Taylor Sander. Zaledwie kilka chwil później z tej samej flanki skończył Tsvetan Sokolov (16:12). Po drugiej regulaminowej pauzie, włoskiej ekipie udało się powiększyć prowadzenie, które udało się jej utrzymać aż do końca seta (25:18).
Po dwóch skutecznych atakach Tsvetana Sokolova, gospodarzom udało się wyjść na pierwsze prowadzenie w trzeciej partii (3:0). Mariuszowi Wlazłemu udało się w prawdzie zmniejszyć straty (4:2), ale Włosi dołożyli punktowy blok i zagrywkę (7:3). Po pierwszej przerwie technicznej, ze środka trafił Davide Candellaro (9:5). Jakiś czas później, na skrzydle przełamał się wreszcie Ebadipour oraz Penchev, dzięki czemu strata do rywali zmniejszyła się do dwóch punktów (11:9). Blisko wyrównania Skra była po asie serwisowym w wykonaniu Karola Kłosa (14:13). Niestety, przez bełchatowski blok przedarł się Juantorena, a zagrywkę popsuł Grzegorz Łomacz (16:14). W końcówce seta efektowną obroną popisał się Jenia Grebennikov (20:17). W końcówce seta, Bełchatowianie zaliczyli jeszcze punktową serię przy zagrywkach Mariusza Wlazłego (20:19), ale w rozstrzygających akcjach pojawiły się kolejne błędy własne – te uniemożliwiły nawiązanie wyrównanej walki z rywalem (25:21).
Cucine Lube Civitanova – PGE Skra Bełchatów 3:0
(25:17, 25:18, 25:21)
Cucine Lube Civitanova: Sokolov, Candellaro, Sander, Juantorena, Stanković, Christenson, Grebennikov (libero) oraz Milan
PGE Skra Bełchatów: Lisinac, Wlazły, Kłos, Bednorz, Ebadipour, Łomacz, Piechocki (libero) oraz Katić, Penchev
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: Informacja własna / fot. CEV.lu