Ciekawe spotkanie rozegrało się w rzeszowskiej hali Podpromie. Asseco Resovia po porażce w pierwszym secie zdołała wygrać na przewagi trzy kolejne i tym samym przedłużyła rywalizację o piąte miejsce. MVP trafiło natomiast w ręce Jakuba Jarosza.
Zespół Jastrzębskiego Węgla rozpoczął spotkanie od prowadzenia 3:0. Z kolei pierwsze „oczko” dla gospodarzy zdobył Tibault Rossard (1:3). Kilka następnych akcji było natomiast walką punkt za punkt, ale to goście ze Śląska utrzymywali przewagę. Rzeszowianie byli bliscy remisu, jednak jastrzębianie zdołali odskoczyć po ataku Hidalgo Olivy oraz błędzie Michała Kędzierskiego (5:9). W dalszej części premierowej odsłony rywalizacja ponownie się wyrównała, a błąd Rodrigo Quirogi w polu serwisowym pozwolił gospodarzom na zmniejszenie strat do punktu (11:12), ale wówczas jastrzębianie popisali się kilkoma dobrymi zagraniami, co zmusiło szkoleniowca Resovii do wzięcia czasu. Po jego zakończeniu przyjezdni kontrolowali sytuację na boisku. Ataki Grzegorza Kosoka i Rodrigo Quirogi ponownie dały ekipie ze Śląska cztery punkty przewagi (15:19). Decydująca część rywalizacji także była walką punkt za punkt. Gospodarze byli jednak bezradni wobec ataku Kubańczyka i set zakończył się zwycięstwem gości (19:25).
Tym razem walka punkt za punkt nie pozwalała żadnej z drużyn na budowę większej przewagi (2:2). Po nieudanej zagrywce Dawida Dryji jedno „oczko” więcej mieli jastrzębianie (4:5), ale ekipa z Rzeszowa szybko wyrównała stan seta i po asie Lukasa Tichacka objęła prowadzenie (6:5). Kolejna akcja również zakończyła się punktem gospodarzy. W tej sytuacji o czas poprosił Ferdinando De Giorgi. Nie trzeba było długo czekać na doprowadzenie do remisu przez gości, bowiem trudno było zatrzymać Macieja Muzaja (7:7). W dalszej części seta trwała zacięts walka, jednak przez cały czas o punkt lepsi byli rzeszowianie. Sytuacja uległa zmianie dopiero po kolejnym udanym ataku Macieja Muzaja (15:16). Jednak w chwilę później serwis zepsuł Lukas Kampa, ponownie wyrównując stan seta (16:16). Przy wyniku 17:18 ważną piłkę skończył Muzaj, dając swojej drużynie dwa „oczka” przewagi (17:19). Tym razem to rzeszowianie wygrali trzy akcje, obejmując prowadzenie (20:19). Zacięta walka trwała jednak do samego końca. Blok na Hidalgo Olivie przyniósł gospodarzom piłkę setową (25:24), którą obronili jastrzębianie. W chwilę później to goście byli bliżej wygranej. Ostatecznie lepsi okazali się gospodarze, wygrywając 31:29.
Po dziesięciominutowej przerwie kibice znów mogli oglądać zaciętą walkę. Tym razem jednak punkt więcej mieli goście, którzy objęli prowadzenie po ataku Quirogi (4:5). Jastrzębianie bardzo szybko powiększyli przewagę, bowiem po dwóch zagrywkach Hidalgo Olivy prowadzili już sześcioma „oczkami” (4:10). O czas poprosił więc Andrzej Kowal. Po powrocie na boisko rzeszowianom udało się zmniejszyć straty, ale błąd zagrywki Rossarda dał jastrzębianom 17 punkt (12:17). Tym razem gospodarze zdobyli punkt po błędzie przeciwnika, jednak byli bezradni wobec ataku Olivy (14:18). Tuż przed decydującą częścią seta, a po udanej zagrywce ich straty do jastrzębian wynosiły zaledwie dwa punkty (19:21). Pierwszą przerwę w secie wykorzystał więc szkoleniowiec gości. Po przerwie rzeszowianie zdołali zmniejszyć dystans do jednego „oczka” (22:23), a w chwilę później wyrównać stan seta (24:24). Decydujące akcje przyniosły kibicom sporo emocji, jednak ostatecznie lepsi okazali się gospodarze, którzy objęli prowadzenie w meczu.
Początek czwartej odsłony zdecydowanie należał do rzeszowian, którzy dzięki zagrywce Dryji prowadzili dwoma punktami (3:1). Również kolejne akcje przyniosły punkty gospodarzom (5:2). Po przerwie na prośbę De Giorgiego jastrzębianie próbowali odwrócić losy rywalizacji, co było trudne, gdyż zespół z Podkarpacia prezentował się lepiej, niż na początku meczu. Po kolejnym ataku Śliwki rzeszowianie mieli już cztery „oczka” w zapasie (12:8). Sytuacja zmieniła się nieco po atakach Damiana Borucha i Hidalgo Olivy (19:17), natomiast błąd Jakuba Jarosza doprowadził do remisu (19:19). Podwójny blok po przerwie dał śląskiej ekipie przewagę (19:20). Rywalizacja w końcówce była bardzo zacięta. Jednak w ważnym momencie Jakub Jarosz popisał się asem, co dało rzeszowianom piłkę meczową (24:23). Po przerwie na prośbę Ferdinando De Giorgiego jastrzębianie wyrównali wynik, a blok na Quirodze zakończył mecz.
Asseco Resovia Rzeszów – Jastrzębski Węgiel 3:1
(19:25, 31:29, 28:26, 26:24)
MVP: Jakub Jarosz
Autor: Marzena Janik
Źródło: Informacja własna