W miniony weekend mieliśmy okazję cieszyć nasze oczy pierwszym w historii turniejem Ligi Narodów, który zastąpił dobrze nam znaną Ligę Światową. Dlaczego było to dla nas takie ważne? Cała ta impreza miała także drugie dno. Była pokazem siły naszej reprezentacji pod skrzydłami Vitala Heynena.
W pierwszy weekend zmagań VNL Polacy musieli stawić czoło Koreańczykom, Rosjanom oraz Kanadyjczykom. Chciałam tylko nadmienić, iż Polacy w dwóch wcześniejszych spotkaniach bardzo męczyli się z Kanadą i te mecze na pierwszy rzut oka nie wróżyły niczego dobrego. Na szczęście pozory mylą.
Katowicki Spodek był pierwszym przystankiem. W piątkowe popołudnie Polacy rozegrali spotkanie z reprezentacją Korei. Mecz ten nie był wielkim zaskoczeniem, jako że Polacy bez większego problemu pokonali Koreańczyków, nie dając im większego pola do manewrów. Pomimo wszelkich starań, których dołożyli goście, nasza reprezentacja pokazywała klasę w każdym aspekcie gry oraz była lepsza technicznie od swoich przeciwników. Drugi mecz natomiast zakończył się dokładnie takim samym wynikiem co pierwszy czyli 3:0. Pierwszy set spotkania Rosjanie wygrali w grze na przewagi. Z czystym sumieniem można powiedzieć, że zarówno Kanada jak i Rosja grały na bardzo wyrównanym poziomie. Lecz niestety kolej e dwa sety nie były tak świetne w wykonaniu Kanadyjczyków jak ten wcześniejszy. Potracili się w grze oraz nie potrafili przepchnąć piłki przez blok Rosjan. Z drugiej strony trzeba mieć na uwadze, że blok Rosjan wzmacnia Dmitriy Muserskiy, który ma prawie 220 cm wzrostu. Rosjanie po prostu pokazali klasę.
Polska – Korea Południowa 3:0 (25:20, 25:18, 25:21)
Rosja – Kanada 3:0 (26:24, 25:14, 25:19)
Drugi dzień zmagań był prawdziwą ucztą dla wszystkich fanów siatkówki. Do Krakowa zjechali się kibice z różnych części Polski, chcący świętować prawdziwą ucztę siatkarską, jaką był mecz reprezentacji Polski z Rosją. I ten mecz zdecydowanie zasługuje na miano hitu weekendu. Polacy nie dali Rosjanom najmniejszych szans na zwycięstwo. Świetnie spisał się młody środkowy – Jakub Kochanowski, który rozgromił naszych wschodnich sąsiadów zagrywką oraz blokiem. Na wyróżnienie zasługuje również nasz kapitan – Michał Kubiak, który świetnie się spisał i umiejętnie omijał „Rosyjską ścianę”. Ku zaskoczeniu wszystkich, mecz zakończył się wynikiem 3:0. W trakcie drugiego spotkania Kanada również szybko zakończyła spotkanie z Koreą. Koreańczycy mieli duży problem z przyjmowaniem piłek oraznie kończyli ataków. Grając z takim zespołem, jakim jest Kanada, trzeba umieć zagrywać i przyjmować piłki. Z tego też powodu Koreańczycy tracili bardzo dużo punktów, co ułatwiło podopiecznym Stephena Antigi zwycięstwo.
Polska – Rosja 3:0 (25:15, 25:23, 25:23)
Kanada – Korea 3:0 (25:10, 25:17, 25:19)
Ostatni dzień rozgrywek był nie mniej emocjonujący od dwóch wcześniejszych. Swoje trzecie spotkanie rozegrali z Kanadyjczykami. Tym razem nie było tak łatwo. Kanadyjczycy już w trakcie dwóch wcześniejszych spotkań pokazali na co ich stać oraz to, że potrafią walczyć do końca. Tym razem nie było inaczej. Pierwsza i druga partia były bardzo wyrównane. Zarówno Polacy jak i Kanadyjczycy grali bardzo poprawnie w wielu elementach. Jednak szala szczęścia przechyliła się na naszą stronę. Jednak w trzecim secie Kanadyjczycy odzyskali swojego ducha walki i sprawili Polakom wiele problemów swoją zagrywką, co dało im ogromną przewagę oraz umożliwiło wygranie trzeciej partii. Jednak gościom nie udało się utrzymać na wznoszącej fali. Kibice do ostatniej piłki wspierali naszą kadrę. Ostatni partia była tą przysłowiową „wisienką na torcie”. Tym razem Olek Śliwka w dużej mierze brał na siebie grę, co wyszło mu z resztą fenomenalnie. Kolejne spotkanie było w pewnym sensie zaskoczeniem. Koreańczycy sprawili Rosjanom nie lada kłopot. W pierwszej partii doprowadzili do gry na przewagi i byli o krok od wygrania pierwszego seta w tym spotkaniu. Jednak trójkolorowi nie mogli sobie na to pozwolić. Ponownie ten sam element zaważył o przegranej reprezentacji Korei – za duża liczba błędów własnych. Kolejne dwie partie już nie dorównywały poziomem do pierwszej. Rosjanie spokojnie zakończyli to spotkanie z wynikiem 3:0.
Polska – Kanda 3:1 (25:21, 26:24, 21:25, 25:17)
Rosja – Korea 3:0 (28:26, 25:21, 25:15)
Weekend ten zakończył się zdecydowanie pomyślnie dla Polaków. Nie pozostaje nam nic innego jak trzymać kciuki za Polaków, którzy już jutro rozpoczynają drugi weekend rozgrywek Ligi Narodów w Łodzi. Tym razem zmierzą się z reprezentacjami Francji, Niemiec oraz Chin. Zapraszamy serdecznie do śledzenia relacji, które będą ukazywały się po zakończonych meczach.
Autor: K.A.W
Źródło: Informacja własna