Agata Wawrzyńczyk: Jest między nami chemia

Finał Plaży Open w Rybniku rozegrał się pod dyktando reprezentantek Uniwersytetu Warszawskiego, który nie dał szans rywalkom. O rywalizacji finałowej i wsparciu kibiców opowiedziała nam Agata Wawrzyńczyk.

Marzena Janik: Gratuluję zwycięstwa. Trzeba przyznać, że spotkanie finałowe wygrałyście dosyć pewnie, nie dając właściwie szans rywalkom.

Agata Wawrzyńczyk: Od samego początku do końca wiedziałyśmy, że nie możemy odpuścić ani na chwilę, bo dziewczyny to wykorzystają. W sumie przyniosło to efekt. Wygrałyśmy 2:0, z czego bardzo się cieszymy.

Pod czas meczu widać było, że jesteście skupione, przez co rywalki miały kłopot, żeby wybić was z rytmu.

Tak, tak. Ustaliłyśmy sobie przed meczem pewne założenia, których się trzymałyśmy. Dlatego myślę, że stąd taki efekt. 

Czy były jakieś elementy w waszej grze, których obawiałyście się, że mogą nie wyjść?

Wiadomo, że zawsze mamy jakieś obawy, bo przeciwnicy często zaskakują. Myślę, że w tym meczu tak się nie stało, bo pilnowałyśmy swojej gry. A do tego od początku do końca byłyśmy skoncentrowane.

Wcześniej nie miała pani okazji grać w Rybniku. Jak zatem ocenia pani obiekt i organizację zawodów?

W Rybniku jestem pierwszy raz i jestem zauroczona. Tutaj jest w ogóle świetne miejsce do siatkówki plażowej. Fajnie, że obok są baseny, więc jak jest taka pogoda, jak tym razem to w każdej chwili można się schłodzić. To jest świetne, bo przyciąga również ludzi, którzy przychodzą popływać, zrelaksować się, a przy okazji obejrzeć kawał dobrej siatkówki plażowej (uśmiech).

Jeśli już mowa o kibicach, miałyście chyba najgłośniejszy doping. Trzeba tutaj powiedzieć, że jeździ z wami grupa, która trzyma za was kciuki na każdych zawodach.

To nas bardzo cieszy. Fajnie mieć takich swoich ludzi i tylko serce się raduje.

Obecny sezon jest Pani pierwszym w parze z Magdaleną Saad, jednak wspomniała pani, że świetnie się rozumiecie. Można więc mówić o chemii w zespole, która owocuje zwycięstwami.

Tak. Na pewno fajnie nam się razem gra, bo tak, jak Pani powiedziała, jest między nami chemia. To nam tylko pomaga. Fajnie, że razem spędzamy czas, dogadujemy się i czerpiemy z tego radość. 

Na zakończenie zapytam o dalszą część sezonu plażowego. Na których turniejach kibice będą mogli was zobaczyć i czy pojawicie się na Mistrzostwach Polski w Krakowie?

Na pewno wybierzemy się do Łodzi i później, jeśli zdrowie nam pozwoli, nic losowego się nie przydarzy, to chcemy pojawić się w Zamościu i w Białymstoku. Nie wiemy, jak będzie z finałem, ponieważ w tym czasie zaczynają się przygotowania do sezonu halowego. To może być trudne i jeszcze nie jest powiedziane, czy będziemy. Cały czas negocjujemy z trenerem (śmiech).

Rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna