AZS Częstochowa był niegdyś jednym z najlepszych polskich klubów. Sześciokrotnie zdobywał tytuł Mistrza Polski, a jego wychowankami są tacy zawodnicy, jak Krzysztof Ignaczak, Piotr Nowakowski, Michał Bąkiewicz czy nieżyjący już Arkadiusz Gołaś. Wszystko zaczęło się od sezonu 2012/13 kiedy zajęli 9 miejsce.
W kolejnych sezonach było już tylko gorzej, zajmowane kolejno jedenaste, czternaste i ponownie jedenaste miejsce nie napawały kibiców optymizmem. Ostatecznie sezon 2016/17 był ostatnim spędzonym w rozgrywkach PlusLigi. Zajęte szesnaste miejsce skutkujące spadkiem do I ligi, zmiana trenera… To wszystko sprawiło, że z klubu walczącego o mistrzostwo Polski stał się klubem walczącym o przetrwanie.
Władze klubu robią wszystko, by uratować AZS. Bez wątpienia będzie to bardzo trudne zadanie. Na pewno nie pomaga w tym brak jakichkolwiek reakcji ze strony miasta, przez co zarząd drużyny z Częstochowy został zmuszony do ratowania klubu na własną rękę. Zorganizowano akcję crowdfundingową mającą na celu zebranie środków. Niestety potrzebna kwota nie jest mała, bo wynosi aż 300 000 złotych.
Czy tak, jak w przypadku Trefla Gdańsk, inne kluby również pomogą uratować wielokrotnego mistrza Polski? Mimo, iż AZS nie występuje w najwyższej klasie rozgrywkowei, to czy przez wzgląd na wieloletnią rywalizację i wielkie osiągnięcia inne kluby z Polski nie powinny przyłączyć się do ratowania AZS-u Częstochowy? Odpowiedzi na te pytania poznamy w najbliższym czasie, a teraz pozostaje nam tylko wesprzeć klub w tym trudnym momencie, bo jak wiadomo, nikt nie ma większej mocy, niż siatkarscy kibice.
Autor: Joanna Owczarek
Źródło: oficjalna strona AZS-u Częstochowa/ informacja własna