Drugą przyjmującą w Budowlanych Toruń będzie Julita Rafałko. Wicemistrzyni Ligi Siatkówki Kobiet z poprzedniego sezonu zdradziła nam min., że wolny dzień dla niej to taki, gdy może wstać z łóżka bez nastawiania budzika.
Twój pseudonim/ksywka?
W sumie konkretnej ksywki nie mam, ale przyjaciele mówią do mnie Juli, Jula – jak komu wygodniej.
Zaczęłaś trenować siatkówkę, bo?
Na siatkówkę trafiłam zupełnie przypadkiem, byłam oglądać trening akrobatyki, ale obok w sali odbywał się trening siatkówki. Tak jakoś wyszło, że kilka dni później trafiłam na swój pierwszy trening siatki i tak już zostało.
Dlaczego zdecydowałaś się na pozycję przyjmującej ?
Miałam też krótkie epizody z innymi pozycjami, ale to na przyjęciu czuję się najlepiej.
Twój najlepszy i najsłabszy element siatkarski?
Myślę, że jeszcze dużo pracy przede mną w każdym elemencie. Chociaż przyznam, że najlepiej czuję się w defensywie.
Twój idol / wzór do naśladowania (nie koniecznie sportowy)?
Idola nie mam, a jeśli chodzi o wzór do naśladowania to przede wszystkim moi rodzice.
Klub, w którym chciałabyś zagrać w przyszłości?
Konkretnego klubu nie mam, ale na pewno gdzieś za granicą.
Największe marzenie?
Szczęśliwa rodzina, spełnienie i możliwość podróżowania.
Twój sposób na wolny dzień?
Spotkanie z przyjaciółmi, kawa, dobra książka lub serial, wstanie z łóżka bez budzika – to jest dla mnie udany dzień wolny.
Miejsce /wydarzenie do którego lubisz wracać?
Jeśli chodzi o miejsce to Świdnica, a wydarzenie to zdecydowanie jak zdobyłyśmy z ŁKS-em srebrny medal w tym sezonie. To było niesamowite przeżycie.
Twoja największa wada?
Brak cierpliwości (śmiech).
A zaleta?
Nie mam pojęcia, tu chyba powinni wypowiedzieć się moi bliscy (śmiech).
Gdybym nie siatkówka to…?
Na pewno inny sport. I myślę, że byłby to tenis albo golf.
Rozmawiała Agnieszka Samojedna.
Źródło: Informacja własna / fot. lsk.plps.pl