W miniony weekend został rozegrany już szesnasty memoriał dedykowany trenerowi Hubertowi Wagnerowi. Turniej wygrali polscy siatkarze, którzy w krakowskiej Tauron Arenie pokonali reprezentacje Francji, Rosji i Kanady.
Polska vs kontuzjowana Kanada
Na otwarcie memoriału, polscy siatkarze zmierzyli się z reprezentacją Kanady. Spotkanie było ciekawe jedynie w pierwszym secie, który rozstrzygnął się na przewagi. W pozostałych dwóch partiach na siatce dominowali już podopieczni Vitala Heynena, którzy może nie zagrali rewelacyjne, ale na tyle dobrze, by pokonać osłabionych (z powodu licznych kontuzji) siatkarzy z kraju klonowego liścia.

Pięciosetowiec z happy endem
Więcej emocji przyniósł sobotni mecz z Francją. Jego premierowa odsłona zakończyła się grą na przewagi – (30:28) na korzyść Polaków. Warto jednak zaznaczyć, że nasi siatkarze prowadzili w pierwszym secie już (18:14), ale nie zdołali dograć wyniku i dlatego właśnie nie obyło się bez nerwowej końcówki.

W drugiej partii biało-czerwoni zaczęli mieć problemy z przyjęciem, co przełożyło się na rosnącą przewagę Trójkolorowych. Zdawało się już, że nic nie powstrzyma gości przed wygraniem seta, aż tu nagle serią punktowych serwisów popisał się Mateusz Bieniek. Po wyrównaniu wyniku, Francuzi wygrali kilka następnych akcji i tym samym zdołali doprowadzić do remisu w całym meczu.

Po pewnym zwycięstwie na parkiet wszedł Julien Lyneel oraz Thibault Rossard. Dobra gra w przyjęciu i ataku obu skrzydłowych sprawiła, że Trójkolorowi bardzo szybko wysunęli się na prowadzenie w trzecim secie (9:14). Gdy reprezentacja Polski traciła ok. 7 punktów na boisku pojawił się Dawid Konarski. Atakujący w duecie z Mateuszem Bieńkiem (w bloku) próbowali jeszcze odrabiać straty, ale niestety próba pościgu zakończyła się fiaskiem.

Początek kolejnej odsłony meczu był bardzo wyrównany, w rezultacie czego wynik dość długo wahał się w okolicach remisu (8:8). Dopiero gdy w polu serwisowym dwukrotnie zapunktował Michał Kubiak, szala zwycięstwa zaczęła się przechylać na korzyść Polaków (10:8). W drugiej części seta, kolejnymi udanymi zagraniami na skrzydle popisał się Dawid Konarski i przewaga naszej reprezentacji wzrosła do kilku oczek (18:13). W samej końcówce Francuzi próbowali jeszcze gonić naszych, ale strata do gospodarzy turnieju okazała się zbyt duża.

Tie-breaka lepiej rozpoczęli Polacy, ale rywale bardzo szybko zdołali doprowadzić do wyrównania (3:3). Tuż przed zmianą stron podopieczni trenera Laurenta Tilliego zdołali odskoczyć rywalom na dwa punkty (5:7), ale zbyt długo nie nacieszyli się oni prowadzeniem (7:7). W dalszej części seta Francuzi mieli swoje szanse, jednak biało – czerwoni popisali się blokiem, ponownie remisując (11:11). Ostatnie piłki także należały do Polaków, którzy wygrali zarówno tę odsłonę, jak i cały mecz.

Tie-break z Rosją. Tradycji stało się zadość
Rosjanie już na początku spotkania zdołali wysunąć się na prowadzenie (4:1). Seria punktowych zagrywek Dawida Konarskiego sprawiła, że polscy siatkarze w mgnieniu oka zbliżyli się do rywali (3:4). Niestety, kolejne akcje padły łupem rywali i to oni mogli cieszyć się z przewagi na pierwszej przerwie technicznej (5:8). Po powrocie na parkiet serwisem zapunktował Bartosz Kwolek i polscy siatkarze wpierw zremisowali (9:9), a później odskoczyli Sbornej (12:9). Rywale nie pozostali jednak dłużni i dzięki temu samemu elementowi zdołali przechylić wynik na swoją korzyść (12:14). Po drugiej przerwie technicznej Rosjanie wypracowali sobie kilka punktów przewagi, której nie oddali już do końca, wygrywając premierową odsłonę do 21.

Na początku drugiego seta, polskim siatkarzom udało się postawić kilka skutecznych bloków. W dodatku w ataku świetnie spisywał się Artur Szalpuk (3:0). Niestety, rywale bardzo szybko dogonili polską reprezentację. Ta jednak w późniejszym fragmencie meczu zdołała wyjść na ponowne prowadzenie (8:5). Druga część partii była już bardziej wyrównana, bo obie drużyny przez błędy własne (zwłaszcza w serwisie) nie potrafiły odskoczyć rywalowi. W końcówce drugiej partii na boisku dobrze spisywał min. Damian Schulz oraz Mateusz Bieniek z kolei przełożyło się na korzystny dla Polski wynik (25:22).

Inauguracja trzeciej odsłony spotkania była bardzo wyrównana, ale w pewnym momencie na prowadzenie zaczęli wysuwać się Rosjanie (2:4). Jednak dzięki punktowym blokom w wykonaniu Polaków, na tablicy wyniku bardzo szybko pojawił się remis (5:5). Od tego momentu, aż do drugiej przerwy technicznej żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć rywalowi na więcej niż jedno – dwa oczka, co przyczyniło się do gry na przewagi, a w niej lepsi okazali się ostatecznie siatkarze Sbornej (24:26).

Czwarta partia spotkania to w telegraficznym skrócie ZNAKOMITA gra polskich siatkarzy – zwłaszcza Piotra Nowakowskiego, przy zagrywkach którego nasza reprezentacja prowadziła w pewnym momencie aż (10:2)! Na wyróżnienie zasługuje również Mateusz Bieniek, który również zapunktował zagrywką (15:6). Swoją robotę na skrzydle świetnie wykonywał duet Damian Schulz – Artur Szalpuk. Dodatkowo rywale popełniali dużą ilość błędów własnych. W rezultacie czego, bardzo pewne zwycięstwo w tym secie odnieśli podopieczni Vitala Heynena (25:15).

Polscy siatkarze rozpoczęli tie- breka z wysokiego „c”, przez co bardzo szybko przerwę zmuszony był wykorzystać szkoleniowiec Szlapnikow (4:2). Tuż po powrocie na parkiet, obie ekipy zapunktowały blokiem i na tablicy wyników pojawił się remis (6:6). Dopiero po zmianie stron inicjatywę na boisku zaczęli przejmować Polacy (9:7). Później kolejnymi udanymi kontrami popisał się Artur Szalpuk i prowadzenie naszych wzrosło w końcówce do trzech oczek (12:9). Rozpędzeni gospodarze nie pozwolili rywalom dojść do głosu już do końca spotkania, a to zakończyło się udanym blok-autem Aleksandra Śliwki (15:10).

Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: Informacja własna / fot. fundacjawagnera.pl (M. Pałczyński)