Pierwsza wygrana GKS-u Katowice

Mecz GKS-u Katowice z AZS-em Olsztyn przyniósł kibicom sporo emocji. Dobrze prezentowali się podopieczni Piotra Gruszki, którzy momentalnie budowali wysoką i trudną do odrobienia przewagę. W trzecim secie olsztynianie mieli sporo szczęścia, dzięki czemu udało im się przedłużyć rywalizację.

Wynik spotkania otworzyli siatkarze GKS-u Katowice, jednak nieudany serwis Macieja Fijałka szybko doprowadził do remisu (1:1). Kilka kolejnych akcji zakończyło się punktami gospodarzy. Przyjezdni natomiast posłali serwis w siatkę, co spowodowało, że tracili do rywali trzy „oczka” (6:3). W dalszej części seta doszło do walki punkt za punkt, jednak to zespół GKS-u Katowice utrzymywał kilku punktową przewagę, która wzrosła po ataku Bartłomieja Krulickiego (10:5). W tej sytuacji o czas poprosił Roberto Santilli. Zepsuta zagrywka gospodarzy przyniosła punkt akademikom, natomiast atak Jana Hadravy po skosie pozwolił na zmniejszenie strat (11:7). Olsztynianie nie zwalniali tempa, dzięki czemu zdobyli kolejne punkty. Byli jednak bezradni wobec potrójnego bloku gospodarzy (14:10). Z czasem przewaga GKS-u stopniała i po autowym ataku Krulickiego katowiczanie mieli w zapasie już tylko jeden punkt (15:14). Już w kolejnej akcji goście zdołali wyrównać (15:15) i przez jakiś czas prowadzili rywalizację punkt za punkt. Na chwilę przed decydującą częścią seta katowiczanie ponownie odskoczyli (22:20). W samej końcówce na tablicy wyników znów wyświetlił się remis, ale dwie dobre akcje podopiecznych Piotra Gruszki zakończyły pierwszą partię (25:23).

Tym razem z wysokiego „C” również rozpoczęli katowiczanie. Po kolejnym punktowym bloku prowadzili już 4:1, co zmusiło szkoleniowca gości do wykorzystania przerwy. Również po wznowieniu gry siatkarze GKS-u wygrali dwie akcje, prowadząc aż pięcioma punktami (6:1). Po prostym błędzie Krulickiego i bloku Pawła Pietraszki olsztynianie zdołali zmniejszyć swoje straty (6:3). W dalszej części seta gra akademików wyglądała już nieco lepiej. Podopieczni Roberto Santilliego byli jednak bezradni wobec bloku rywali (10:6). W dalszej części seta nie do zatrzymania okazał się Karol Butryn, który najpierw popisał się udanym atakiem, a następnie to Emanuel Kohut zanotował punktową zagrywkę (13:7). Taka sytuacja zmusiła trenera gości do wykorzystania już drugiej przerwy. Po powrocie na boisko przyjezdnym udało się nabić piłkę na blok GKS-u, jednak kolejne akcje były pokazem siły gospodarzy (16:9).  Dopiero ich autowa zagrywka przyniosła gościom pierwszy, od dłuższego czasu, punkt (16:10). Kiedy przyjezdni wygrali dwie kolejne piłki, o czas poprosił Piotr Gruszka. Przerwa przyniosła oczekiwany skutek, bowiem gospodarze popisali się udanym blokiem, a w chwilę później błąd przejścia linii popełnił Marcel Lux (18:12). Pod koniec seta goście próbowali jeszcze odrabiać straty, co skutecznie uniemożliwiała im dobra gra gospodarzy. W ważnym momencie znów dał znać o sobie Karol Butryn, który przedarł się przez potrójny blok i zakończył grę (25:17).

Po krótkiej przerwie lepiej w grę weszli katowiczanie. Goście szybko jednak odrobili straty, a po asie serwisowym Kapelusa wyszli na prowadzenie (2:3). W kolejnym fragmencie seta obydwie drużyny toczyły walkę punkt za punkt, ale nieznaczna przewaga była po stronie gospodarzy (6:4). Z czasem gościom było coraz trudniej zatrzymać zespół GKS-u. Punktowy blok katowiczan spowodował, że podopieczni Piotra Gruszki cieszyli się już z czteropunktowej przewagi (10:6). Również po przerwie na prośbę Roberto Santilliego olsztynianie mieli spore kłopoty ze zdobyciem punktów (16:7). Ich sytuacja stawała się coraz trudniejsza po podwójnym bloku Krulickiego i Depowskiego (18:8). Także końcówka seta należała do gospodarzy. Przyjezdni walczyli jeszcze o zdobycie kolejnych punktów, a ich straty wynosiły już tylko trzy „oczka”(20:17). Również po przerwie na prośbę Piotra Gruszki gra akademików sprawiła gospodarzom kłopoty. Dobrą passę AZS-u przerwał punktowy atak ze skrzydła. Punktowa zagrywka Jana Hadravy dała gościom ważny punkt. W chwilę później na tablicy wyników wyświetlił się remis, a końcówka przyniosła kibicom sporo emocji, a olsztynianie przedłużyli rywalizację (23:25).

Początek czwartej odsłony był wyrównaną rywalizacją, jednak katowiczanie szybko zbudowali wysoką przewagę, skutecznie utrudniając rywalom zdobycie punktów (7:4). Już w chwilę później ponownie dał znać o sobie Karol Butryn, który popisał się atakiem na skrzydle (8:4). Dalsza część seta znów okazała się zaciętą rywalizacją. Przyjezdni zdołali zmniejszyć straty, ale byli bezradni wobec ataku ze środka w wykonaniu Bartłomieja Krulickiego i punktowego bloku gospodarzy (11:7). Kolejne akcje pokazywały dobrą siatkówkę, zarówno gospodarzy, jak i przyjezdnych. Jednakże to ekipa Piotra Gruszki kontrolowała sytuację i utrzymali prowadzenie. Tuż przed końcówką akademicy wyrównali stan rywalizacji i przez dłuższą chwilę żadna z drużyn nie zbudowała większego prowadzenia. Udało się to gospodarzom, po ataku Emanuela Kohuta. W najważniejszym momencie tej odsłony goście próbowali jeszcze wyrównać, ale atakiem do skosu popisał się Karol Butryn (23:21). Piłkę meczową przyniósł natomiast atak Kohuta (24:22). Z kolei rywalizacja zakończyła się zepsutą zagrywką Luxa.

GKS Katowice – AZS Olsztyn 3:1

(25:23, 25:17, 23:25, 25:23)

MVP: Karol Butryn

Autor: Marzena Janik

Źródło: Informacja własna