Mecz 3. kolejki przyniósł sporo emocji kibicom w Jastrzębiu – Zdroju. Spotkanie okazało się zaciętą rywalizacją, a gospodarze mieli swoje szanse. Ostatecznie lepsi okazali się zawodnicy Stoczni, a statuetka MVP trafiła w ręce Bartosza Kurka.
Początek niedzielnego spotkania okazał się walką punkt za punkt i żadna z drużyn nie potrafiła zbudować większej przewagi (3:3). Udało się to zespołowi ze Szczecina, który wykorzystał błąd Lyneela, odskakując tym samym na dwa punkty (3:5). Jastrzębianie byli blisko wyrównania, ale dobry atak Mateja Kazijskiego pozwolił Stoczni na utrzymanie przewagi (7:9). Sytuacja zmieniła się po ataku Christiana Fromma (11:10). Kolejny fragment seta był zaciętą rywalizacją. Jednak po kilku kolejnych piłkach to jastrzębianie zdołali odskoczyć i zbudować dwupunktową przewagę (16:14). Tuż przed decydującą częścią gry znów dał znać o sobie Francuz, który skończył atak na skrzydle (20:16). Taki wynik zmusił szkoleniowca gości do wykorzystania już drugiej przerwy. Z kolei po powrocie na boisko przez jastrzębski blok przedarł się Nicolas Hoag, natomiast Dawid Konarski posłał piłkę w aut (20:18). Po przerwie na prośbę Ferinando De Giorgiego jastrzębianie stracili przewagę nad gośćmi, a wynik był bliski remisowi. Decydujące akcje należały do szczecinian. Mimo, że jastrzębianie obronili piłkę setową, premierowa odsłona padła łupem gości (22:25).
Tym razem rywalizacja rozpoczęła się bardzo dobrze dla siatkarzy Stoczni (1:3). Jastrzębianie mieli natomiast kłopot z dogonieniem rywali, co udało się dopiero dzięki podwójnemu blokowi (4:4). Korzystając z nieporozumienia w zespole przyjezdnych gospodarze wyszli na prowadzenie, które wzrosło dzięki punktowej zagrywce Lukasa Kampy (9:7). Z kolei po przerwie na rządanie trenera Gogola szczecinianie nie tylko wyrównali stan rywalizacji, ale objęli również prowadzenie (9:10). Dalsza część seta była z kolei wyrównaną walką. Niewielkie prowadzenie utrzymywało się jednak po stronie gospodarzy. Szczecinianie mieli natomiast kłopot z zatrzymaniem przeciwników w ataku. Zespół ze Śląska sprawiał z kolei spore problemy swoją zagrywką (17:15). Na chwilę przed końcówką wynik był bliski remisowi, ale przewaga utrzymywała się po stronie przyjezdnych. Jastrzębianie zdołali odrobić straty (21:21). Nie byli jednak w stanie powstrzymać mocnego uderzenia Kurka i ataku Nicholasa Hoaga (22:23). Jastrzębianie mieli swoje szanse na wyrównanie, ale ostatecznie po grze na przewagi lepsi okazali się goście.
Od początku trzeciego seta ekipa goości prezentowała dobrą zagrywkę, sprawiając gospodarzom spore kłopoty. przy stanie 0:3 o czas poprosił trener Jastrzębskiego Węgla. Także kolejne akcje należały do przyjezdnych. Dopiero zepsuty serwis Kazijskiego i atak Fromma pozwoliły jastrzębianom zmniejszyć straty do dwóch punktów (4:6). Przez kilka kolejnych akcji wynik był bliski remisowi, a z czasem to gospodarze wyszli na dwupunktowe prowadzenie (10:8). W dalszej części seta gra ponownie się wyrównała, a niewielka przewaga regularnie utrzymywała się po stronie Jastrzębskiego Węgla (13:11). Szczecinianie popełniali, co prawda, niewiele błędów, ale trudno było im zatrzymać takich zawodników, jak Dawid Konarski, czy Piotr Hain. Dopiero as serwisowy Hoaga pozwolił Stoczni na zmniejszenie strat (17:16). Szczecinianie byli jednak bezradni wobec potrójnego bloku i udanego ataku Grzegorza Kosoka (21:19). Sporo emocji przyniosła końcówka trzeciej odsłony. Przyjezdni nie tylko wyrównali stan rywalizacji, ale przy zagrywce Kurka zdołali wygrać spotkanie w trzech setach.
Jastrzębski Węgiel – Stocznia Szczecin 0:3
(22:25, 24:26, 25:27)
MVP: Bartosz Kurek
Jastrzębski Węgiel: Konarski, Kampa, Kosok, Hain, Lyneel, Fromm, Popiwczak (libero) oraz Rusek, Wolański
Stocznia Szczecin: Kurek, Żygadło, Gałązka, van de Voorde, Kazijski, Hoag, Rossard (libero) oraz Penczev, Maziarz, Mihułka (libero)
Autor: Marzena Janik
Źródło: Informacja własna