W sobotę Jastrzębski Węgiel dopisał do swojego konta cenne punkty w meczu z PGE Skrą Bełchatów, a już w najbliższą środę podopieczni Ferdinando De Giorgiego zmierzą się z ZAKSĄ. O samej rywalizacji z Mistrzami Polski i nastrojach przed kolejnym meczem opowiedział nam libero jastrzębian – Jakub Popiwczak.
Marzena Janik: Zacznę od gratulacji. Mecz ze Skrą wygraliście w dobrym stylu, więc są powody do radości.
Jakub Popiwczak: Jak najbardziej. Bo te ostatnie mecze, nawet jeśli były wygrane, nie kończyły się tak jakbyśmy chcieli. Nie szły po naszej myśli. Dziś bardzo ciężki przeciwnik, przyjechała Skra Bełchatów – Mistrz Polski. Każdy chciał się dobrze pokazać, chciał zagrać dobry mecz i udało się. Sięgnęliśmy po trzy punkty po całkiem dobrych zawodach.
Widać było, że wszystko idzie po waszej myśli z wyjątkiem drugiego seta, w którym Skra objęła prowadzenie, a Jastrzębski Węgiel miał kłopot z odrobieniem strat.
Szczerze mówiąc, nie bardzo pamiętam, jak ten drugi set się skończył (śmiech). Było tyle emocji. Ja bym się jednak nie załamywał naszą grą w drugiej partii. Najważniejsze są trzy punkty. Jednego seta można przegrać. Rywalizowaliśmy z tak mocnym zespołem, jak Skra, więc nie przykładałem do tego dużej wagi. Wiadomo, że pracujemy na treningach i chcemy wygrywać wszystkie sety, każdy punkt. Aczkolwiek czasem zdarzy się jakaś seria, że tracimy kilka punktów z rzędu i na pewno nie jest to łatwe. Na pewno będziemy nad tym pracować.
Jeśli chodzi o typowo siatkarskie elementy, co – twoim zdaniem – było największym atutem Jastrzębskiego Węgla?
Jeśli słyszę takie pytanie po meczu, to zawsze jest mi ciężko odpowiedzieć (śmiech). Jestem po prostu tak skoncentrowany na grze, skupiony na swoich zadaniach, że ciężko jest mi powiedzieć o tym, co zdecydowało. Mam wrażenie, że Dawid Konarski zagrał kapitalne zawody. Christian Fromm też dobrze się prezentował. Wydaje mi się, że dzięki nim odskoczyliśmy w trzecim i czwartym secie.
Już w najbliższą środę czeka was wyjazd do Kędzierzyna. Jakie nastroje panują w zespole przed spotkaniem z tak wymagającym przeciwnikiem, jakim jest ZAKSA?
Do tej pory w ogóle nie myśleliśmy o Kędzierzynie. Skupialiśmy się na każdym kolejnym pojedynku, szczególnie, że przyjechał do nas Mistrz Polski i najpierw musieliśmy obronić swoje boisko. Widziałem, że za bandą siedział trener Gardini, a ZAKSA do tej pory nie straciła żadnego punktu, także nie będzie łatwo. Jedziemy do Wicemistrza Polski, który na ten moment gra chyba najbardziej poukładaną siatkówkę w Plus Lidze, ale my, że tak powiem, rośniemy. Z każdym meczem będziemy nabierać swojej tożsamości i będziemy starali się pokazywać swoją siłę.
Na pewno będziecie chcieli przerwać dobrą passę zespołu z Kędzierzyna, mam rację?
Myślę, że każdy sportowiec, jak podchodzi do meczu to chce z siebie dać maksa i wygrać mecz. Nie ma tutaj innej drogi.
Rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna