W środowy wieczór mamy dla was rozmowę z Jakubem Turskim. Na łamach naszego portalu, młody środkowy opowiedział min. o swoich początkach w Jastrzębskim Węglu, a także o celach śląskiej drużyny na bieżący sezon.
Agnieszka Samojedna: Do pierwszego zespołu Jastrzębskiego Węgla zostałeś włączony na początku 2017 roku, gdy poważna kontuzja wykluczyła z gry podstawowego środkowego, Wojciecha Sobalę. Spodziewałeś się wówczas, że zostaniesz w seniorskiej drużynie ze Śląska na kolejne lata?
Jakub Turski: Z początku trenowanie z pierwszym zespołem, było dla mnie jako juniora dużym wyzwaniem. Przede wszystkim skupiałem się na tym, żeby dawać z siebie wszystko dla drużyny. Raczej myślałem, że byłoby super zostać w Jastrzębiu na kolejne lata, ale nie mogłem przewidzieć, że tak się stanie.
W połowie sezonu 2016/2017 byłeś już zawodnikiem seniorskiej drużyny, ale jednocześnie razem ze swoimi kolegami z Akademii walczyłeś o mistrzostwo kraju w juniorskiej kategorii. Czułeś się wówczas bardziej seniorem, czy raczej jeszcze siatkarzem grającym w rozgrywkach młodzieżowych?
Szczerze, to czułem się bardziej jak senior, ponieważ skończyłem trenować z rówieśnikami w połowie sezonu i od tamtej pory funkcjonowałem w drużynie seniorskiej. Dlatego, gdy później wracałem na turnieje do chłopaków z klasy, było to dla mnie trochę inne granie. Przyzwyczaiłem się już bowiem do trenowania z seniorami.
Szansę na pokazanie się szerszej publiczności otrzymałeś w minionych rozgrywkach. Ze względu na dużą konkurencję na środku siatki, nie znalazłeś się w prawdzie w podstawowym składzie, ale za to szkoleniowiec Ferdinando De Giorgi dawał ci szansę gry, wprowadzając cię zadaniowo na zagrywkę. Tak było chociażby w ostatnim meczu grupowym Ligi Mistrzów, w którym graliście na wyjeździe z niemieckim Recyclingiem Volleys. W końcówce trzeciego seta spotkania, pojawiłeś się na parkiecie i popisałeś się serią znakomitych serwisów, dzięki którym udało się wam wygrać partię, a tym samym uzyskać awans do fazy play-off rozgrywek. To chyba jeden z tych momentów w twojej karierze, której długo nie zapomnisz?
Trener dał mi wtedy szanse, ale była to zmiana na pozycji, nie zadaniowa, a to, że udało się później pomóc na zagrywce – to świetnie się ułożyło, bo to był bardzo ważny moment (uśmiech). Na pewno zostanie on w mojej pamięci do końca życia, bo ten mecz pozwolił mi jeszcze bardziej uwierzyć w siebie.
W play – offach byliśmy świadkami polsko-polskiego pojedynku, bo waszym rywalem byli siatkarze ZAKSY. Zwycięsko z tego starcia wyszli Kędzierzynianie, a wy zakończyliście rozgrywki w najlepszej dwunastce turnieju. To dobry rezultat, ale zapewne niedosyt pozostał?
Niedosyt pozostał, aczkolwiek Zaksa grała cały zeszły sezon na bardzo wysokim poziomie i ostatecznie w tym dwumeczu okazała się lepsza. Jednak tamte rozgrywki Ligi Mistrzów – jak dla mnie, można zaliczyć na plus.
W rozgrywkach Ligi Mistrzów udział biorą czołowe europejskie kluby, w których grają głównie utytułowani siatkarze. Możliwość obserwowania ich gry i mierzenia się z najlepszymi drużynami Starego Kontynentu, to chyba najlepszy sposób na zdobycie doświadczenia dla młodych siatkarzy, takich jak ty?
To już jest taki poziom sportowy, że ja jako nastolatek trochę nie ogarniałem wtedy tego, na jak dużą skale jest to wydarzenie. Patrząc na tą „przygodę” po czasie, zdaje sobie sprawę, że było to dla mnie spełnienie marzeń, a każda minuta na parkiecie – bardzo cenne doświadczenie.
Powróćmy na ligowe parkiety. Konkurencja na pozycji środkowego w Jastrzębskim Węglu w obecnym sezonie po raz kolejny jest spora. O miejsce w wyjściowym składzie rywalizujesz bowiem z Grzegorzem Kosokiem, Piotrem Hainem i Dawidem Gunią. Cała trójka zalicza się do tych najbardziej doświadczonych siatkarzy Plusligi, zatem o dostanie się do pierwszej szóstki będzie trudno. Nie mniej jednak, uważam, że ściganie się z najlepszymi może przynieść korzyści jednej i drugiej stronie, zgodzisz się?
Tak, rywalizacja im większa, tym lepsza, bo wtedy każdy daje z siebie maksimum i ogólnie podnosi to poziom treningów. A mówiąc konkretnie o składzie środkowych na ten sezon, to myślę, że mamy jeden z najlepszych w lidze. Nie sposób też nie wspomnieć tu o dobrej atmosferze, nie tylko w gronie środkowych, ale ogólnie w ekipie. Według mnie jest to bardzo ważny aspekt. Potrzebny do osiągania sukcesów w sporcie.
Do tej pory rozegraliście pięć spotkań, cztery z nich wygraliście. To chyba bardzo dobry rezultat biorąc pod uwagę fakt, iż wasza forma jeszcze mocno faluje, mam rację?
To dobry rezultat, ale jesteśmy głodni zwycięstw w każdym kolejnym meczu. Nieważne jaka jest nasza forma, najważniejsze jest zwycięstwo i zbieranie punktów. Jestem pewien, że każdy zawodnik myśli tak samo jak ja i chce podtrzymać passę zwycięstw.
Przed wami starcie z dotąd niepokonaną drużyną ZAKSY. Z jakim nastawieniem przystąpicie do tego spotkania?
Na pewno będzie bardzo ciężko, ale myślę, że dając z siebie wszystko możemy pokonać każdego, co pokazaliśmy niedawno w starciu z Mistrzem Polski. Trzeba wyjść dobrze nastawionym i zmotywowanym – to wygramy ten mecz.
Rozmawiała Agnieszka Samojedna.
Źródło: Informacja własna