Początek końca Stoczni Szczecin?

Nie od dziś wiadomo, że w Stoczni Szczecin za kolorowo nie jest. Zawodnicy jeden za drugim rozwiązują swoje kontrakty. Najpierw Bartosz Kurek, a teraz Lukas Tichacek, Nicholas Hoag oraz Aleksander Maziarz. Jednak nie tylko ci siatkarze rozwiązali swoje umowy. Najnowsze wieści napływające ze Szczecina mówią, że klub opuszczają Asparuch Asparuchov i Matej Kazijski, a także dyrektor sportowy zespołu Radostin Stojczew.

Oznacza to, że na ten moment trener Szczecinian ma do dyspozycji tylko ośmiu zawodników – Bartłomiej Kluth, Simon Van de Voorde, Janusz Gałązka, Marcin Wika, Łukasz Żygadło, Nicolas Rossard, Nikolay Penchev i Adrian Michułka.

Kolejnym przeciwnikiem Stoczni będzie Chemik Bydgoszcz, jednak moim zdaniem coraz bardziej wątpliwe jest rozegranie tego spotkania. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, iż wielu zawodników z podstawowego składu już nie ma, a do dyspozycji pozostaje jedynie ośmiu siatkarzy. Poza tym nie wiemy, czy liczba tych graczy się nie zmieni. Adrian Mihułka ma prowadzić rozmowy z Asseeco Resovią w związku z kontuzją Mateusza Masłowskiego. Niewykluczone więc, że graczy na boisku zobaczymy tylko siedmiu.

Z jednej strony można winić władze klubu za zaistniałą sytuację, bo nie powinni zakontraktować tylu, powiedzmy szczerze, kosztownych zawodników bez jakiegokolwiek zabezpieczenia finansowego w przypadku wycofania się sponsora. Z drugiej strony to firma Orlen w ostatniej chwili wycofała swój wkład finansowy w klub, inwestując go w Formułę 1, a nie w Stocznię (oczywisty był wybór Formuły 1, bo bez wątpienia jest bardziej popularna i przyniesie więcej zysku). Nie mniej jednak władze szczecińskiego klubu powinny być przygotowane na taką ewentualność, bądź powinny zakontraktować „tańszych” zawodników – nie oznacza to, że gorszych! Ale pewne pieniądze na czarną godzinę powinny tam być wygospodarowane. Cała ta sytuacja jest stresująca nie tylko dla zawodników i władz klubu, ale także kibiców Stoczni Szczecin, którzy prawdopodobnie stracą swój ukochany klub.

Wielkie braw należą się Klubowi Kibica KPS Stocznia Szczecin, który zorganizował zbiórkę pieniędzy, do której link możecie znaleźć tutaj. Mimo ogromnej kwoty potrzebnej na uratowanie klubu (300 000 000 zł) członkowie klubu kibica nie tracą nadziei i do końca wierzą, że uda się uratować ich ukochany klub.

Zachęcam więc wszystkich do wsparcia tej akcji, bo jak udowodniliśmy to podczas problemów finansowych Trefla Gdańsk, siatkarska familia potrafi działać cuda!

Autor: Joanna Owczarek

Źródło: Informacja własna