Sobotnie spotkanie przyniosło kibicom sporo emocji. Na szczególną uwagę zasługuje trzeci set, w którym jastrzębianie tracili do rywala pięć punktów, jednak dzięki serii zdołali zremisować, a w dalszej części objąć prowadzenie i wygrać seta. Statuetka MVP trafiła w ręce Juliena Lyneela.
Początek spotkania należał do siatkarzy z Rzeszowa, bowiem gospodarze najpierw zepsuli zagrywkę, a w chwilę później nie obronili ataku rywala (0:2). Jeszcze kilka kolejnych piłek należało do przyjezdnych. Jednak dobre ataki Christiana Fromma i Dawida Konarskiego dały jastrzębianom nie tylko remis, ale również prowadzenie (5:4). Dalsza część premierowej odsłony okazała się walką punkt za punkt. Z czasem jednak rzeszowianom coraz trudniej było zatrzymać Juliena Lyneela, natomiast po punktowym serwisie Piotra Haina gospodarze mieli już w zapasie cztery „oczka” (10:6). Po przerwie na prośbę Georghe Cretu rzeszowianie popisali się blokiem, ale było to zbyt mało w stosunku do udanych ataków Konarskiego i bloków gospodarzy (13:9). Kilka kolejnych akcji okazało się walką punkt za punkt. Mimo udanych akcji, rzeszowianie mieli kłopoty z odrobieniem strat. Sytuacja uległa zmianie dopiero po udanych zagrywkach Kawiki Shoji (16:14). Tym razem o przerwę poprosił trener jastrzębian. Po przerwie jastrzębianie zdołali wrócić do przewagi, jednak zespół z Podkarpacia wykorzystał błędy przeciwnika, co w końcówce doprowadziło do remisu (20:20). W decydującej części seta rzeszowianie mieli kilka szans na wygraną. Jednak to jastrzębianie postawili kropkę nad „i”, dzięki czemu wygrali pierwszą odsłonę (25:23).
Tym razem od mocnego uderzenia rozpoczęli gospodarze. Jednak Resovia szybko wyrównała stan seta, przez dłuższy czas tocząc walkę punkt za punkt (3:3). Nieznaczna przewaga utrzymywała się po stronie drużyny z Podkarpacia. Sytuacja uległa zmianie po odgwizdaniu przez sędziów piłki rzuconej i autowym ataku przyjezdnych (6:5). Już w chwilę później goście ponownie zdołali doprowadzić do remisu, a także objąć dwupunktowe prowadzenie (6:8). W tej sytuacji o czas poprosił Ferdinando De Giorgi. Po powrocie na boisko udanym atakiem popisał się Lyneel, natomiast błędy gospodarzy utrudniały wyrównanie wyniku (8:10), co udało się dopiero po ataku Piotra Haina (12:12). Fragment gry po przerwie okazał się wyrównaną rywalizacją, a niewielka przewaga była po stronie gospodarzy (15:14). Po przerwie na prośbę trenera Cretu jastrzębianie zdołali odskoczyć rywalom, natomiast rzeszowianie popełniali sporo błędów. Sporo emocji przyniosła końcówka, bowiem rywalizacja okazała się bardzo zacięta, a rzeszowianie bronili piłek setowych. W ważnym momencie jastrzębianie popisali się blokiem, ale to goście nadal mieli piłkę setową (26:27). Gospodarze zdołali jeszcze wyrównać, jednak w ważnym momencie serwis zepsuł Dawid Konarski, co zakończyło rywalizację.
Podobnie, jak w poprzednich setach, tak i tym razem wynik otworzyli rzeszowianie (0:1). Już w chwilę później goście popełnili błąd w ataku z drugiej linii, co dało kolejny w tym spotkaniu remis (1:1). Kilka kolejnych akcji należało do gości, którzy powiększyli przewagę do trzech „oczek” (1:4). W tej sytuacji o czas poprosił trener jastrzębian. Po powrocie na boisko punkt zdobył Christian Fromm, jednak goście zdołali utrzymać wysokie prowadzenie (3:7). W dalszej części seta gra gospodarzy wyglądała już nieco lepiej, jednak nie byli w stanie przebić się przez blok Resovii (5:10). Po kolejnej przerwie na prośbę Ferdinando De Giorgiego jastrzębianie zmniejszyli stratę do dwóch punktów, a udany atak Lyneela pozwolił wyrównać stan seta (10:10). Już w chwilę później jastrzębianie powiększyli przewagę do dwóch punktów. Po kolejnym udanym ataku Jakuba Buckiego oraz błędzie gości przewaga Jastrzębskiego Węgla wzrosła do czterech „oczek” (17:13). Końcówka tej odsłony zdecydowanie należała do gospodarzy i zakończyła się wynikiem 25:18.
Czwartą odsłonę z wysokiego „C” rozpoczęli jastrzębianie, którzy po dwóch asach serwisowych Lyneela mogli cieszyć się wysoką przewagą (4:0). Rzeszowianie rozegrali kilka udanych akcji, jednak byli bezradni wobec udanego ataku Piotra Haina (6:4). Już w chwilę później Jakub Jarosz odpowiedział atakiem (6:5), ale nieudana zagrywka gości pozwoliła jastrzębianom na utrzymanie prowadzenia. W dalszej części seta obydwie drużyny toczyły zaciętą walkę, jednak przyjezdni mieli kłopot z wyrównaniem wyniku. Sytuacje utrudnił im udany atak Jakuba Buckiego oraz nieporozumienie podczas rozegrania (12:9). Dwie kolejne piłki goście rozstrzygnęli na swoją korzyść, natomiast blok na Lyneelu pozwolił im doprowadzić do remisu (12:12). W tej sytuacji o czas poprosił szkoleniowiec jastrzębian. Po powrocie na boisko rzeszowianie zepsuli zagrywkę, a sprytne posunięcie w szeregach gospodarzy dało im 14 punkt (14:12). Również kolejne akcje przynosiły punkty gospodarzom. Tuż przed końcową częścią seta gra się wyrównała, jednak to jastrzębianie kontrolowali sytuację i utrzymywali prowadzenie (19:16). W ważnym momencie tego seta gospodarze popisali się dwoma blokami, a atak Piotra Haina zakończył mecz.
Jastrzębski Węgiel – Asseco Resovia Rzeszów 3:1
(25:23, 27:29, 25:18, 25:21)
MVP: Julien Lyneel
Autor: Marzena Janik
Źródło: Informacja własna