Karol Kłos: Dziękuje za mnóstwo wiadomości i wsparcie. Niedługo wracam!

kłosNa początku czwartego seta w meczu przeciwko Czarnym Radom, środkowy PGE Skry, Karol Kłos upadł niefortunnie na boisko i nie był w stanie kontynuować spotkania. Cała sytuacja wyglądała naprawdę groźnie, ale na całe szczęście skończyło się na wielkim strachu.

 

Uraz Karola Kłosa wyglądał bardzo poważnie, na tyle, że nie potrafił on samodzielnie opuścić parkietu. Dlatego też z pomocą przyszli mu jego koledzy z drużyny. W czasie kiedy środkowy otrzymywał pomoc od fizjoterapeutów, na boisku pojawił się David Fiel Rodriguez. Młody środkowy wszedł na parkiet w trudnym dla drużyny momencie, jednak poradził sobie bardzo dobrze – zdobył trzy punkty w bloku i  jedno „oczko” atakiem.

Mimo szybkiej i fachowej interwencji sztabu medycznego PGE Skry, Karol Kłos musiał opuścić Halę Energię w celu  przeprowadzenia szczegółowych badań. Te wykazały, że środkowy PGE Skry doznał kontuzji skręcenia stawu skokowego.

„Przewidywany czas absencji chorobowej Karola to od siedmiu do dziesięciu dni. To już kolejna taka kontuzja Karola, ale rokowania są dobre. Nie stało się nic strasznego” – mówi Wojciech Łucarz, lekarz PGE Skry.

Po całym zdarzeniu, siatkarz PGE Skry opublikował wpis na swoim oficjalnym profilu na Instagramie, w którym kieruje do kibiców te słowa: „Przepraszam, że was wystraszyłem! Było więcej krzyku, niż potrzeba. Dziękuje za mnóstwo wiadomości i wsparcie. Nigdzie się nie wybieram, niedługo wracam! Stablizator zrobił robotę ufff….”

Ponadto popularny Kłosu, pogratulował swojej drużynie zwycięstwa: „Brawo chłopaki za trzy punkty, brawo David Fiel!”.

Autor: Agnieszka Samojedna

Źródło: Informacja prasowa / opracowanie własne/ fot. Instagram Karola Kłosa