Zwycięstwo w cieniu kontuzji Karola Kłosa!

_MG_0527PGE Skra nie najlepiej rozpoczęła mecz przeciwko Czarnym Radom, ale z seta na set prezentowała coraz lepszą grę, co ostatecznie zaowocowało ich zwycięstwem za trzy punkty.

 

Spotkanie od skutecznej kiwki rozpoczął Dejan Vincic (0:1). Bełchatowianie popełnili błąd w ataku, czego nie zrobił już Wojciech Żaliński (0:3). Gdy skrzydłowy Czarnych Radom dołożył  punktową zagrywkę, o pierwszy czas poprosił trener Roberto Piazza (1:5). Po powrocie na boisko, gospodarze zrobili upragnione przejście, ale bardzo szybko kolejnym skutecznym atakiem popisał się Maksim Zhigalov (2:7). Przy zagrywce Jakuba Kochanowskiego, Mistrzom Polski udało się odrobić dwa oczka, ale w kolejnych akcjach nie potrafili już oni skończyć z pierwszej piłki (4:10). Jakiś czas później, serwisem zapunktował Mariusz Wlazły i w pewnym momencie Bełchatowianie byli bliscy dogonienia rywala (8:11). Zaczęli oni jednak seryjnie oddawać darmowe punkty i goście wysunęli się na bardzo wysokie prowadzenie (10:18). Końcówka seta należała do atakującego Czarnych, Maksima Zhigalova, który zapunktował blokiem, atakiem i serwisem (12:22). PGE Skra odrobiła jeszcze kilka oczek, ale ostatecznie pewne zwycięstwo i tak odnieśli Radomianie (16:25).

Drugiego seta otworzył Kuba Kochanowski (1:0). Dwie dłuższe wymiany zakończyły się podwójnym i skutecznym blokiem Radomian (3:4). Piłki na prawie czystej siatce nie skończył Wojciech Żaliński, ale w kontrataku pomylił się również Mariusz Wlazły (4:5). Atakujący PGE Skry poprawił się już w kolejnej akcji, a Grzegorz Łomacz dołożył punktowy serwis (6:5). W pewnym momencie, gospodarze wysunęli się na dwupunktowe prowadzenie (8:6), które utrzymywali aż do stanu (9:7). Gdy Radomianie doprowadzili do wyrównania po 9, przez dłuższą chwilę, gra toczyła się punkt za punkt (14:13). Przy mocnym serwisie Wlazłego, gospodarzom udało się postawić szczelny blok (17:15). Po przerwie na żądanie trenera Roberta Prygla, atakiem z szóstej strefy popisał się Milad Eadipour (18:16). W następnej akcji, irański przyjmujący przestrzelił jednak swój atak i w polu serwisowym zameldował się Maksim Zhigalov. Gospodarze nie poradzili sobie z przyjęciem zagrywki rosyjskiego skrzydłowego, dlatego też o czas poprosił Roberto Piazza (18:18). Po krótkim odpoczynku, Mistrzom Polski udało się odzyskać dwa punkty przewagi (22:20), ale przez brak dokładności i błędy własne bardzo szybko straci to minimalne prowadzenie (22:22). Wyrównana końcówka zakończyła się po myśli gospodarzy, którzy wygrali (25:23).

Z pojedynczym blokiem poradził sobie Maksim Zhigalov (1:1). Jakiś czas później, Wojciech Żaliński przyjął piłkę na drugą stronę, ale Bełchatowianie nie wykorzystali darmowej szansy. Ostatecznie jednak Radomianie popełnili błąd odbicia i punkt na swoje konto, przypisali sobie siatkarze Skry (3:2). W polu serwisowym pomylił się Mariusz Wlazły, a chwilę później również Norbert Huber (6:4). Mimo kłopotów w przyjęciu, goście zdołali wyprowadzić skuteczną kontrę, a przy własnej zagrywce popisali się dwoma blokami na Mariuszu Wlazłym (7:8). Do kolejnego wyrównania doprowadził Artur Szalpuk i od tego momentu, aż do stanu (14:13), gra toczyła się punkt za punkt. W drugiej części partii, pojedynczym blokiem popisał się Mariusz Wlazły (16:14), ale rywale bardzo szybko doprowadzili do kolejnego remisu (16:16). W pewnym momencie, Bełchatowianie ponownie odskoczyli na trzy punkty, dlatego też przerwę postanowił wziąć Robert Prygiel (19:16). Nie wybiła ona jednak gospodarzy z dobrego rytmu, bo ci po powrocie na boisko zdołali powstrzymać kolejną akcję Cerradu (20:16). Końcówka seta należała do Artura Szalpuka, który kończył każdą otrzymaną piłkę (22:17). Przyjezdni próbowali jeszcze odrabiać starty, ale uniemożliwiły im to błędy własne (25:21).

Już na samym początku czwartego seta, punktowy blok zanotował Mariusz Wlazły (2:0). W tej samej akcji, poważnie wyglądającego urazu nabawił się Karol Kłos. Środkowy PGE Skry, musiał opuścić parkiet przy wsparciu swoich kolegów z drużyny. Po krótkiej przerwie, Radomianom udało się doprowadzić do remisu (2:2). Wtedy to kolejnym udanym zagraniem popisał się Artur Szalpuk, a piłkę w siatkę wpakował Tomasz Fornal (6:3). Po przerwie na żądanie trenera Roberta Prygla, dwa punktowe bloki dołożył David Fiel (8:3). Po stronie Czarnych Radom, udanym blok-outem popisał się Michał Filip, ale szybko tym samym zagraniem odpowiedział Milad Ebadipour (10:6). Seria błędów własnych po stronie gości, zmusiła szkoleniowca Prygla do wykorzystania kolejnej przerwy  (12:6).  Gdy obie ekipy były już na boisku, serią mocnych zagrywek popisał się Kuba Kochanowski i gospodarze wypracowali sobie bezpieczną przewagę (16:9). Utrzymywali oni ją aż do momentu, w którym w polu serwisowym po stronie Czarnych zameldował się Michał Filip (16:12). W końcówce czwartego seta, udany atak tuż za blok dołożył Milad Ebadipour, a krótką ze środka odpowiedzieli rywale (20:16). Radomianie mieli jeszcze szansę na wyrównanie wyniku, ale ponownie zgubiły ich błędy własne – i set, a zarazem cały mecz padł łupem PGE Skry (25:19).

PGE Skra Bełchatów – Cerrad Czarni Radom 3:1

(16:25, 25:23, 25:21, 25:19)

MVP: Grzegorz Łomacz

PGE Skra Bełchatów: Łomacz, Ebadipour, Kochanowski, Wlazły, Szalpuk, Kłos, Piechocki (libero) oraz Orczyk, Teppan, Droszyński, Fiel

Cerrad Czarni Radom: Pajenk, Żaliński, Vincic, Huber, Zhigalov, Fornal, Ruciak (libero) oraz Filip, Kwasowski


Autor: Agnieszka Samojedna

Źródło: Informacja własna