Paweł Woicki: Wolę grać przeciwko chłopakom, którzy atakują dużo lżej

Środowy mecz Onico Warszawy z Indykpolem AZS-em Olsztyn zakończył się zwycięstwem gospodarzy. Po spotkaniu kapitan gości ocenił rywalizację obydwu drużyn, a także powiedział kilka słów na temat współpracy ze szkoleniowcem kadry.


Joanna Owczarek: Zanim przejdziemy do meczu, chciałabym się spytać Pana jak przebiegała współpraca z Vitalem Heynenem?

Paweł Woicki: To pytanie na godzinną rozmowę! Wie Pani, że to człowiek, który potrafi zjednywać sobie ludzi, także współpraca z nim się dobrze układała. Bardzo dużo nowych doświadczeń. Mogłem go też poznać z tej drugiej strony lustra.

Czy to, że był Pan zawodnikiem ułatwiło Panu kontakt z innymi zawodnikami z kadry?

Nie, starałem się przejść na tą drugą stronę i nie rozmawiać z chłopakami. Co było najfajniejsze, oni też mnie traktowali z dużym szacunkiem, nie traktowali mnie jak kolegę z boiska, tylko jak pełnoprawnego trenera.

Przechodząc teraz do dzisiejszego spotkania, pierwszy set, nie oszukujmy się, nie poszedł za dobrze, poszedł średnio…

Nie wiem, na którym pani była meczu… Nie no żartuję! (śmiech). Nie serwowaliśmy w pierwszych dwóch setach. Graliśmy bardzo słabo, a przy takich drużynach, jak Warszawa, gdzie są fizycznie bardzo silni i nie zagrywając mądrze albo mocno ciężko jest grać. Byliśmy wystraszeni i to był problem. W trzecim secie poprawiliśmy zagrywkę, a na czwartego… Nie wiem… Dużo błędów po naszej stronie i… I tyle. Ogólnie bym powiedział, że zagraliśmy całkiem dobre spotkanie, ale za mało dobre na drużynę z Warszawy.

Warto też zwrócić uwagę na klub kibica, który mimo tego, iż był mniej liczny od klubu Warszawy, wcale gorzej nie dopingował.

Mamy dobrych kibiców, którzy nas nie zawodzą. My czasami ich zawodzimy, ale to jest nasze życie, cieszymy się, że są z nami. Mogę powiedzieć na dobre i na złe, bo jestem już kilka lat w Olsztynie i zawsze mogliśmy na nich liczyć. Mam nadzieję, że będzie tak dalej.

A jak się grało Panu przeciwko Bartkowi Kurkowi. Grał Pan z nim w Skrze Bełchatów, miał Pan także z nim kontakt w kadrze…

Nie lubię przeciw niemu grać. Bardzo mocno atakuje, a ja nie lubię mocnych ataków. Jestem już tak starym zawodnikiem, że te mocne piłki mogą mi zrobić krzywdę. Wolę grać przeciwko chłopakom, którzy atakują dużo lżej, a najlepiej kiwają i to blisko mnie, żebym nie musiał się bać stać w obronie (śmiech).

Rozmawiała Joanna Owczarek.

Źródło: Informacja własna