W czwartkowe popołudnie w siedzibie klubu Jastrzębskiego Węgla, odbyła się konferencja prasowa z udziałem prezesa, Adama Gorola, nowego szkoleniowca, Roberto Santilliego. oraz kapitana jastrzębskiej drużyny, Grzegora Kosoka.
Według oficjalnie podanych kilka dni temu informacji z zespołem Jastrzębskiego Węgla pożegnał się aktualny trener Cucine Lube Civitanova, Ferdinando De Giorgi. Ostateczna decyzja o zmianie pracodawcy na klub występujący na Półwyspie Apenińskim była niemiłą niespodzianką tak samo dla zespołu jak i prezesa, Adama Gorola. Co wyraźnie pokazały jego słowa: ”Decyzja trenera De Giorgiego była dla mnie dużym zaskoczeniem, żeby nie powiedzieć szokiem, gdyż byliśmy związani kontraktem na ten i jeszcze kolejny sezon, budowaliśmy wspólnie plany i wyznaczyliśmy sobie wysokie cele”. Prezes nie chcąc kontynuować tematu, którego finał i tak był znany, końcowo przyjął decyzję Włocha i rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron. ”Nie miałem jednak możliwości i nie chciałem na siłę zatrzymywać „Fefe”. Chcę pracować z tymi, którzy chcą ze mną pracować. Mamy swój honor i markę” – zakończył prezes Jastrzębskiego Węgla.
Przed nami trzynasta kolejka rozgrywek ligowych. To nawet nie półmetek a zarządcy klubu już musieli rozpocząć poszukania nowego szkoleniowca. Tajemnicą nie jest, że ”strzałem w dziesiątkę” byłby trener, który w dużym stopniu zna PlusLigę ”od podszewki”. To kryterium jest niezwykle ważne w pracy z każdym zespole grającym w Lidze Mistrzów Świata. Na liście zainteresowanych współpracą pojawił się były trener AZS-u Olsztyn, Roberto Santilli. Droga do zakontraktowania szkoleniowca była jednak ciężką przeprawą ponieważ w momencie, kiedy klub z Jastrzębskiego Zdroju poszukiwał szkoleniowca, Włoch prowadził drużynę z Olsztyna. Jak się później okazało, rozmową można sprawić, że jak i jedna strona tak i druga będzie zadowolona z efektu końcowego. Prezes drużyny z Warmii i Mazur Tomasz Jankowski oraz ówczesny szkoleniowiec Santilli zgodzili się na transfer. Jego skutkiem jest praca Jastrzębian z Roberto Santillim oraz przejęcie zespołu z Olsztyna przez Mieszka Gogola, który rozwiązał kontrakt z powodów niewypłacalności ze Stocznią Szczecin.
Prawdziwy rollecoster miał miejsce na ławce trenerskiej ”Pomarańczowych”. Finalnie sternik drużyny jak i kapitan Grzegorz Kosok nie kryją zadowolenia z obrotu sprawy. ”Życie jest piękne i w krótkim czasie może dostarczyć wspaniałych emocji” – stwierdził Roberto Santilli. Kilka słów dodał również w sprawie pierwszego treningu z zespołem, który daje sporo pozytywów na przyszłość.
‚‚Nie jestem tu po to, by robić rewolucję. Jastrzębski Węgiel gra dobrze, a moją rolą jest wejść płynnie do drużyny, poprawić grę na tyle, na ile się da i wydobyć maksimum potencjału z zawodników. W dłuższej perspektywie chce stworzyć ekipę zdolną do walki z najlepszymi. Możemy to zrobić. Klub ma ku temu wszelkie dane. Świetną organizację klubu, wielkie tradycje oraz wspaniałych kibiców”– zakończył trener Jastrzębskiego Węgla,który w drużynie, według kontraktu, pozostanie do końca sezonu 2020.
Według wypowiedzianych przez Grzegorza Kosoka słów można wnioskować, że współpraca z obu stron będzie wzorowa. ”Trener wszedł do zespołu płynnie. Nie chce wprowadzać wielkich zmian, tylko polepszyć grę w pewnych aspektach. Na pewno cieszymy się, że jest z nami, a fakt, że zgodził się do nas przyjść w takim momencie, bardzo nas do niego przekonał. Sądząc po minach i zachowaniach w szatni, drużyna cieszy się z tej zmiany” – zakończył przedstawiciel zespołu.
W chwili, kiedy konferencja prasowa zbliżała się ku końcowi głos zabrał prezes zarządu, który podał do informacji publiczej jak na dzień dzisiejszy wygląda sytuacja z przyjmującym Salvadorem Hidalgo Olivą. ‚
„Jak Państwo wiecie zawodnik ten nie jest od pewnego czasu podstawowym graczem Jastrzębskiego Węgla, ale też mało kiedy bywał zmiennikiem. Mowa o okresie minionym – za kadencji trenera Ferdindando De Giorgiego. Sytuacja ta była wielokrotnie dyskutowana w klubie, pomiędzy mną i szkoleniowcem, a także mną i menedżerami zawodnika. Wszyscy zastanawialiśmy się, jak postąpić dla dobra klubu i dla dobra zawodnika. Salvador konsekwentnie nie dostawał szans, a nie decydowały o tym wyłącznie względy sportowe, bo sami widzieliśmy, że kiedy wchodził na boisko, to prezentował przyzwoity, żeby nie powiedzieć dobry poziom.W związku z tym były prowadzone rozmowy z jego menedżerami, czy aby na pewno jest to dobre, żeby Salvador pozostał w Jastrzębskim Węglu. Wówczas Salvador – poprzez swojego menedżera – wypowiedział się, że dla niego kontrakt jest ważny i chce on swoim zaangażowaniem i poziomem sportowym wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie i przekonać sportowo do siebie szkoleniowca Ferdinando De Giorgiego. Po to, żeby mógł grać”.
Słowa menadżerów siatkarza nie miały jednak odniesienia w faktach.
”Teraz sytuacja wygląda następująco. Wczoraj wpłynął do naszego klubu e-mail z propozycją przedwczesnego rozwiązania kontraktu Salvadora, w trybie – nazwijmy to – natychmiastowym. Nie mogę powiedzieć, że jest to dla mnie jakieś wielkie zaskoczenie, że takowa propozycja wpłynęła, ale na pewno nie było takowych uzgodnień ani z zawodnikiem, ani z menedżerami, że miałoby się to stać w tym momencie. Tym bardziej, że nastąpiła u nas zmiana szkoleniowca i tak naprawdę to Roberto powinien się wypowiedzieć, co do koncepcji funkcjonowania zespołu i co do ewentualnego rozwiązania kontraktu zawodnika. Ja jako prezes zarządu klubu biorę odpowiedzialność za płynność szkolenia zespołu i bez względu na to, czy to przedwczesne rozwiązanie kontraktu ma sens, czy nie, to ja na pewno nie wyrażę na nie zgody. Przynajmniej do momentu, kiedy nie „zabezpieczymy” sobie innego zawodnika w miejsce Salvadora, na przyzwoitym, akceptowalnym przez nas poziomie sportowym. Takiego zawodnika na ten moment nie mamy. Roberto jest z nami „na roboczo” od środy, w związku z tym znalezienie nowego gracza w ciągu jednego dnia było mało realne. Mamy również na uwadze okienko transferowe, które dla polskich zawodników kończy się za kilka dni, natomiast jeśli chodzi o potencjalnych obcokrajowców to teoretycznie mamy trochę więcej czasu, ale tu z kolei dłuższe są procedury związane choćby z pozwoleniem na pracę. Wobec powyższego nasz klub jeszcze wczoraj odpowiedział menedżerowi, że nie wyraża zgody na odejście Salvadora, i czekamy na rozwój sytuacji. Powtarzam: warunkiem, by tak się stało, jest pozyskanie nowego zawodnika. Jeśli klub nie pozyska nowego zawodnika, to bez względu na postępowanie menedżerów czy też samego zawodnika, ten kontrakt nie zostanie rozwiązany” – zakończył prezes Jastrzębskiego Węgla, Adam Gorol.
Autor: Anna Frankowska
Źródło: Informacja prasowa / opracowanie własne