Onico Warszawa z biletem do Wrocławia

20181204pf_ls092-1Środowy ćwierćfinał Pucharu Polski rozgrywany w Nysie należał do zaskakujących spotkań. Zawodnicy miejscowego klubu podejmowali u siebie wice lidera PlusLigi Onico Warszawę. Ci, co nie oglądali, myślą pewnie “szybkie 3:0 dla Onico”. Jednak nic bardziej mylnego! Zamiast oczekiwanego szybkiego 0:3, otrzymaliśmy jakże ciekawe 1:3.

Pierwszy set, zgodnie z planem, padł łupem ekipy z Warszawy. Już na samym początku zawodnicy Onico pokazali, że z nimi łatwo nie będzie. Od skutecznego ataku zaczął Vigrass (0:1), a już po chwili jego drużyna miała trzy punkty przewagi (1:4). Gospodarzom udało się odrobić punkt w stosunku do rywala (3:5), a w konsekwencji wyjść nawet na prowadzenie (7:6). Niedługo mogli się nim nacieszyć, ponieważ goście szybko doprowadzili do remisu (7:7) i ponownie wyszli na prowadzenie po błędzie zawodników z Nysy (8:9). Im dalej w set, tym większa była przewaga Stołecznych (10:14). Od stanu 11:15 gospodarze jeszcze bardziej pogubili się w swojej grze, a w konsekwencji z czteropunktowej straty zrobiła się sześciopunktowa (13:19). Pod koniec tej partii trener Warszawiaków wpuścił swoich rezerwowych – Kowalczyka i Nowakowskiego, a cały set ostatecznie został rozstrzygnięty na korzyść Onico Warszawy (18:25).

Druga partia to już inna para kaloszy, a role w nim się odwróciły. Jak w poprzednim secie goście prowadzili (4:1), tak w tym przegrywali (4:1). W konsekwencji przyjezdni musieli gonić wynik, który już na początku był bardzo niekorzystny dla nich (5:1). Co gospodarze uciekli na 4 oczka to goście odrabiali 1-2. Można powiedzieć, że do połowy tej partii tak było (16:12). Dalej wcale nie było lepiej. Gracze Nysy pokazali pazurki i swoją dobrą zagrywkę wobec której zawodnicy stołecznego klubu byli bezradni. Momo pogoni pod koniec seta i zmniejszeniu straty punktowej przez podopiecznych Stephana Antigii (20:18) musieli oni uznać wyższość siatkarzy Stali, którzy zasłużenie wygrali drugą odsłonę do 21.

Trzecia partia, 1:1 w setach – gra zaczyna się na nowo. Początek był bardzo wyrównany, a zawodnicy obu drużyn grali punkt za punkt (3:3). Jednak po chwili gracze Stali odskoczyli zawodnikom Onico (9:6), jednak krok po kroku niwelowali przewagę rywali  i tak z trzech punktów przewag ostał się tylko jeden (10:9). Gospodarze ponownie przycisnęli zawodników z Warszawy i w ten sposób mogli ponownie się cieszyć z trzypunktowej przewagi (15:12). Ponownie powtórka z rozrywki i gonienie wyniku przez Stołecznych (17:15). Dosyć skuteczne można dodać, bo po chwili na tablicy wyników wyświetlił się remis (18:18). Do stanu 20:20 obie drużyny grały punkt za punkt, jednak przewagę uzyskali goście i cały set wygrali do 21.

Czwarty set to być albo nie być Stali Nysa, chociaż i tak sprawili swoją grą ogromną niespodziankę. Po dobrym rozpoczęciu 2:1 przez gospodarzy, goście szybko doprowadzili do remisu (3:3), a już po chwili uzyskali dwupunktowe prowadzenie (4:6). Nie na długo gdyż na tablicy wyników ponownie wyświetlono remis 7:7. Do stanu 11:12 gra toczyła się punkt za punkt, ale kilka akcji później goście wypracowali sobie czteropunktową przewagę (15:19) korzystając z błędów rywali. Mimo ogromnej woli walki, zawodnicy Stali Nysa musieli uznać wyższość przyjezdnych z Warszawy również w tym secie (18:25), jak i w całym spotkaniu 1:3.

Stal Nysa – Onico Warszawa 1:3

(18:25, 25:21, 21:25, 1:25)

MVP: Antoine Brizzard

 

Stal Nysa: Zajder, Kaczorowski, Bućko, M’Baye, Szczurek, Makowski, Czunkiewicz (libero)

ONICO Warszawa: Brizard, Kurek, Wrona, Vigrass, Łukasik, Kwolek, Wrona, Wojtaszek (libero)

Autor: Joanna Owczarek /fot. Plusliga.pl