Czwartkowy pojedynek między Onico Warszawą a MKS-em Będzin mimo iż zakończył się w trzech setach, był zaskakująco ciekawy. Na pierwszy rzut oka można było powiedzieć, że mecz rozstrzygnie się w ciągu “godziny z hakiem”. Nic bardziej mylnego! Stołeczni musieli się trochę natrudzić, aby zdobyć swoje upragnione trzy punkty w rywalizacji z Będzinem, który zagrał jedno z lepszych spotkań w tym sezonie. Po zakończonym meczu udało nam się zadać kilka pytań Michałowi Potrze, libero MKS-u, który w kilku słowach podsumował obecną sytuację w klubie oraz czwartkowe spotkanie.
Joanna Owczarek: Kilka Kilka dni temu otrzymaliśmy od klubu informację o odejściu waszego podstawowego atakującego Lincolna Williamsa , a jeszcze wcześniej został zmieniony trener Pańskiej drużyny. Jak te wydarzenia wpłynęły na drużynę?
Michał Potera: To są dwie różne sprawy. Trener został po prostu zwolniony za słabe wyniki, natomiast nasz atakujący dostał opcję dokończenia sezonu w Rosji. Dla klubu w tym momencie, w którym i tak już raczej nie powalczymy o wyższą lokatę była to czysto biznesowa sytuacja żeby zaoszczędzić pieniądze i może na przyszły sezon zbudować zespół, który powalczy o coś więcej, niż w tym roku.
Pierwszy set w wykonaniu Pańskiej drużyny był bardzo dobry, a poziomem gry będzinianie dorównywali Onico, co podejrzewam nie było łatwym zadaniem.
Myślę, że przez większość meczu nie odstawaliśmy od Onico poziomem, ale gdzieś w tych kluczowych momentach warszawiacy odrzucili nas trochę bardziej zagrywką, którą też graliśmy nieźle. Jednak wiadomo, że klasowy rywal docisnął nas po dwudziestym punkcie i niestety tak się stało. Ja jestem zadowolony z postawy naszej drużyny, bo zagraliśmy naprawdę całkiem niezłe spotkanie.
Czyli można się pokusić o stwierdzenie, że mimo iż Pańskiej drużynie nie udało się wygrać, to było to dobre spotkanie.
To był na pewno nasz najlepszy mecz w tym roku, więc mimo tego że nie wygraliśmy tutaj seta, to myślę, że graliśmy cały czas równo. Nie traciliśmy punktów seriami i naprawdę decydowały szczegóły. Po prostu w kluczowych sytuacjach oni pokazywali chłodniejszą głowę, a my gdzieś tam straciliśmy jeden – dwa głupie punkty i to zaważyło o tym, że pierwszego czy trzeciego seta nie wygraliśmy.
Kolejny mecz MKS zagra w Zawierciu, czyli na dosyć trudnym terenie o czym przekonała się na początku tego sezonu między innymi Asseco Resovia. Jakie panuje w drużynie nastawienie przed tym spotkaniem?
Myślę, że takie, jak przed tym i przed każdym kolejnym, i przed każdym poprzednim. Po prostu wyjść i walczyć, bo zostało nas niewielu. Dziś naprawdę zdrowych zawodników na boisku mieliśmy dziewięciu. Dwóch zawodników jest nadal kontuzjowanych po skręceniu kostki, a jeden, Mateusz Kowalski, do końca sezonu jest wyłączony z gry… Pozostało nam jedynie wyjść, trochę się cieszyć siatkówką i może spróbować sprawić niespodziankę.
Rozmawiała Joanna Owczarek
Źródło: Informacja własna