Akademicy wygrywają po tie – break’u

Dużo emocji przyniosło środowe spotkanie w Jastrzębiu – Zdroju. Po zaciętym i emocjonującym spotkaniu lepsi okazali się siatkarze z Olsztyna, którzy wywieźli ze Śląska dwa cenne punkty. MVP trafiło natomiast w ręce Marcela Luxa.

Początek spotkania był zdecydowanie bardziej udany dla gospodarzy. Po udanych atakach Grzrgorza Kosoka i Dawida Konarskiego jastrzębianie zyskali niewielkie prowadzenie (2:1), a ich przewaga wzrosła po błędach gości (4:1). Kilka kolejnych akcji okazało się walką punkt za punkt. Goście po asie serwisowym Pawła Pietraszki zdołali wyrównać stan seta (5:5),a już w chwilę później wyjść na prowadzenie. Również następne akcje padły łupem olsztynian, którzy „odskoczyli” na trzy punkty (6:9). W tej sytuacji o przerwę poprosił Roberto Santilli. Po powrocie na boisko jastrzębianie zdobyli punkt, ale byli bezradni wobec potrójnego bloku rywala. W dalszej części seta gospodarze nadal mieli spore kłopoty, a goście mogli cieszyć się pięciopunktowym zapasem (12:17). Sytuacja zmieniła się po drugiej przerwie na prośbę trenera gospodarzy. Najpierw piłkę przechodzącą wykorzystał Dawid Konarski, a już w chwilę później jastrzębianie popisali się potrójnym blokiem (17:18). W końcówce seta prowadzenie olsztynian wynosiło już tylko dwa „oczka” (19:21). Do remisu doszło natomiast po kolejnym punktowym bloku jastrzębian (22:22). Sporo emocji przyniosły decydujące akcje. Nieudana zagrywka Pawła Pietraszki dała jastrzębianom piłkę setową, ale to nie oznaczało jeszcze końca. Swoje szanse na zakończenie rywalizacji mieli także przyjezdni, którzy zakończyli tę partię (31:33).

Wynik drugiej odsłony otworzyli goście. Jastrzębianie szybko jednak doprowadzili do remisu, a już w chwilę później objęli prowadzenie (4:1). W dalszej części seta doszło do walki punkt za punkt. Dzięki punktowemu blokowi olsztynianie zdołali zmniejszyć straty do punktu, a w chwilę później wyrównać stan rywalizacji (7:7). Kolejne akcje przyniosły punkty gościom, którzy po raz kolejny w tym meczu „odskoczyli” rywalom (9:11). Tym razem to jastrzębianie zdołali doprowadzić do remisu (12:12). Przez kilka kolejnych akcji gospodarzom towarzyszyły kłopoty z zakończeniem akcji i dopiero atak Juliena Lyneela pozwolił na kolejne wyrównanie wyniku (16:16). Po tym, jak goście wygrali dwie następne akcje, o czas poprosił Roberto Santilli. Końcowa część seta znów przyniosła sporo emocji. Gospodarze po raz kolejny wyrównali wynik, a po ataku Christiana Fromma objęli prowadzenie (21:20). Decydujące akcje tej odsłony należały już do gospodarzy. Zespół Jastrzębskiego Węgla wygrał tę partię do 21.

Tym razem pierwsze punkty padły łupem AZS-u, ale zespół Jastrzębskiego Węgla szybko wyrównał stan rywalizacji i objął prowadzenie (3:2). Dalsza część seta okazała się walką punkt za punkt, a prowadzenie zmieniało się na korzyść każdej z drużyn. Błąd w ataku Jana Hadravy i atak Konarskiego dały jastrzębianom już dwupunktową przewagę (8:6). Już w chwilę później nic nie pozostało z przewagi gospodarzy, natomiast o czas zmuszony był prosić Roberto Santilli. Po powrocie na boisko olsztynianom udało się zbudować wysoką przewagę, natomiast jastrzębianie mieli coraz większe kłopoty (10:15). Po drugiej przerwie na prośbę trenera Santilliego gospodarze zaczęli odrabiać straty, z kolei błąd przełożenia w zespole AZS-u przyniósł remis (15:15). Tuż przed decydującą częścią seta olsztynianie wrócili do dwupunktowej przewagi, ale dobry atak Fromma ponownie dał gospodarzom możliwość wyrównania (19:19). W końcówce seta warunki gry dyktowali już jastrzębianie. Podopieczni Roberto Santilliego dobrze spisywali się zarówno w bloku, jak i w ataku, czego efektem była wygrana na przewagi (27:25).

Od pierwszych akcji tej odsłony zespoły toczyły zaciętą walkę, a nieznaczna przewaga utrzymywała się po stronie gości (3:4). Kolejnym akcjom również towarzyszyła wyrównana rywalizacja, z kolei wynik był bliski remisowi. Sytuacja uległa nieco zmianie po błędzie gospodarzy. Wówczas to przyjezdni zdołali zbudować dwupunktowe prowadzenie (5:7). Nie nacieszyli się nim jednak zbyt długo, bowiem znów dał znać o sobie Julien Lyneel (7:7). W dalszej części seta warunki gry dyktowali już jastrzębianie, którzy po ataku Francuza mieli w zapasie już cztery „oczka”(15:11). Po przerwie na prośbę trenera Gogola olsztynianie zmniejszyli straty dzięki blokowi Miłosza Zniszczoła (17:16). Wydawać się mogło, że gospodarze kontrolują przebieg wydarzeń. Nic bardziej mylnego, bowiem goście wygrali ważne akcje w końcówce, obejmując dwupunktowe prowadzenie (21:23). Także decydujące piłki należały do gości, którym udało się doprowadzić do tie-break’a (22:25).

Decydująca partia od początku była bardzo wyrównana, a nieznaczna przewaga utrzymywała się po stronie gości (2:3). Mocny atak Fromma pozwolił jastrzębianom na wyrównanie (3:3). Tuż przed zmianą stron błąd popełnił Julien Lyneel, dając tym samym przeciwnikowi dwupunktową przewagę (5:7). Po krótkiej przerwie znów dał znać o sobie niemiecki przyjmujący. Jednak z akcji na akcję sytuacja jastrzębian stawała się coraz trudniejsza (7:10). Po przerwie na prośbę Roberto Santilliego jastrzębianie nadal mieli kłopoty ze zdobyciem punktów. Z kolei olsztynianie dzięki piłce skończonej przez Marcela Luxa byli o krok od piłki meczowej (10:13). Najważniejsze akcje meczu padły łupem gości, którzy wygrali zarówno tę odsłonę, jak i cały mecz.

Jastrzębski Węgiel – AZS Olsztyn 2:3

(31:33, 25:21, 27:25, 22:25, 13:15)

MVP: Marcel Lux

Autor: Marzena Janik

Źródło: Informacja własna