Dosyć jednostronne spotkanie oglądali kibice w rzeszowskiej hali Podpromie. Miejscowa Asseco Resovia nie dała szans Jastrzębskiemu Węglowi i tym samym wciąż liczy się w walce o najlepszą szóstkę. Statuetka MVP trafiła natomiast w ręce Jakuba Jarosza.
Wynik sobotniego spotkania otworzyli, co prawda, goście, jednak rzeszowianie szybko doprowadzili do remisu (2:2). Przez kilka kolejnych akcji trwała walka punkt za punkt, ale z czasem to podopieczni Georghe Cretu zaczęli kontrolować sytuację na boisku (8:5). Jastrzębianie mieli natomiast kłopot z zakończeniem akcji, a po kolejnym ataku Christiana Fromma i błędzie gospodarzy tracili do rywala tylko dwa „oczka” (15:13). Tym razem jednak zagrywkę zepsuł Dawid Konarski, który już w chwilę później został zablokowany. Rzeszowianie wrócili więc do czteropunktowej przewagi, a o drugą przerwę poprosił Roberto Santilli. Po powrocie na boisko rzeszowianie zablokowali Juliena Lyneela i sytuacja jastrzębian w tym secie robiła się bardzo trudna (17:13). Pod koniec premierowej odsłony przyjezdni popisali się potrójnym blokiem. Błędy jastrzębian i dobra gra gospodarzy spowodowały, że to podopieczni trenera Cretu mieli piłkę setową. Wówczas goście skończyli kilka piłek, poprawiając wynik. Ostatecznie jednak premierowa odsłona zakończyła się wygraną Asseco Resovii (25:21).
Drugą odsłonę zdecydowanie lepiej rozpoczęli jastrzębianie (0:4). Z czasem jednak gospodarze zdołali wyrównać i przez kilka kolejnych akcji trwała walka punkt za punkt, a niewielka przewaga utrzymywała się po stronie Jastrzębskiego Węgla. Podopieczni Roberto Santilliego popełniali mniej błędów i dobrze radzili sobie w bloku. Sytuacja zmieniła się, gdy Resovia doprowadziła do kolejnego remisu (14:14), a już w chwilę później objęła prowadzenie. To zmusiło trenera gości do poproszenia o przerwę. Po wznowieniu gry rzeszowianie po raz kolejny w tym meczu zablokowali Fromma, powiększając tym samym swoją przewagę (16:14). Jastrzębianie starali się natomiast odrobić straty, co pod koniec seta stawało się już coraz trudniejsze. W ekipie z Rzeszowa znów dał znać o sobie Mateusz Mika, punkt od siebie dołożył także Jakub Jarosz (20:16). Podobnie, jak w poprzednim secie, tak i teraz końcówka należała do gospodarzy. Przyjezdni byli natomiast bezradni wobec mocnego bloku rywala, a w ważnym momencie zagrywkę zepsuł Lyneel (24:20). Przyjezdni obronili jeszcze piłkę setową, ale również ten set padł łupem ekipy z Podkarpacia.
Wynik tej odsłony otworzyli gospodarze, ale zespół Jastrzębskiego Węgla szybko doprowadził do wyrównania (1:1). Kilka kolejnych akcji okazało się zaciętą rywalizacją, a nieznaczne prowadzenie utrzymywało się po stronie rzeszowian (3:2). W dalszej części tej odsłony gospodarze kontrolowali przebieg wydarzeń, zaś przyjezdni mieli spore kłopoty ze zdobyciem punktów. Z akcji na akcję sytuacja Jastrzębskiego Węgla stawała się coraz trudniejsza. Podopieczni Roberto Santilliego popełniali sporo błędów, nie mogąc skończyć własnej akcji (16:9). Także decydująca część seta rozgrywała się pod dyktando Asseco Resovii. Jastrzębianie obronili kilka piłek meczowych, jednak byli bezradni wobec ataku Jakuba Jarosza, który zakończył mecz.
Asseco Resovia Rzeszów – Jastrzębski Węgiel
(25:21, 25:21, 25:17)
MVP: Jakub Jarosz
Autor: Marzena Janik
Źródło: Informacja własna