Niedzielnego pojedynku przeciwko Onico Warszawie podopieczni Roberto Santiliego nie zaliczą do udanych. Mecz ten decydował o tym, kto zapewni sobie udział w półfinałach Plus Ligi. Co tu dużo mówić, jeżeli ktoś liczył na pełną emocji ucztę, to niestety, ale się przeliczył. Spotkanie zakończyło się dosyć szybkim zwycięstwem gospodarzy 3:0. Mimo tak niekorzystnego wyniku, kapitan Jastrzębia Zdroju Grzegorz Kosok podzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi spotkania oraz aktualnej sytuacji w klubie.
Sporym zaskoczeniem była słabsza postawa zawodników Jastrzębskiego Węgla, którym nie udało się wygrać choćby pierwszego seta, w którym mieli piłkę kończącą inaugurującą partię. – Końcówka pierwszego seta nie zdecydowała o wyniku tego spotkania, właściwie był on trochę dziwny, bo dopiero pod koniec zdaliśmy sobie sprawę, że mogliśmy wygrać ten set. Mieliliśmy piłkę w górze, by skończyć tego seta i nie skorzystaliśmy z prezentu, ponieważ był to moment słabszej gry drużyny i szkoda. – Jednak mimo gorszej dyspozycji kapitan Jastrzębian uważa, że szanse na zwycięstwo ze Stołecznymi. – Szanse były, aczkolwiek zdawaliśmy sobie sprawę, że Warszawa ma jeszcze ostatni mecz u siebie i to wszystko jest w ich rękach. Na pewno nie poszedł nam ten mecz, zagraliśmy bardzo źle i oddaliśmy w sumie to spotkanie dzięki czemu drużyna z Warszawy zapewniła sobie drugie miejsce, a my spoczniemy na trzecim i będziemy się skupiać na kolejnej fazie, kolejnych spotkaniach.
Nie od dziś wiadomo, że Jastrzębski Węgiel boryka się z kontuzjami zawodników. Mimo iż do składu powrócił po urazie kręgosłupa Lukas Kampa, to wciąż pauzować musi Julien Lyneel. – Na pewno kontuzje nigdy nie są fajne, zwłaszcza zawodników, którzy stanowią siłę, więc szkoda, że akurat przytrafiło się to teraz. Lukas Kampa był wyłączony jakiś czas, Julien dochodzi teraz do zdrowia, więc trzymam kciuki żebyśmy przystąpili w pełnym składzie, w pełnym zdrowiu do kolejnej fazy i mam nadzieję, że tak będzie ponieważ troszeczkę te kontuzje może nie spowodowały tego, że zagraliśmy aż tak źle, ale na pewno ma to wpływ na trening, a poprzez trening buduje się formę, buduje się pewność siebie i zgranie.
Każda porażka jest dołująca, zwłaszcza wtedy, gdy gra się o bezpośrednie miejsce w półfinale mistrzostw kraju. Jaki sposób na poprawę gry ma drużyna prowadzona przez Santilliego? – Za dwa dni gramy już kolejny mecz, więc najlepszym lekiem po takim spotkaniu jest zagrać mecz, więc myślę, że zrobimy wszystko ażeby zmazać troszkę tą plamę, która się teraz pojawiła. Przede wszystkim dla siebie, żeby znowu poczuć pewność gry i żeby skupić się na kolejnej fazie. – mówi środkowy Grzegorz Kosok.
Jeżeli chodzi o mecze, które wyłonią kolejnych finalistów, to można się pokusić o stwierdzenie że zawodnikom Jastrzębskiego Węgla przyjdzie się zmierzyć z Zawierciem bądź ze Skrą (zakładając, że Radom utrzyma czwartą lokatę, co jest bardzo prawdopodobne). Kapitan Jastrzębian jednak już wie, z kim przyjdzie się zmierzyć jego drużynie – Ja jestem raczej tego pewny (gry przeciwko PGE Skrze Bełchatów – przyp. red.) i już byłem troszeczkę wcześniej, ponieważ drużyny z czwartego i piątego miejsca zrobią wszystko, żeby nie znaleźć się w ćwierćfinale albo z nami albo ze Skrą. Już kiedyś miałem przyjemność grać ćwierćfinały ze skrą, było to w innym klubie i były to bardzo przyjemne mecze. Na pewno zrobimy wszystko, żeby wygrać i zagrać o jak najwyższe cele. Zdajemy sobie sprawę, że będzie ciężko, bo w drużynie Skry wszyscy powracający zawodnicy są żądni grania. Ostatnie spotkania świadczą o tym, że na pewno nie będzie to proste, ale tak jak mówię, musimy się skupić przede wszystkim na swojej grze, bo to po naszej stronie siatki leżała przyczyna dzisiejszego słabszego spotkania.
Autor: Joanna Owczarek
Źródło: informacja własna