Muzaj w Onico, czyli jak zrobić z igły widły

Po dwóch spotkaniach półfinałowych w wykonaniu graczy Onico Warszawy i Jastrzębskiego warto poświęcić trochę czasu na przeanalizowanie tego, co przez ten czas się działo w szeregach Warszawskiej ekipy. Mówiąc wprost, transfer medyczny Macieja Muzaja.

Ze strony kibiców innych drużyn Plusligi padła spora fala hejtu na Onico. “… po co są rezerwowi w klubach? jestem kibicem ONICO, ale tego nie popieram nawet w 1%. trudno, kontuzje się przydarzyły, ale lepiej przegrać z honorem niż wygrać ściągając jakiegoś grajka co akurat nie ma co chwilowo robić, a z klubem ma tyle wspólnego co nic.”, “No to Muzaj powinien grać jako przyjmujący, a nie atakujący. Warszawska mafia jak zawsze kombinuje” to tylko niektóre z komentarzy, które pojawiły się pod postem Onico na Facebooku dotyczącym transferu medycznego Muzaja. Chciałabym się w tym momencie odnieść do tych wpisów. Określanie Muzaja “grajkiem”, “co chwilowo nie ma co robić” jest śmieszne. Najlepszy atakujący ligi – to chyba mówi samo za siebie. Poza tym, co ma do rzeczy to czy ma coś wspólnego z klubem czy nie? I co ma tu do tego honor? “Warszawska mafia” kombinuje tak, jak jej pozwalają i to nie jest wina Onico, że przepisy są źle skonstruowane. Skoro pozwalają na dokonanie takiego transferu, jakim jest w tym momencie Maciej Muzaj, to nie widzę w tym problemu. Można się pokusić o stwierdzenie, że byłoby to śmieszne w wykonaniu Warszawy, gdyby się nie pokusili na taką możliwość. Mieć szansę na wzmocnienie w tak trudnej sytuacji i jej nie wykorzystać? To byłby śmiech na sali! Onico podczas środowego spotkania straciło nota bene trzech zawodników – Kurek, Kwolek i Vigrass, który nie mógł grać ze względu na limit obcokrajowców na boisku. W związku z tym połowa ich wyjściowego składu została zmieniona, a podstawowa strategia legła w gruzach.

Nie tylko negatywne komentarze znalazły się na fanpage-u Onico: “W barwach Trefla prezentował się lepiej 🤭Trzymam kciuki, żeby zagrał z Wami tak dobrze, jak grał dla gdańskiej drużyny 👏👏😉👍👍”. To pozwala wierzyć, że są jeszcze kibice, którzy wszystkie różnice chowają do kieszeni i że wsparcie międzyklubowe jeszcze istnieje.

Inną sprawą jest skandaliczne zachowanie kibiców będących na meczu w Jastrzębiu. Oczywiście nie wszystkich, ale jednak sporej części, która podczas prezentacji zawodników, a konkretniej Macieja Muzaja wygwizdała go. Sam przecież nie wołał: “Hej, Onico! Tu jestem! Weźcie mnie do siebie! Będę z wami ładnie grał! Ploooseeee!”. Skoro dostał propozycję grania w Onico po tym, jak rozwiązał umowę z Treflem Gdańsk i przed tym, jak stanie się oficjalnie zawodnikiem Gazpromu-Jugra Surgut, to czemu miałby z tego nie skorzystać? – Kontrakt Macieja z Treflem Gdańsk pierwotnie obowiązywał do 31 maja. Już na początku tygodnia, gdy kwestia transferu medycznego pojawiła się wobec problemów zdrowotnych Bartosza Kurka, od razu wyraziliśmy zgodę na takie rozwiązanie, by Maciej wspomógł zespół ONICO Warszawa. Trzymamy kciuki, by Maciek jak najmocniej wsparł warszawską drużynę w walce o medale – stwierdził Dariusz Gadomski, prezes Trefla Gdańsk. Muzaj na pewno był rozczarowany tym, że Gdańskim Lwom nie udało się osiągnąć więcej niż dziewiąte miejsce i skoro ma szansę zdobyć  coś więcej, to niech korzysta!

Podsumowując, to że przepisy dotyczące transferu medycznego są niejasne, to nie wina Onico Warszawy czy Macieja Muzaja. Kluczem jest to, by luki w tych przepisach umiejętnie wykorzystywać, co udowodniły władze klubu z Warszawy. Jak to mówią, ślepy w karty nie gra. Zapewne po obecnym sezonie przepisy zostaną ściśle sprecyzowane i nie będzie więcej takich niejasności, jak w tym sezonie.

Autor: Joanna Owczarek

Źródło: informacja własna