Jan Nowakowski: Zrobiłem bardzo duży postęp

Wczoraj odbyło się zakończenie sezonu w Warszawie. Najpierw siatkarze oraz trener Stephane Antiga wraz z prezesem Piotrem Gackiem odpowiadali na pytania dziennikarzy, a potem został rozegrany mecz z Klubem Kibica. Podczas czasu dla mediów udało nam się porozmawiać z Janem Nowakowskim, dla którego był to ostatni sezon w barwach warszawskiego klubu.

Joanna Owczarek: Gratuluję tytułu Wicemistrza Polski! Osiągnęliście coś niebywałego w tym sezonie. Czy przed jego rozpoczęciem spodziewał się Pan, że uda się Wam zajść aż tak daleko?

Jan Nowakowski: Czy się spodziewałem? Miałem nadzieję, marzyłem o tym, ale nie spodziewałem się. Przy naszej jakości ligi to nie jest dobre określenie, dlatego mimo wszystko jest to po prostu osiągnięcie jakiegoś celu, który sobie wyznaczyliśmy. Nie spodziewałem się tego, ale wymarzyłem to sobie.

Przez cały sezon prezentowaliście siatkówkę na bardzo wysokim poziomie. Zdarzały się słabsze spotkania, ale w tym sezonie byliście jedną z równiej grających drużyn.

Na pewno mieliśmy swoje elementy, w których graliśmy bardzo równo jak na przykład blok-obrona. To u nas funkcjonowało bardzo dobrze od samego początku, ale mieliśmy też elementy, które falowały i gdzieś rzeczywiście, jeśli chodzi o ogólny poziom gry, to graliśmy nieźle, ale cały czas mimo falowania zachowaliśmy tą taką wznoszącą falę jakości siatkówki i to jest fajne, ale na pewno nie obyło się bez górek i bez dołków.

W końcówce wypadło Wam dwóch zawodników i to chyba trochę wam jednak pokrzyżowało plany…

To był taki dość nawet powiedziałbym poważny dołek. Nawet nie dołek, a dół albo wyrwa, tudzież dziura. Rzeczywiście brak Bartków był bardzo mocno odczuwalny. Udało nam się gdzieś jakby zagryźć zęby i wargi i  wejść do tego finału. Mimo wszystko mecze finałowe pozostawiają coś takiego, że mimo iż teraz mamy koszulki z napisem “Wicemistrz Polski” i jesteśmy wszyscy bardzo zadowoleni z tego wyniku, to razem z tymi skandalami, które gdzieś tam wokół tego się wytworzyły, to jest taki jakiś niedosyt. Kontuzje Bartków plus to wszystko… Gdzieś jeszcze cały czas to trawię…

Myślę, że zgodzi się Pan za mną, że ten sezon do najbardziej przewidywalnych nie należał. Wiele drużyn zaskoczyło swoją grą zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. A co Pana zaskoczyło podczas tych rozgrywek?

Nie szukałbym konkretnych przykładów. Nie powiem “Zawiercie czwarte miejsce, super!”, nie powiem, że “Rzeszów słabo przez całą pierwszą rundę”. Nie, właśnie nie o to chodzi. Po prostu zaskoczył mnie poziom ligi. Ogólnie, że zespoły, które jakby nie koniecznie stawiane były w roli faworytów, bardzo często grały bardzo dobrą siatkówkę i tak samo zespoły, które były stawiane w roli faworytów, nie zawsze grały dobrą siatkówkę. Dlatego myślę, że w tym sezonie ten poziom ligi bardzo mocno się podniósł i to jest chyba bardzo dobre. Mamy jedną z najlepszych lig na świecie i jeżeli ten poziom będzie jeszcze rósł… Także takie sukcesy, jak Mistrzostwo Świata niedawno podejrzewam, że będą  powtarzane.

Wczoraj pojawiła się informacja o tym, że niestety Pańska przygoda z klubem się kończy. Jaki kierunek obiera Pan na przyszły sezon? Spekuluje się, że będzie Pan grał w Katowicach.

Oczywiście nie mogę tego zdradzić. Gdyby to było takie proste, to pewnie wszyscy by już wiedzieli. Spekulacje zostaną potwierdzone podejrzewam już w przyszłym tygodniu. Na razie nie mogę nic powiedzieć. Rzeczywiście będzie to południe Polski, ale na razie nie zdradzam żadnych szczegółów, pozostawię to klubowi, w którym  będę występował w przyszłym sezonie. Oczywiście za ostatnie dwa lata bardzo dziękuję Warszawie. Zrobiłem bardzo duży postęp i grało mi się tutaj fenomenalnie, dlatego podejrzewam, że jeszcze tutaj wrócę, jeżeli prezesostwo będzie mnie chciało.

Jakiś czas temu poznaliśmy skład kadry narodowej. Jak ocenia Pan listę powołanych?

Mamy bardzo dużo dobrych zawodników. Oczywiście słyszy się jakieś opinie typu: “brakuje Malinowskiego, brakuje Wiśni.” Brakuje niektórych osób w tej kadrze, ale tam jest naprawdę ciasno. Tam znalazło się wielu bardzo dobrych zawodników. Wszyscy, którzy są na tej liście zasłużyli sobie na to. Będę mówił raczej o takich nazwiskach nowych, np. Michał Szalacha, który zagrał bardzo dobry sezon w Bydgoszczy i oczywiście jego obecność w tej kadrze nie jest zaskoczeniem. Jeśli ktokolwiek jest zaskoczony, to mnie to nie zaskakuje w żadnym stopniu. Dlatego mówię,  ja w zeszłym roku dostałem swoją szansę rozgrywając całkiem dobry sezon. W tym roku są to inne osoby.

Nie czuje Pan rozczarowania z tego powodu, że Pańskie nazwisko nie pojawiło się na tej liście?

Rozczarowany mógłbym być, jeśli zagrałbym rzeczywiście cały sezon w pierwszej szóstce i grałbym dobrze, a nie dostałbym powołania. Wtedy można by mówić o rozczarowaniach oraz nieosiągnięciu jakiś celów, ale w takim wypadku jak to było teraz, że w zespole Andrzej Wrona z Grahamem Vigrassem, grali bardzo dobrze. A ja,kiedy mogłem, to pomagałem zespołowi. Jak widać to, co zostało ułożone bardzo dobrze spełniło swoją funkcję. Jesteśmy wicemistrzem Polski, przypominam. Dlatego ktoś, kto układał ten zespół i postawił na takich zawodników, a nie innych dokonał dobrego wyboru, także nie mogłem mieć ani zastrzeżeń do siebie, ani zastrzeżeń do trenera, ani do nikogo, kto był decyzyjny w tych tematach.

W poprzednich sezonach to Pańska narzeczona zdobywała medale. W tym roku role się się odwróciły. Nie miał Pan z tego powodu żadnych awantur w domu?

Nie, nie. Nasz związek ma się bardzo dobrze. Rzeczywiście, tak to wygląda, że w tym roku to ja mam medal, a ona nie. Ale znając jej charakter, w przyszłym roku będzie chciała się odkuć i to ona będzie miała ładniejszy krążek od mojego. (śmiech)  Dlatego trzymam za nią mocno kciuki, a ona tak samo za mnie. To jest bardzo zdrowa rywalizacja i przynajmniej mamy jakieś wspólne cele, a myślę, że każdy dobry związek powinien się na tym opierać, a wspólnym celu.

Autor: Joanna Owczarek

Źródło: informacja własna