Izabella Rapacz: Nie boję się nowych wyzwań

RapaczW czasie przygotowań bydgoskiej drużyny do nowego sezonu udało nam się porozmawiać z Izabellą Rapacz. Młoda Amerykanka polskiego pochodzenia zdradziła nam m.in. dlaczego została siatkarką a nie koszykarką, a także wyjaśniła genezę numeru 16, z którym występuje na boisku.

Agnieszka Samojedna: Jakie są twoje wrażenia po pierwszym roku spędzonym w polskiej lidze? Było coś co cię zaskoczyło po przyjeździe do Poznania?

Izabella Rapacz: Bardzo mi się podoba profesjonalna siatkówka w Polsce. Jest na bardzo wysokim poziomie i jestem bardzo dumna z tego, że mogę być jej częścią. Po przyjeździe nie byłam zaskoczona, raczej bardziej przygotowana do uczenia się europejskiego stylu gry.

W polskiej I lidze gra 14 drużyn, co nam daje w sezonie łącznie 26 spotkań + play-offy. To nic w porównaniu do amerykańskiej ligi uniwersyteckiej, do której byłaś przyzwyczajona. Ile czasu zajęło ci przestawienie się na zupełnie odmienny system rozgrywek i czy przyszło to łatwo?

Myślę, że pierwszy tydzień w Poznaniu służył jako okres przyzwyczajania się. Nigdy nie jest łatwo w nowym miejscu, ale poradziłam sobie świetnie. 

Razem z drużyną Energetyka celowałyście w minionym sezonie w czwórkę. Celu nie udało się zrealizować i ostatecznie rozgrywki I ligi zakończyłyście na szóstym miejscu. Połowa stawki to mimo wszystko dobry rezultat, ale pewien niedosyt pewnie pozostał?

Oczywiście, miejsce w pierwszej czwórce było jednym z naszych celów. Nie udało się nam go osiągnąć, ale to tylko mnie zmotywowało do dalszej pracy. Staram się myśleć pozytywnie i wyciągać wnioski na przyszłość.

Mimo że nie wszystko poszło po twojej myśli zdecydowałaś się pozostać w Polsce, ale już nie w Poznaniu. Przenosisz się do ekstaklasowego klubu Bydgoszczy. Czeka cie kolejny debiut w sportowej karierze. Zdaje mi się, czy ty lubisz wyzwania?

Zawsze byłam takim sportowcem i nadal będę. Co rok mam wyższe i wyższe cele i nie boję się nowych wyzwań. Wierzę, że moją ciężka pracą są one możliwe do osiągnięcia. 

Jesteś już po pierwszych treningach z bydgoską drużyną. Jest jeszcze za wcześnie by pytać o panującą w teamie atmosferę, ale zdradź nam proszę jak się odnajdujesz w nowym zespole?

Czuje się niesamowicie w zespole z Bydgoszczy. Atmosfera jest bardzo dobra. Każdy atleta marzy, aby pracować w takim otoczeniu. Dziewczyny są super, trenerzy bardzo doświadczeni i skoncentrowani na każdym treningu.

Cofnijmy się kilka lat wstecz. Swoją przygodę z siatkówką rozpoczęłaś na studiach, gdzie przez cztery lata broniłaś barw Temple University. Przyznasz, że to późny wiek jak na początek kariery? Z tego co mi wiadomo w dzieciństwie uprawiałaś różne sporty min. koszykówkę. Ostatecznie jednak postanowiłaś pójść w ślady swojej mamy, dlaczego?

Swoją przygodę z siatkówką zaczęłam w wieku 15 lat, w pierwszej klasie liceum. Przez długi czas moim marzeniem było być profesjonalną koszykarką, ale po odpowiedzeniu sobie na pytania „za” i „przeciw” , zdecydowałam się iść siatkarską drogą. Widziałam w sobie lepszą siatkarkę, niż koszykarkę. 

Siatkówkę uprawia także twoja młodsza siostra Karolina. Jest szansa, że kiedyś zobaczymy obie siostry Rapacz w polskiej lidze?

Karolina jest w ostatniej klasie liceum i w tym momencie skupia się na przygotowywaniu na wyższe studia. Czy chciałaby zagrać w Europie? Jest jeszcze za wcześnie, żeby o tym mówić.

Jeżeli nie wspólna gra w lidze/klubie to może w reprezentacji polskiej lub amerykańskiej? Reprezentowanie kary narodowej jest zapewne na twojej liście marzeń do zrealizowania?

Mam bardzo wysokie cele. Reprezentowanie kraju byłoby dla mnie bardzo wielkim zaszczytem i uwieńczeniem mojej ciężkiej pracy. 

Masz 188 cm wzrostu,więc biorąc pod uwagę średnią wzrostu zaliczasz się do grona wysokich kobiet. Warto jednak podkreślić, że w siatkówce a zwłaszcza na pozycji atakującej dominują zawodniczki powyżej 190 cm. Miałaś kiedykolwiek kompleksy związane ze swoim wzrostem?

Zawsze było wręcz przeciwnie. Od najmłodszych lat byłam najwyższą dziewczynką w klasie i w sporcie. Myślę, że mój wzrost to jeden z moich największych atutów. Dlatego on raczej mi pomagał a nie przeszkadzał w graniu. 

Zauważyłam, że w Temple University, Energetyku Poznań jak i teraz w Pałacu Bydgoszcz występowałaś/będziesz występować z numerem 16 na koszulce. Czyżby to była twoja szczęśliwa liczba?

Zaczęłam grać z numerem 16 w pierwszym roku na uniwersytecie i tak po prostu zostało. Jak mam okazję zatrzymać ten numer, to się bardzo cieszę z tego powodu.

Rozmawiała Agnieszka Samojedna.

Źródło: Informacja własna /fot. owlsports.com