Po dwóch łatwo wygranych spotkaniach w Pucharze Świata, polscy siatkarze zmierzyli się z Amerykanami. To oni a nie Polacy dominowali na siatce w pierwszych dwóch setach. Z kolei dwie kolejne partie zakończyły się na przewagi. Mimo walki do końca, ostatecznie zwycięstwo 3:1 odnieśli podopieczni John’a Sperawa.
Spotkanie atakiem ze środka otworzył Maxwell Holt, a po polskiej stronie na skrzydle zapunktował Maciej Muzaj (1:1). Już na początku seta dwukrotnie w ataku pomylił się Matthew Anderson (2:4), ale dzięki punktowej zagrywce Holta gospodarze bardzo szybko doprowadzili do remisu (4:4). Gra na styku trwała aż do stanu (6:6). Wówczas z lewego skrzydła skontrował Aleksander Śliwka, a punktowy serwis dołożył Mateusz Bieniek (6:8). Po pierwszej przerwie technicznej, polscy siatkarze zaczęli mylić się w zagrywce, a kolejne próby ataku w punkty zmieniał Matt Anderson (10:10). Na ponowne prowadzenie wyprowadził Polskę kilka chwil później Wilfredo Leon (12:14), ale błędy własne i udane ataki duetu Matt Anderson – Garrett Muagututia sprawiły, że to Amerykanie zwycięsko zeszli na drugą regulaminową pauzę (16:15). Po niej gospodarze zaczęli z każdą kolejną akcją powiększać swoją przewagę, która w końcówce wzrosła nawet do czterech punktów (23:19). Polacy próbowali jeszcze odrabiać straty, ale w decydującym momencie popełnili oni błąd w przyjęciu i nie zdołali nawet przebić piłki na amerykańską stronę (25:19).
Drugiego seta od zepsutej zagrywki rozpoczął Matthew Anderson, ale udanym zagraniem na skrzydle popisał się za to Garrett Muagututia (1:1). Gra punkt za punkt toczyła się aż do stanu (2:2). Wtedy to na lewym skrzydle skontrował Wilfredo Leon, oczko atakiem dołożył Maciej Muzaj, a jeszcze ktoś inny dorzucić punktowy blok (2:6). Tuż przed pierwszą przerwą techniczną polscy siatkarze znaleźli sposób na zatrzymanie Andersona, a jego koledzy zaczęli mylić się w polu serwisowym (3:8). Podopieczni Vitala Heynena nie nacieszyli się jednak zbyt długo pewnym prowadzeniem, bo po powrocie na parkiet zanotowali oni dłuższy przestój w grze (11:12). Z opresji Polskę wyprowadził dopiero Wilfredo Leon (11:13), ale potem ten sam siatkarz popsuł swój serwis dając rywalom punkt kontaktowy (13:14). Przez chwilę dobra gra w ataku przeplatana była błędami serwisowymi. W rezultacie czego na drugą przerwę techniczną mistrzowie świata zeszli jedynie z oczkiem przewagi (15:16). Po powrocie na parkiet, kolejnej dogodnej sytuacji na środku nie wykorzystał Kuba Kochanowski, a w ataku na skrzydle pomylił się także Artur Szalpuk (18:16). Czas wzięty przez trenera Heynena nie wybił Amerykanów z dobrego rytmu gry. Na skrzydle kolejne piłki kończył Matt Anderson, a z szóstej strefy doskonale radził sobie Aaron Russell (20:18). W samej końcówce drugiego seta gospodarze dołożyli również punktowy blok. Z kolei polscy zawodnicy seryjnie psuli zagrywki oraz mieli problemy z wyprowadzeniem pierwszego ataku, a to uniemożliwiło im nawiązanie wyrównanej walki z rywalem (25:20).
Przy zagrywce Kuby Kochanowskiego, polska ekipa wysunęła się na prowadzenie już na początku trzeciego seta (1:3). Nie nacieszyli się oni nim jednak zbyt długo, bo po punktowym bloku na Mateuszu Bieńku na tablicy wyników pojawił się remis (3:3). Oczko przewagi Amerykanie zyskali po wykorzystaniu przechodzącej piłki, a drugie po zablokowaniu na skrzydle Bartosza Kurka (5:3). Tuż przed zejściem na pierwszą przerwę techniczną, serwisem zapunktował Maxwell Holt, a atakiem z szóstej strefy popisał się Garrett Muagututia (8:4). Od tego momentu zanosiło się na pewne zwycięstwo USA w trzecim secie, ale sytuacja zmieniła się diametralnie po pierwszej przerwie technicznej. Straty do rywali polscy siatkarze zmniejszyli dzięki zagrywce Wilfredo Leona, a także kontrom duetu Muzaj – Kurek (8:6). Dłuższa wymiana zakończyła się po myśli Aarona Russella (9:7). Po jednej i po drugiej stronie pojawiły się kolejne błędy serwisowe (11:9), przez co gra na chwilę zwolniła. Do remisu doprowadził kilka chwil później Bartosz Kurek (11:11) i od tego momentu aż do drugiej regulaminowej pauzy gra toczyła się na styku (16:15). Po kontrze Russella i punktowym bloku na Bieńku, gospodarze wysunęli się na dwa oczka, ale Polakom udało się szybko doprowadzić do kolejnego wyrównania (18:18). O losach tego seta przesądziła gra na przewagi, a w niej lepsi okazali się Biało-Czerwoni (24:26).
Polscy siatkarze rozpoczęli czwartą odsłonę spotkania podobnie jak trzecią – od szybkiego wyjścia na prowadzenie (0:3). Jakiś czas później udaną kiwką dołożył Wilfredo Leon, ale z prawego szybko odpowiedział Matt Andersen (3:5). Amerykanie popracowali serwisem i po wykorzystaniu przechodzącej przez Aarona Russela szybko zdobyli oni kontaktowy punkt (4:5). Zerwany atak Bartosza Kurka i niewykorzystana kontra Bartosza Kwolka sprawiły, że mimo początkowego prowadzenia Polaków, na pierwszą przerwę techniczną w czwartym secie zwycięsko i tak zeszyli siatkarze USA (8:7). Błędy serwisowe po jednej i po drugiej stronie sprawiły, że gra na chwilę zwolniła (10:9). Na ponowne prowadzenie Polacy wysunęli się dopiero przed zejściem na drugą regulaminową pauzę (14:16). Niestety tuż po niej, kolejny dziś atak z szóstej strefy wyprowadził Aaron Russell. Ponadto na skrzydle zapunktował również Matt Anderson – doprowadzając tym samym do remisu (16:16). Od tego momentu aż do stanu (22:22) gra toczyła się punkt za punkt. Pierwszą piłkę meczową dał gospodarzom Matt Anderson, ale ci jej nie wykorzystali (24:24). Atakujący USA wziął więc sprawy w swoje ręce i dwoma udanymi atakami zakończył emocjonującą grę na przewagi (27:25).
USA – Polska 3:1
(25:19, 25:20, 24:26, 27:25)
USA: Anerson, Russell, Holt, Muagututia, Smith, Christenson, Shoji (libero) oraz Stahl, Jaeschke
Polska: Muzaj, Leon, Drzyzga, Śliwka, Bieniek, Kłos, Wojtaszek & Zatorski (libero) oraz Szalpuk, Kwolek, Kochanowski, Kurek, Komenda, Kaczmarek
Autor: Agnieszka Samojedna/fot. FIVB