Pierwszoligowa drużyna Budowlanych Toruń podejmowała w sobotę ekipę z Krosna. Siatkarki z Grodu Kopernika miały swoje szansę w każdym z trzech setów, ale ostatecznie ich nie wykorzystały i odnotowały już piątą porażkę w sezonie. O przebiegu spotkania porozmawialiśmy z Darią Dąbrowską – kapitan toruńskiej drużyny.
Agnieszka Samojedna: Piąte spotkanie za nam a na waszym koncie niestety piąta przegrana w sezonie. Blisko przełamania byłyście zarówno w poniedziałek w starciu przeciwko Szczyrkowi jak i dzisiaj grając z Krosnem. Takie porażki, gdy masz swoje szansę, ale ich nie wykorzystujesz bolą chyba najbardziej?
Daria Dąbrowska: Kolejny mecz i kolejny raz przegrywamy w końcówkach. Fajnie wyciągnęłyśmy trzeciego seta, ale nie potrafiłyśmy go wygrać. Takie porażki bardzo bolą, bo mogłyśmy każdy set przechylić na własną korzyść.
A jak myślisz dlaczego nie potraficie wygrywać tych decydujących fragmentów seta? Nawet mimo posiadania nad rywalem kilku punktów przewagi. Jest to kwestia niezgrania a może braku większego doświadczenia poszczególnych siatkarek na boiskach I ligi?
Nie wiem do końca z czego to wynika. Na pewno popełniamy dużo takich banalnych błędów, których nie robimy na treningu. Nie wiemy skąd się to bierze. Mam nadzieję, że wyciągniemy z tego wnioski i takich błędów nie będziemy już więcej popełniać.
Mimo, że bilans wyników jest niekorzystny, wy z meczu na mecz prezentujecie się z coraz lepszej strony. I mam takie wrażenie, że gdzieś tam po cichu wierzycie, że w końcu uda się zacząć wygrywać. Zgodzisz się?
Jasne, że tak! Po tym bolesnym, ale jednak przegranym meczu wchodzimy do szatni i zapominamy o tym. Przygotowujemy się na Mielec i z podniesioną głową będziemy walczyć o wygraną.
Od tego sezonu pełnisz funkcję kapitana toruńskiej drużyny. To duże wyróżnienie dla tak młodej siatkarki jaką jesteś, ale też i wielka odpowiedzialność. Jak się odnajdujesz w tej nowej roli?
Tak, to jest duża odpowiedzialność, ale mam nadzieję, że sprostam. Dobrze się czujemy z dziewczynami. To one mnie wybrały na kapitana, więc mam nadzieję, że fajnie to wygląda.
A jak oceniasz dotychczasową współpracę z równie młodym trenerem Zemło, który jeszcze nie tak dawno sam grał – chociażby w drużynie toruńskiego AZS-u UMK?
No jest młody nie ukrywajmy, ale ma swoją wiedzę, którą stara nam się przekazać i na siłowni i na sali. Widzimy dzięki temu efekty i to duże. Przygotowuje nas dobrze taktycznie i gdybyśmy wykonywały wszystkie te elementy, tak jak być powinno, to myślę, że wynik byłby zupełnie inny.
Za tydzień czeka was spotkanie w Mielcu. Pierwszy punkt w sezonie już macie. A jaki cel zakładacie sobie na wyjazdowy mecz?
Myślę, że brakuje nam bardzo takiego przełamania w postaci wygranego meczu i wtedy ta maszyna ruszy już tak jak powinna!
Rozmawiała Agnieszka Samojedna.
Źródło: Informacja własna