Podczas środowego spotkania w Bydgoszczy, siatkarze ze stolicy prowadzili już 1:0, ale w drugim secie Visła była o krok od doprowadzenie do wyrównania. Podopieczni Andrei Anastasiego zdołali jednak odrobić straty i mecz zakończył się dla nich wynikiem 3:0. O komentarz po wygranym spotkaniu poprosiliśmy Damiana Wojtaszka.
Agnieszka Samojedna: Wasze założenie przedmeczowe zostało wykonane. Przyjechaliście do Bydgoszczy jako faworyt i faktycznie wyjeżdżacie stąd z trzema punktami.
Damian Wojtaszek: Tak, udało się wygrać przed publicznością w Bydgoszczy. Jesteśmy bardzo zadowoleni, wygraliśmy za trzy punkty, trzy zero. Pomimo tego, że mieliśmy troszeczkę falstart w drugim secie, ale na szczęście zakończył się on happy endem.
Właśnie, tego drugiego seta nie rozpoczęliście najlepiej. W pewnym momencie traciliście do Visły kilka punktów. Ostatecznie straty udało się odrobić i w końcówce przechyliliście wynik na swoją korzyść. Można powiedzieć, że prawdziwych mistrzów poznaje się po tym jak kończą a nie jak zaczynają?
Dokładnie tak jak Pani powiedziała. Nic dodać nic ująć. Początek zły, ale na szczęście końcówka wykonana perfekcyjnie, więc cieszymy się, że udało się zagrać o jednego seta mniej.
Mimo tych wszystkich pozasportowych zawirowań wokół waszej drużyny, jako wicemistrz kraju będziecie stawiani w gronie faworytów do wygrania całej ligi. Jednak jak pokazują dotychczasowe wyniki, o wejście do strefy medalowej nie będzie wcale łatwo.
Nie będzie łatwo tak jak w każdym sezonie. Żeby wypracować sobie grę o medale, musimy po prostu ciężko trenować i wygrywać co się da. Nie możemy łatwo tracić punktów. Na szczęście obydwa mecze, które do tej pory zagraliśmy wygraliśmy i skupiamy się teraz na kolejnym spotkaniu. Wiadomo liga długa, bo gramy jeszcze w Lidze Mistrzów, więc na pewno sezon będzie długi i ciężki. Tym bardziej, że jeszcze mamy kontuzjowanego pierwszego atakującego, ale powoli wraca on do zdrowia.
Rozmawiała Agnieszka Samojedna.
Źródło: Informacja własna