Spotkanie rozgrywane w ramach 12. Kolejki Plus Ligi przyniosło kibicom sporo emocji. Mimo, iż zakończyło się w trzech setach, wynik nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku. W trzeciej partii jastrzębianie odrobili sześć punktów, bronili także piłek meczowych AZS-u. Więcej zimnej krwi zachowali jednak Akademicy, odnosząc zwycięstwo w trzech setach.
Początek spotkania okazał się walką punkt za punkt, jednak nieznaczna przewaga utrzymywała się po stronie jastrzębian (2:1). Po ataku Tomasza Fornala gospodarze prowadzili dwoma „oczkami”, ale już w chwilę później przyjezdni zdołali doprowadzić do remisu (5:5). W dalszej części seta, mimo zaciętej rywalizacji, podopieczni Roberto Santilliego utrzymywali prowadzenie. Najpierw asem serwisowym popisał się Lukas Kampa, a już w chwilę później goście posłali piłkę na aut (10:9). Po rozegraniu kolejnych akcji wynik był bliski remisowi. Z czasem olsztynianie popisali się dobrym atakiem i zagrywką, odskakując tym samym na dwa „oczka” (13:15). Ich prowadzenie wzrosło natomiast po udanym bloku. Roberto Santilli Szybko reagował, prosząc o przerwę (14:17). Po powrocie na boisko Akademicy popełnili błąd w ataku. Jastrzębianie odpowiedzieli atakiem z drugiej linii, częściowo zmniejszając straty. Było to jednak zbyt mało, bowiem tuż przed decydującą częścią seta goście cieszyli się z czteropunktowej przewagi (17:21). Po rozegraniu kolejnych akcji olsztynianie byli w bardziej komfortowej sytuacji. Jastrzębianie próbowali odrabiać straty, ale nie wystarczyło to do wyrównania (21:25).
Wynik drugiej odsłony także otworzyli gospodarze, ale goście szybko doprowadzili do wyrównania (1:1). Kilka kolejnych akcji również okazało się walką punkt za punkt, a nieznaczne prowadzenie utrzymywali gospodarze (4:3). W dalszej części gry obydwie drużyny popisywały się widowiskowymi akcjami, ale popełniały również błędy (8:8). Po ataku Grahama Vigrassa i Dominika Depowskiego jastrzębianie odskoczyli na dwa „oczka” (10:8). Także kolejne akcje zakończyły się punktami gospodarzy. Przyjezdni byli natomiast zmuszeni gonić wynik. Po asie serwisowym zostały im zaledwie dwa „oczka” do ekipy Jastrzębskiego Węgla (13:11). Dobra gra podopiecznych Roberto Santilliego oraz błędy popełniane przez olsztynian pozwoliły ekipie ze Śląska na utrzymanie prowadzenia (18:14). Wydawać by się mogło, że gospodarze są w dobrej sytuacji pod koniec seta. Olsztynianie zdołali doprowadzić do wyrównania i podjąć walkę (19:19). Decydujące akcje tej odsłony przyniosły sporo emocji. Wynik ponownie był bliski remisowi, a set również padł łupem Akademików (24:26).
Po krótkiej przerwie kibice znów mogli oglądać walkę punkt za punkt, jednak tym razem nieznaczne prowadzenie towarzyszyło olsztynianom (3:4). Autowa zagrywka przyjezdnych doprowadziła do kolejnego wyrównania i tym razem to jastrzębianie nie pozwolili rywalom na zbudowanie większej przewagi (5:5). Kolejne akcje to również zacięta rywalizacja po obydwu stronach. Tym razem jednak prowadzenie utrzymywało się po stronie gospodarzy (11:9). Podopieczni Roberto Santilliego długo nie utrzymali wyniku, bowiem dwukrotnie posłali piłkę w aut (11:12). Z akcji na akcję to olsztynianie byli w coraz lepszej sytuacji (11:16). Jastrzębianie mieli natomiast spore problemy z przedarciem się przez blok rywala, a tym samym ze zdobyciem punktów (12:17). Jastrzębianie zmniejszyli straty po dwóch udanych atakach Jakuba Buckiego i błędach gości (17:20). W tej sytuacji o przerwę poprosił trener AZS-u. Po powrocie na boisko swoją dobrą zagrywkę dołożył Vigras, dzięki czemu gospodarze tracili do rywala już tylko jedno „oczko” (19:20). W ważnym momencie asem serwisowym popisał się Dominik Depowski, dając swojej drużynie remis (22:22). Podobnie, jak w drugim secie, tak i tym razem końcówka przyniosła sporo emocji. Jastrzębianie bronili piłek meczowych, mieli także swoje szanse. Ostatecznie lepsi okazali się przyjezdni, którzy wywieźli ze Śląska komplet punktów.
Jastrzębski Węgiel – Indykpol AZS Olsztyn 0:3
(21:25, 24:26, 29:31)
MVP: Wojciech Żaliński
Autor: Marzena Janik
Źródło: Informacja własna