Daria Dąbrowska: Mam nadzieję, że kolejne spotkania będą już tylko zwycięskie

_MG_5942Po siedmiu porażkach odniesionych z rzędu, pierwszoligowa drużyna Budowlanych Toruń wygrała po tie-breaku z siatkarkami KSZO. O przebiegu pierwszego zwycięskiego spotkania w sezonie porozmawialiśmy z Darią Dąbrowską – kapitan toruńskiej ekipy.

Agnieszka Samojedna: Zacznę od gratulacji. Po siedmiu porażkach, udało się wam odnieść pierwsze, długo wyczekiwane zwycięstwo w sezonie.

Daria Dąbrowska: Tak, cieszymy się ogromnie. Nie ukrywajmy, ten mecz nie był na najwyższym poziomie, ale cieszę się, że wyciągnęłyśmy ten mecz i wygrana daje nam przełamanie. Mam nadzieję, że kolejne spotkania będą już tylko zwycięskie.

Właśnie, przebieg tego spotkania był bardzo nierówny. Pierwszego i czwartego seta przegrałyście zdecydowanie. Z kolei w drugim, trzecim i piątym goniłyście wynik, mając nawet kilkanaście punktów straty. W czym tkwiła przyczyna takiego nierównego poziomu gry?

Ogólnie każdy set rozpoczynałyśmy od straty. Przewagę miały dziewczyny z Ostrowca i potem tylko i wyłącznie je goniłyśmy. Myślę, że też fajnie, że dałyśmy radę. W każdym secie KSZO miało bodajże dziesięć, jedenaście punków a mimo to udawało nam się doskoczyć do dwóch oczek czy remisu. Jeśli wyciągnęłyśmy seta, dogoniłyśmy je, to wygrywałyśmy. Jeśli nam się nie udało, to te dwa sety przegrałyśmy.

W każdym z wygranych setów nie wyzbyłyście się błędów i niejednokrotnie byłyście blisko porażki. Można zatem śmiało powiedzieć, że te sety wygrane na przewagi wygrałyście, wyszarpałyście nie siatkarskimi umiejętnościami a serduchem?

Tak, dokładnie serduchem. Z tymi dziewczynami fajnie się gra, wygrać można, no kurczę… tylko serduchem. Umiejętności już mamy, tylko należy je wykrzesać i tyle.

Czasu na świętowanie zwycięstwa nie ma zbyt wiele. Za parę dni czeka was wyjazd do Świecia. Aktualnego lidera ligowej tabeli, który do tej pory nie przegrał ani jednego spotkania. Przed wami trudne zadanie, ale mam wrażenie, że po takim zwycięstwie wcale nie niemożliwe do wykonania?

Pewnie, że tak. My nie mamy nic do stracenia. Jedziemy tam tylko po to, żeby wygrać. Co z tego wyjdzie? Nie wiem. Nie mogę nic obiecać, ale na pewno zostawimy na boisku wszystkie swoje siły i całe serducho.

Nie da się ukryć, że teraz każdy wygrany lub przegrany punkt w meczu będzie dla was na wagę złota. Siedem porażek jak na początek sezonu, to jednak całkiem sporo.

Liga jest długa. To, że do tej pory siedem meczów jest przegranych, to nic nie znaczy. Nie jesteśmy na straconej pozycji, broń boże. Zostało jeszcze do rozegrania z dwa razy tyle spotkań. Także jesteśmy jeszcze w stanie pokazać, że możemy wygrywać.

Czyli mam rozumieć, że nie składacie jeszcze broni i jedziecie do Świecia po kolejne ligowe punkty?

Dokładnie tak.

Rozmawiała Agnieszka Samojedna.

Źródło: Informacja własna