Ślepsk Suwałki w miniony piątek poniósł porażkę w Jastrzębiu. Dla podopiecznych Andrzeja Kowala była to już trzecia przegrana w tym sezonie. O samej rywalizacji i pierwszym spotkaniu we własnej hali opowiedział nam środkowy ekipy z Podlasia – Wojciech Siek.
Marzena Janik: Mecz w Jastrzębiu zakończył się w trzech setach, jednak nie można odmówić wam woli walki. Mieliście swoje szanse, aby przedłużyć rywalizację na Śląsku.
Wojciech Siek: Bardzo liczyliśmy na to, że uda nam się przedłużyć spotkanie. Do dwudziestego punktu graliśmy jak równy z równym, ale później Jastrzębie nam uciekło i niestety przegraliśmy 0:3. Była to jednak porażka po ciężkiej walce.
Czy można powiedzieć, że w końcówkach setów brakowało wam chłodnej głowy?
Nie wiem, czy brakowało nam akurat chłodnej głowy. Ciężko jest mi to powiedzieć. W tym meczu była przede wszystkim dobra gra jastrzębian, którzy musieli w końcu odkuć się po tych trzech porażkach i w meczu z nami bardzo dobrze im się to udało.
Jeśli chodzi o elementy siatkarskiego rzemiosła, jastrzębianie odrzucili was zagrywką. Ciężko było też ominąć bloki, które stawiali. Zgodzi się pan ze mną?
U nas zagrywka funkcjonowała słabiej, niż w poprzednich meczach. Z kolei Jastrzębie bardzo dobrze grało w tych elementach. Tutaj była też chyba większa przewaga, niż w bloku.
Porażka 0:3 nie przyniosła zdobyczy punktowej, ale z całą pewnością znajdą się pozytywne strony tej rywalizacji. Co by się do nich, pana zdaniem, zaliczyło?
Jeśli chodzi o pozytywy w tym spotkaniu, możemy zaliczyć do nich naszą walkę. Nie odpuszczamy żadnej piłki. Oby tak było jak najdłużej. Mam nadzieję, że przez cały sezon. Naszym głównym celem jest się utrzymać, ale myślę, że jesteśmy w stanie osiągnąć coś więcej.
Do tej pory nie mieliście okazji grać przed własną publicznością. Jakie odczucia towarzyszą wam przed inauguracją sezonu u siebie?
Już w najbliższą sobotę zagramy mecz z Olsztynem. Ludzie na pewno czekają na ten mecz. My natomiast liczymy na pełną halę. Myślę, że obiekt powinien się zapełnić. Przed własną publicznością na pewno będziemy stanowić duże zagrożenie, zwłaszcza, że będziemy tam trenować i przygotowywać się do spotkań.
Rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna