Agata Nowak: Mamy jeszcze trochę rezerwy

DSC_0024Wicelider I ligi kobiet – drużyna Enei Energetyka Poznań rozpoczęła rundę rewanżową od wyjazdowego zwycięstwa w Toruniu. O przebiegu spotkania porozmawialiśmy z libero Agatą Nowak, która może pochwalić się grą w obu tych zespołach.

Agnieszka Samojedna: Przystąpiłyście do tego meczu jako faworyt do zwycięstwa. Mimo małych kłopotów, cel został zrealizowany.

Agata Nowak: Tak, cieszymy się bardzo z tego zwycięstwa. Wydaje mi się, że nie grałyśmy dzisiaj w ogóle swojej siatkówki. Tym bardziej było trudniej zakończyć mecz w trzech setach. Drużyna z Torunia bardzo dobrze grała w defensywie, więc naprawdę cieszymy się bardzo, że udało się ostatecznie wygrać tu za trzy punkty.

Pierwszego seta meczu rozpoczęłyście bardzo dobrze. W pewnym momencie prowadziłyście już bodajże 6:3, ale mimo początkowej przewagi, tę partię ostatecznie przegrałyście. Jak myślisz dlaczego?

Myślę, że nie byłyśmy do końca skupione. Przyjechałyśmy też w ten sam dzień, ale też nie możemy szukać takiej wymówki. Musiałyśmy się zaaklimatyzować do sali, więc wydaje mi się, że ten pierwszy set był taką jakby rozgrzewką do naszej dalszej i lepszej gry w meczu.

Od drugiego seta narzuciłyście rywalkom już swój styl gry. W każdej z kolejnych partii były wyrównane momenty, ale koniec końców to wam udawało się je zakończyć na swoją korzyść. Po falstarcie w premierowej odsłonie, wasza gra wróciła „na właściwe tory”?

Można powiedzieć, że to były te właściwe tory, bo tak naprawdę nie byłyśmy stuprocentowo skupione. Takie zwycięstwa jeszcze bardziej cieszą, bo pokazują, że potrafimy grać gorzej a wygrywać za trzy punkty.

Dzisiejszy mecz to dla ciebie samej była również okazja powrotu do miasta, gdzie jeszcze nie tak dawno występowałaś. Miało to miejsce dwa lata temu, kiedy to toruńska drużyna grała wówczas jeszcze w Orlenlidze (dzisiejszej Lidze Siatkówki Kobiet – przyp. red.).

Jest to dosyć sentymentalny powrót, bo spędziłam w Toruniu dwa naprawdę fajne lata. Mimo tego, że końcowy wynik nie był wiadomo zadowalający. Jednak zawsze miło jest wrócić do tego miasta.

Pierwszą część rundy zasadniczej zakończyłyście na drugim miejscu, przegrywając jedynie ze Świeciem i drużyną z Jarosławia. Ten rezultat was satysfakcjonuje?

Tak cieszymy się, bo nie pokazałyśmy jeszcze wszystkiego. Mamy jeszcze trochę rezerwy. Jesteśmy zadowolone, że mamy to drugie miejsce. To bardzo dobry wynik.

Zapewnienie sobie awansu do play-offów, to będzie zapewne wasz cel numer jeden na rozpoczętą właśnie rundę rewanżową. Jednak wy z pewnością chciałybyście powalczyć w tym sezonie o medal a nawet o mistrzostwo?

Myślę, że nie patrzymy aż tak daleko w przyszłość. Skupiamy się na nadchodzących spotkaniach i zobaczymy co będzie dalej.

Rozmawiała Agnieszka Samojedna.

Źródło: Informacja własna