Dawid Konarski: Chcemy, żeby nasza gra wyglądała coraz lepiej

Wynik spotkania z Greenyard Masseik nie do końca odzwierciedla wydarzenia na boisku, bowiem kibice mogli obejrzeć bardzo wyrównane spotkanie na wysokim poziomie. Po meczu udało nam się porozmawiać z Dawidem Konarskim, który opowiedział o rywalizacji w Lidze Mistrzów oraz podsumował dotychczasową pracę zespołu.

Marzena Janik: Zacznę od gratulacji. Jastrzębski Węgiel zagrał dobry mecz, a wynik nie do końca odzwierciedla to, co działo się na boisku.

Dawid Konarski: Dziękuję za gratulacje. Cieszymy się z tego, jak zagraliśmy całe to spotkanie. Przez wszystkie trzy sety trzymaliśmy koncentrację. Myślę, że to było kluczem. Zdawaliśmy też sobie sprawę z tego, że zespół z Maaseik dwukrotnie z wyników 0:2 odwracało= sytuację i wygrywał mecze, w tym ten ostatni, sensacyjny, z Zenitem Kazań. Na pewno byli nakręceni i chcieli sprawić kolejną niespodziankę, czy też sensację, ale byliśmy na to gotowi. Od początku narzuciliśmy swój rytm. Myślę, że w tych dwóch pierwszych setach była większa kontrola. W trzecim może mniej, ale po szesnastym punkcie udało się odjechać na dwa – trzy „oczka” i później spokojnie dowieźć to prowadzenie do końca, więc z kompletem dwóch zwycięstw i 6:0 w setach jesteśmy na pierwszym miejscu.

W waszej grze było widać dużo pewności siebie. To jest takie Jastrzębie, jakie kibice i, na pewno, wy sami chcielibyście oglądać zawsze.

Jeżeli wszystko wychodzi i dobrze się gra to na pewno to i nam się fajnie gra na boisku, i kibicom przyjemnie się ogląda. Nad tym codziennie pracujemy na treningach. Chcemy, żeby nasza gra wyglądała coraz lepiej. Wiadomo, że gramy właściwie co trzy dni, więc musimy być gotowi na spotkania. Myślę, że ten okres przeszliśmy dosyć fajnie. Zostało jeszcze ostatnie spotkanie w niedzielę w Gdańsku. Także czeka nas teraz trochę odpoczynku i daleka droga. Dajemy z siebie wszystko, żeby przed świętami zakończyć zwycięstwem i w doskonałych humorach odpoczywać z rodziną.

Szczególnie widoczne były błędy w polu serwisowym. Nie przeszkodziło wam to jednak w dobrej grze i odniesieniu zwycięstwa.

Zagrywka na pewno mogła być lepsza. Szczególnie w pierwszym secie. Trzymaliśmy jednak swoje przyjęcie. Swój syed – out robiliśmy praktycznie za pierwszym razem, więc te nasze błędy nie robiły jakiejś dużej szkody. Nie mogliśmy po prostu wyprowadzić kontrataku czy odjechać przeciwnikom, ale kończyliśmy swoje akcje. Takie ryzyko jest wkalkulowane. Jeśli mamy zagrywać mocno i ryzykować to te błędy muszą się pojawić. Raz mniej, raz bardziej. Oczywiście chcielibyśmy cały czas trafiać i zagrywać asy, ale to jest niemożliwe. Ważne jest to, że przyjmujemy i kończymy swoje akcje, a ta zagrywka w pewnym momencie po prostu nam się wstrzeli i wtedy te punkty w break’u nadrobimy. To na pewno jest element, który zawsze można poprawiać i doskonalić, żeby był bardziej stabilny. Aczkolwiek jest też najtrudniejszy do opanowania.

Jastrzębski Węgiel ma za sobą imponującą serię dziewięciu zwycięstw z rzędu. Zespół jest na dobrej drodze, żeby w najbliższą niedzielę ją przedłużyć.

Tego byśmy sobie życzyli. To będziemy chcieli zrobić, chociaż Gdańsk będzie oczywiście próbował nam przeszkodzić i rozpocząć swoją serię (śmiech). Ostatnio są po porażkach. Będziemy chcieli wykorzystać to, że jesteśmy na fali wznoszącej, a Gdańsk gra troszeczkę słabiej. Jest to nieobliczalna i szalona drużyna z młodzieżą, z trenerem Winiarskim szalejącym przy linii bocznej, więc tak, jak w tym meczu będziemy musieli narzucić od początku swój rytm gry i trzymać to spotkanie pod wysokim napięciem. Taki jest plan. Tak, jak wspomniałem, to jest ostatnie spotkanie w tym roku, więc zostawimy wszystko na boisku, bo później będziemy mieli czas, żeby odpocząć.

Końcówka roku to dobry moment na podsumowania. Jak zatem może pan spuentować dotychczasową grę Jastrzębskiego Węgla?

Do tej pory był to na pewno dynamiczny i szalony sezon. Nie dość, że liga pędzi i graliśmy co trzy dni. Pierwsi dobiliśmy do 12 czy 13 spotkań w lidze, gdzie Suwałki miały na koncie osiem meczów. Było mnóstwo grania. Nasz początek okazał się trochę szarpany, doszło do zmiany trenera, ale koniec końców jesteśmy w dobrym rytmie i mamy dobrą serię. Jeśli zakończymy to w niedzielę zwycięstwem, to będziemy to wspominać jak najbardziej pozytywnie. Oczywiście najbardziej siedzi nam w głowach ta porażka 0:3 z Olsztynem w naszej hali, co nie powinno się zdarzyć. Jeżeli w niedzielę wygramy za trzy punkty, to już będzie historia. Później mamy przed sobą całą następną rundę. Jesteśmy też w ćwierćfinale Pucharu Polski, na pierwszym miejscu w Lidze Mistrzów, więc to, co mogliśmy do tej pory zrobić już zrobiliśmy.

Na koniec zapytam jeszcze, czego życzyć panu i drużynie na nadchodzący rok?

Myślę, że przede wszystkim zdrowia. Ono jest najważniejsze i dla nas, siatkarzy, i wszystkich ludzi. Bo jeśli jest zdrowie, to o resztę możemy spróbować powalczyć wszyscy. A jeśli brakuje zdrowia to nic innego nam nie pomoże, więc wydaje mi się, że zdrowia dla nas i wszystkich kibiców.

Życzę w takim razie zdrowia i wszystkiego dobrego. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna